• Rozbita Tesla 3 spoczywająca na złomowisku „pamiętała”, jak wyglądał wypadek, kto ją prowadził, zachowała też 11 książek telefonicznych sparowanych wcześniej telefonów
  • Dane gromadzone przez samochody o swoich użytkownikach mogą być nieszyfrowane, a dostęp do nich może mieć każdy, kto aktualnie posiada kluczyki
  • Obok danych telematycznych pojawia się nowość: filmy nagrywane kamerami umieszczanymi przez producentów na zewnątrz i wewnątrz pojazdów

Gdy pewien pasjonat-informatyk z USA kupił kompletnie rozbitą Teslę 3, by przekonać się, jakie dane można z niej wyciągnąć, oprócz filmów dokumentujących dwa wypadki ściągnął książki telefoniczne aparatów sparowanych z autem w przeszłości, informacje nawigacyjne, dane o zachowaniu kierowcy tuż przed uderzeniem samochodu w przeszkodę i wiele innych... Można być zaskoczonym, jak wiele danych przechowują samochody.

Jeśli kupujesz nowy samochód, zwłaszcza bogato wyposażony, musisz wiedzieć, że i na zewnątrz, i w środku mogą być kamery, wiele kamer. Jedne pomogą ci zaparkować, a inne będą czuwać, czy nie zamykają ci się oczy ze zmęczenia - w odpowiednim momencie auto zaproponuje, byś zatrzymał się na kawę. Kamery i szereg czujników prawie nigdy nie pozostają bezczynne - stale zasilają twardy dysk komputera pokładowego oraz pamięci mniejszych sterowników danymi, z których te mniej istotne są nadgrywane, inne zostają na stałe w pamięci, a jeszcze inne - są regularnie, co kilka sekund wysyłane w paczkach do siedziby producenta. Twardy dysk w nawigacji samochodu jest zazwyczaj wielokrotnie pojemniejszy niż wymaga tego oprogramowanie nawigacyjne.

Dane zbierane przez samochód odtworzą przebieg wypadku!

Że tak jest, wiedzą ubezpieczyciele, zatrudniający elektroników-detektywów wyposażonych w interfejs oraz oprogramowanie Crash Data, które pozwala ustalić, czy osoba domagająca się odszkodowania za wypadek, mówi prawdę. Pan z komputerem pojawia się w warsztacie czy na złomowisku zawsze, gdy rodzą się wątpliwości. Wystarczy podłączyć kabelek do gniazda OBD, włączyć program i zaciągnąć dane ze sterownika samochodu, by dowiedzieć się, jak przebiegała jazda w ciągu 5 sekund przed wypadkiem: czy auto hamowało, czy przyspieszało, czy skręcało, jak się obróciło, ile ważył kierowca (czy np. nie kierowała jednak żona), itp.

W ten sposób „wpadają” najczęściej osoby, które celowo rozbiły samochód, bo np. wpadły w kłopoty finansowe i w inny sposób nie potrafiły pozbyć się go za pieniądze. Dane „wypadkowe” zbierane są także na zlecenie prokuratur, jeśli w wypadku były ofiary śmiertelne i nie do końca wiadomo, kto zawinił, albo jak szybko jechał kierowca tuż przed zdarzeniem. Tymczasem jednak odbiorcą największej liczby informacji są producenci samochodów: zbierają dane statystyczne na temat wykorzystania poszczególnych funkcji pojazdu, ale też w razie potrzeby mają dostęp do wiedzy, w jaki sposób korzystała z samochodu osoba, która zgłasza reklamację. Dilerzy mają dostęp tylko do absolutnie podstawowych danych: mogą np. sprawdzić, po jakim czasie kierowca zareagował na komunikat o niskim poziomie oleju, otwierając maskę, ile minut średnio trwała podróż, itp.

Samochód to magazyn wrażliwych danych

Poziom szpiegowania użytkownika (w przypadku niektórych marek tak właśnie należy to nazywać), bywa jednak różny. Oto jeden z analityków wyszukujących błędy w oprogramowaniu samochodów marki Tesla, wyznał anonimowo w CNBC, jakie dane wyciągnął z rozbitej Tesli 3 oddanej na złomowisko. Posługując się dostępnym na rynku oprogramowaniem, odczytał zapisy 17 działających niezależnie urządzeń pokładowych Tesli 3 (wszystkie nieszyfrowane), a w tym: nagrania dwóch wypadków wykonane automatycznie kamerą umieszczoną z przodu auta, 11 książek telefonicznych zaciągniętych przez system z różnych telefonów, kalendarze sparowanych urządzeń, adresy e-mail, kilkadziesiąt lokalizacji, do których prowadziła nawigacja auta...

Co do nagrań wypadków, to towarzyszyły im lokalizacje GPS, dokładny czas zdarzeń, a także dane (z telefonu) pozwalające stwierdzić, kto był w samochodzie w chwili zdarzenia i od kogo odebrał rozmowę na kilka sekund przed uderzeniem w przeszkodę. W przypadku Tesli ciekawostką jest funkcja filmowania otoczenia oraz wnętrza w czasie, gdy auto jest zaparkowane (dla ochrony przed wandalami i złodziejami aut). Te kamery, jak okazuje się, nie próżnują także w czasie jazdy, pozwalając stwierdzić po fakcie np. to, że kierowca był rozkojarzony albo zdenerwowany.

Auto z wypożyczalni? Zostawisz w nim swoje dane!

Jeśli pożyczasz samochód i parujesz z jego systemem multimedialnym swój telefon, automatycznie dzielisz się z tym pojazdem swoimi kontaktami, numerami telefonów, listą połączeń, itp. Nie masz pewności, że usuwając przed zwrotem auta z listy sparowanych urządzeń swój telefon, automatycznie czyścisz pamięć systemu.

Twoje szanse rosną, jeśli potrafisz zresetować system do ustawień fabrycznych, jednak nie usuniesz w ten sposób danych gromadzonych przez samochód np. na temat twojego stylu jazdy. Każda interwencja systemu zapobiegania kolizjom jest zapisywana w sterownikach, zignorowanie kontrolki o niskim poziomie oleju pozostawia ślad (jednak jeśli o to chodzi, w większości aut wystarczy otworzyć na chwilę maskę, by „zadowolić” system).

Zamierzasz kłamać? Zamów profesjonale czyszczenie sterowników!

Nawet stary Lexus miał w pamięci zapis przebiegu kolizji sprzed lat. Tak dało się stwierdić, że nie był całkiem bezwypadkowy Foto: Autro Świat
Nawet stary Lexus miał w pamięci zapis przebiegu kolizji sprzed lat. Tak dało się stwierdić, że nie był całkiem bezwypadkowy

Boicie się, że Parlament Europejski, wprowadzając obowiązek wyposażania aut w tzw. „czarne skrzynki” z danymi, które w standardowy sposób będzie można odczytać, narusza waszą wolność? Otóż... jest wręcz przeciwnie, a najbardziej przeciwko tym planom protestowali dotąd właśnie producenci aut, który te systemy montują seryjnie od lat. O co chodzi? Otóż największa korzyść ze zbieranych danych jest wtedy, gdy użytkownicy aut nie mają świadomości, jakie dane zbierają ich samochody, a zasad zbierania tych danych nie ma.

Również ubezpieczyciele woleliby, żeby użytkownicy samochodów nie mieli świadomości, co można odczytać ze sterownika samochodu po wypadku. I jeszcze handlarze: do coraz większej liczby osób trudniących się tą profesją dociera, że historię wypadkową można odtworzyć nawet po latach - wystarczy mieć dostęp do auta i odpowiednie oprogramowanie, które jest coraz bardziej popularne. Pojawiła się zatem nowa usługa na rynku. Wpiszcie w wyszukiwarkę hasło: „usuwanie danych Crash Data”, a dowiecie się, gdzie jest najbliższy mobilny serwis, który pięknie oczyści sterownik waszego samochodu z niewygodnych zapisów. Gdzieś w sieci pozostaną tylko te dane, które auto wysłało do producenta, ale ten ich łatwo nikomu nie udostępni, nawet prokuraturze... Standardowa odpowiedź to: nie mamy!