• Nowoczesne kampery sprawiają wrażenie łatwych w prowadzeniu – łatwo zapomnieć, że nie siedzi się w aucie osobowym
  • To, że znamy doskonale trasę, bo codziennie jeździmy nią osobówką, nie znaczy, że uda się nią przejechać kamperem
  • Nabranie wyczucia prędkości i gabarytów pojazdu zajmuje sporo czasu. Najgroźniej robi się wtedy, kiedy za kierownicą poczujemy się zbyt pewnie
  • Dobra nawigacja pomoże ominąć odcinki, na których nasze auto mogłoby się nie zmieścić
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Raz na jakiś czas dochodzi do spektakularnego wypadku z udziałem kampera lub auta z przyczepą kempingową. "Nowy kamper dosłownie roztrzaskał się na części pod wiaduktem na ulicy Krapkowickiej w Opolu. Kierowca najpewniej nie zwrócił uwagi na znaki drogowe albo źle ocenił wymiary pojazdu i uderzył zbyt wysoką zabudową w przejazd kolejowy" (TVN24), albo: "Kamper dachował przy zjeździe z autostrady". Pół biedy, jeśli szkody są tylko materialne, ale czasem w takich wypadkach giną też ludzie – pojazdy kempingowe, mimo słusznych gabarytów, nie należą do przesadnie bezpiecznych!

Powody niebezpiecznych sytuacji z kamperami: prędkość

Na czym polega problem? Większość wakacyjnych kierowców kamperów na codzień prowadzi znacznie mniejsze pojazdy. A kamperami jeździ się specyficznie. Z jednej strony, są one często znacznie lepiej wyciszone od zwykłych dostawczaków (bo izolacja termiczna i specyficzna konstrukcja zabudowy skutecznie redukują hałas we wnętrzu), a z drugiej – są bardzo ciężkie i często mają bardzo wysoko umieszczony środek ciężkości. Co ciekawe, nowe kampery są znacznie bardziej "podstępne" od powolnych maszyn sprzed lat – wydają się żwawe łatwe w prowadzeniu i poręczne, a o tym, że niekoniecznie takie są, kierowca przekonuje się dopiero w krytycznej sytuacji, kiedy musi wykonać gwałtowny manewr albo nawet awaryjnie zahamować. Wtedy dopiero okazuje się, że droga hamowania jest nawet o kilkadziesiąt procent dłuższa niż w osobówce (a kamper z mocnym silnikiem potrafi jechać z prędkościami autostradowymi), a "ciężarówkowe" opony nie zapewniają odpowiedniej przyczepności. Do tego dochodzą często problemy z niewłaściwym rozmieszczeniem ładunku i to, że kierujący często są rozpieszczeni przez nadopiekuńcze systemy asystujące stosowane w autach osobowych.

Czytaj także: Zalany kamper lub przyczepa? Nie kupuj, to pułapka!

Powody niebezpiecznych sytuacji z kamperami: gabaryty

Metr, dwa, a czasem nawet trzy metry długości więcej niż osobówka, o kilkadziesiąt centymetrów większa szerokość – wyczucie znacznie większych gabarytów wymaga czasu i doświadczenia. Największy problem u nowicjuszy bywa jednak z wyczuciem wysokości. W przypadku kampera z zabudową typu alkowa (jedna z sypialni w formie nadbudówki nad szoferką) wysokość pojazdu często znacząco przekracza 3,20 m! To naprawdę dużo! Ciężarówki poruszające się po drogach mogą mieć wysokość do 4 m, a kampery wyposażone np. w anteny czy dodatkowe bagażniki dachowe są bardzo blisko tej dopuszczalnej granicy. W wielu modelach ta wystająca nadbudówka jest dodatkowo znacznie szersza od "szoferki", czego z miejsca kierowcy nie widać, a górna krawędź szyby czołowej, którą nasz mózg w zasadzie domyślnie traktuje jako najwyższą część auta, kończy się czasem nawet ponad metr od faktycznego, górnego obrysu pojazdu. Wystarczy na chwilę stracić czujność i można doprowadzić do kosztownej w skutkach kolizji. Nie chodzi tu tylko o wjazd pod za niski wiadukt, ale np. o zawadzenie o wystające gałęzie czy korony przydrożnych drzew. To, że samochód "przejdzie dołem", nie zawsze oznacza, że zmieści się też "górą". Przy manewrowaniu warto też brać pod uwagę pokaźne zwisy – wiele kamperów mocno "zachodzi" na zakrętach!

Jak unikać niebezpiecznych sytuacji?

Ogranicz swoją prędkość: to, że kamper ma mocny silnik i chętnie się rozpędza, nie znaczy, że warto nim szybko podróżować. To nie tylko droga przyjemność, ale też łatwo osiągnąć prędkości, przy których zapanowanie nad pojazdem może być trudne lub wręcz niemożliwe. Nasza rada: warto używać tempomatu i/lub ogranicznika prędkości. Większość nowych maszyn jest w takie rozwiązanie wyposażona. A jeśli go nie ma, to w nawigacji można zwykle zaprogramować prędkość, przy której aplikacja zacznie nas alarmować.

Wyznacz odpowiednią trasę: dobra nawigacja to podstawa! Zapomnijcie o bezpłatnych mapach Google, poszukajcie nawigacji przeznaczonych specjalnie dla kamperów (niestety, z reguły są drogie – jak wszystko do kamperów), albo dla ciężarówek (szczególnie, jeśli kamper nie mieści się w limicie do 3,5 tony). Na czym polega specyfika takich nawigacji. te do kamperów oferują zwykle np. propozycje tras widokowych, ale to nie jest najważniejsze. Podstawowa funkcja: możliwość zdefiniowania gabarytów i masy pojazdu (trzeba to zrobić przed ruszeniem w drogę). Dzięki temu trasy powinny być wyznaczane w taki sposób, żeby omijały np. zbyt niskie wiadukty, ciasne ronda czy nawroty. Oczywiście, oprogramowanie musi być aktualne, najlepiej żeby aplikacja (lub urządzenie) pobierała dane na bieżąco z internetu (poza mapami offline zapisanymi w urządzeniu). Aplikacja na smartfona może kosztować kilkaset złotych, a urządzenie – nawet ponad 2 tys. zł, ale to dobra inwestycja!

Uważaj na przydrożne drzewa i słupy. Zmień przyzwyczajenia, które masz z samochodu – to, że kabina minie przeszkodę, nie znaczy, że nie zawadzi o nią inna część auta. Pamiętaj, że kamper jest często wyższy i szerszy niż ci się zza kierownicy wydaje. Uważaj też na znaki podjeżdżając do barów typu drive-thru – daszki czy lampy są w nich często za nisko, żeby bezpiecznie minąć je dużym kamperem.

Znajdź pomocników: jeśli nie czujesz się pewnie przy manewrowaniu dużym pojazdem, postaraj się zorganizować sobie pomocników. Czujniki parkowania czy kamery nie zawsze zastąpią pomoc zaufanej osoby.

Czytaj także: nowe przepisy - budowa kamperów będzie mniej opłacalna

Zadbaj o przydatne akcesoria: na początek przygotuj sobie nalepkę, którą umieścisz w widocznym miejscu, na której zapiszesz wysokość i szerokość pojazdu. To pozwoli uniknąć dylematów na widok zbliżającego się znaku ograniczenia wysokości czy szerokości. Kierowcy kamperów uterenowionych lub np. pickupów z zabudową mieszkalną montują niekiedy w przedniej części antenę CB o wysokości takiej, jak górna część zabudowy. To fajny trik, dzięki któremu przy przejazdach "na styk", np. pod drzewami, nie trzeba oceniać wysokości "na oko". Ma on jednak poważną wadę – przy wysokich prędkościach taka antena-wskaźnik może niemiłosiernie gwizdać.

Uwaga na znaki ograniczenia wysokości!

Jeśli jeździliście kiedykolwiek z radiem CB w samochodzie, to zapewne nie raz słyszeliście pytania kierowców w stylu: koledzy, koledzy a na tym wiadukcie 3,10, to ile przechodzi? Znaki B15 (zakaz wjazdu pojazdu o szerokości większej niż...) i B15 (zakaz wjazdu pojazdów o wysokości powyżej...) nie oznaczają przecież, że taką wysokość ma przejazd pod wiaduktem, ale to, że nie wolno tam wjeżdżać pojazdami o gabarytach większych niż wskazane. Nie wolno, ale często się da... Kierowcy ciężarówek doskonale wiedzą, że inne przepisy mówią, że w przypadku ograniczenia wysokości musi być "zapas" wynoszący co najmniej pół metra, a przy ograniczeniu szerokości – metr. Tyle, że drogowcom nie można ufać – bywa, że np. po naprawie nawierzchni, albo po zamontowaniu nowego oświetlenia albo innych elementów infrastruktury drogowej, w tunelu czy pod wiaduktem ten "zapas" wyraźnie się kurczy. To, że gdzieś da się wjechać, nie zawsze znaczy, że na całej długości wysokość przejazdu jest taka sama!