W zestawieniu zwracam uwagę na istotną kwestię - różnic między rynkami: polskim i ogólnoeuropejskim. Kolejność w rankingu oparta jest o najoszczędniejsze wersje, jakie w ogóle proponuje producent dla danego modelu, natomiast jak się okazuje, wiele z nich nie ma swojego odpowiednika na naszym rynku. Dlaczego Polacy nie mają szans na zakup modelu spalającego możliwie jak najmniej paliwa, a np. Niemcy już tak?

Przeważnie chodzi o podatki, które w podanych jako przykład Niemczech uzależnione są m.in. od poziomu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. A za niższą emisją, siłą rzeczy, idzie w parze mniejsze zużycie paliwa. U nas na ten parametr (emisja CO2) nikt nie patrzy, bo i nie ma po co. Liczy się co najwyżej samo spalanie, a i to głównie w kwestiach subiektywnej oceny, a nie tylko wymiernych kosztów.

Chodzi też jednak o cenę modelu. Te najoszczędniejsze wersje to zazwyczaj auta z silnikami wyposażymi w dodatkowe systemy, jak m.in. Start/Stop, zautomatyzowane skrzynie biegów (Peugeot czy Grupa VW), niższe tarcie wewnętrzne i dodatkowe elementy, które podnoszą cenę o kilka-kilkanaście procent.

U nas klienci "kupują cennikiem", stąd też charakterystyczne dla naszego rynku wersje zwane golasami, w których ważne jest to, by zejść z ceną poniżej psychologicznego poziomu (39900, 49500), przy rezygnacji z wielu nieobowiązkowych elementów wyposażenia, i przyciągnąć uwagę klienta. Inna sprawa, że w rzeczywistości takiego "gołego" modelu nie da się kupić, bo istnieje tylko w cenniku.

W dalszej części prezentujemy 10 samochodów miejskich, napędzanych silnikami benzynowymi, o najniższym zużyciu paliwa, dostępnych w Europie oraz w Polsce. Przy niektórych modelach różnica między najoszczędniejszym modelem "europejskim", a "polskim" wynosi nawet 0,7 l/100 km.