Wielokrotnie pisaliśmy o tym, że w autach, które używane są sporadycznie, należy doładowywać akumulator prostownikiem oraz że jest to dla baterii znacznie zdrowsze niż doprowadzenie do jej głębokiego rozładowania i awaryjna „pożyczka prądu” z innego auta. Jednak samo ładowanie nie jest wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać.

Zacznijmy od prostowników. Te najtańsze pozbawione są elektroniki kontrolującej proces ładowania. Korzystanie z nich wiąże się z ryzykiem, bo często nie trzymają parametrów, a w dodatku używając ich, nie da się stwierdzić, czy akumulator został w pełni naładowany czy też – wręcz przeciwnie –nie grozi mu przeładowanie prowadzące do zniszczenia ogniw.

Za pomocą tego typu prostowników nie da się ładować baterii głęboko rozładowanych, nie należy ich też podłączać np. do akumulatorów wykonanych w technologii wapniowo-srebrowej.

Najwygodniejsze są tzw. prostowniki inteligentne, które automatycznie sterują procesem ładowania. Nie warto natomiast kupować tzw. szybkich ładowarek – ich używanie nie służy kondycjiakumulatora.

Jeśli już mamy prostownik, czas zająć się akumulatorem. Lepiej wymontować go z samochodu – to bezpieczniejsze, bo w razie ewentualnej awarii prostownika nie ucierpi elektronika auta, a jeśli przeładowana bateria wykipi, żrący kwas nie zaleje komory silnika.

Do ładowania wybieramy miejsce z dobrą wentylacją, z dala od ludzi i otwartego ognia, bo z ładowanego akumulatora wydobywa się wybuchowy wodór. Warto sprawdzić napięcie spoczynkowe akumulatora. Jeśli jest bardzo niskie (poniżej 11 woltów), to prawdopodobnie nie uda się go już naładować, szczególnie jeśli korzystamy z taniej ładowarki!

Jeżeli akumulator ma korki (często są ukryte pod maskownicami!), to należy je odkręcić i sprawdzić, czy wewnątrz ogniw znajduje się wystarczająca ilość elektrolitu (płyty muszą być przykryte płynem). W razie potrzeby poziom elektrolitu należy uzupełnić wodą destylowaną lub demineralizowaną.

Po sprawdzeniu elektrolitu podłączamy „krokodylki” prostownika do zacisków baterii (na czas ładowania korki należy zostawić otwarte). Dopiero potem włączamy prostownik do sieci. Jeśli niemal od razu zapali się kontrolka informująca o zakończeniu ładowania, to zapewne akumulator jest uszkodzony i nadaje się do wymiany.

Ładowanie przerywamy, jeśli bateria zacznie gwałtownie gazować lub mocno się nagrzeje. Nie wolno zrywać „krokodylków” – mogłoby to spowodować przeskok iskry i wybuch wydzielającego się z ogniw wodoru! Ładowanie najbezpieczniej zakończyć, kiedy przy podłączonym prostowniku na zaciskach akumulatora napięcie ustabilizuje się na poziomie 14,4 wolta.