• Sól drogowa ułatwia jazdę i poprawia bezpieczeństwo, ale też niszczy samochody
  • Poza „zwykłą solą” drogowcy używają też innych chemikaliów – przy naprawdę niskich temperaturach sól przestaje działać
  • Im więcej soli na drodze, tym większe ryzyko, że przydrożne rośliny nie przetrwają zimy; szkodzi także zwierzętom – jest śmiertelnie niebezpieczna np. dla psów
  • Wysypywanie soli na drogi wabi na nie dzikie zwierzęta, które zlizują ją z nawierzchni. Ryzyko wypadków!
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Posypywanie dróg solą, żeby usunąć z nich lód, to metoda stara, sprawdzona, ale też i od lat coraz bardziej krytykowana. Na szczęście w ciągu ubiegłych zim drogowcy nie musieli z niej zbyt często korzystać, ale i tak sól trafiająca na drogi stanowi poważne zagrożenie. Czy korzyści wynikające z jej używania mogą na dłuższą metę powetować powodowane przez nią straty? Czy sól rzeczywiście jest tak skuteczna i ma aż tak pozytywny wpływ na bezpieczeństwo, że trzeba jej używać?

Kiedy używana jest sól drogowa?

Pierwsza dawka soli lub solanki trafia często na drogi zanim jeszcze temperatura spadnie poniżej zera – jeśli prognozy wskazują na zbliżający się przymrozek. Dzięki takiej profilaktyce w momencie „przejścia przez zero” na mokrej nawierzchni nie pojawi się warstewka zdradliwego „czarnego lodu”, który jest śliski, a niemal go nie widać.

Drogowcy rozróżniają między „gołoledzią”, „lodowicą”, „śliskością pośniegową” i „śliskością śniegową” – zasady postępowania różnią się w zależności od wystąpienia tych warunków i od tzw. standardu zimowego utrzymania drogi.

To wszystko nie jest takie proste, jak się zwykle kierowcom wydaje – żeby uzyskać pożądany efekt, drogowcy muszą mieć odpowiednią strategię – np. sypanie soli podczas intensywnych opadów śniegu nie ma sensu, a z kolei posypanie dróg standardową solą tylko raz przy niskiej temperaturze przynosi efekt odwrotny od oczekiwanego – bo po krótkim czasie rozpuszczony lód ponownie zamarza, tyle że tym razem w formie idealnie gładkiego „lodowiska”! Jeśli temperatura spada poniżej minus 7 st. C używanie „zwykłej soli” traci sens. W takiej sytuacji drogowcy muszą używać innych preparatów lub ich mieszanek.

Czym posypują ulice i chodniki?

Najpopularniejszą „solą drogową” jest wciąż chlorek sodu (NaCl), czyli w zasadzie to samo, czego używamy do solenia w kuchni. To nie znaczy, że sól używana przez drogowców nadaje się do spożycia! Zawiera ona m.in. dodatki przeciwzbrylające (np. żelazocyjanek potasowy), zanieczyszczenia, dodatki poprawiające szorstkość nawierzchni. Zaletą „zwykłej soli” jest jej stosunkowo niska cena (w hurcie poniżej 200 zł za tonę) i jej szybkość działania. Niestety – chlorek sodu jako „odmrażacz” ma też i wady – działa stosunkowo krótko i nie radzi sobie przy niskich temperaturach, a nie wolno stosować go zbyt intensywnie, bo szkodzi m.in. roślinom. Dlatego, w zależności od panujących warunków drogowcy używają też chlorku wapnia i chlorku magnezu – zazwyczaj w formie mieszanek. Są one skuteczne w niższych temperaturach, działają dłużej, ale też mają poważne wady – dla służb odpowiedzialnych za oczyszczanie dróg z reguły najbardziej liczy się ta, że są 4-5 razy droższe niż „zwykła sól”. Oczywiście, poza solą drogowcy używają też tzw. materiałów uszorstniających, czyli m.in. piasku, kruszywa kamiennego, żużlu. Warto jednak wiedzieć, że kreatywność drogowców ograniczają przepisy – katalog środków dopuszczonych do używania do usuwania lodu z dróg jest bardzo krótki!

Korzyści z używania soli są oczywiste – to najszybszy, najtańszy i najskuteczniejszy sposób na pozbycie się pokładów lodu i śniegu na drodze, a tym samym na poprawę bezpieczeństwa. Niestety, nie ma nic za darmo – to, że po solonych drogach jeździ się zimą bezpieczniej i wygodniej, okupione jest poważnymi szkodami.

Sól drogowa niszczy auta

Korozja aut – to pierwszy skutek uboczny, który przychodzi do głowy kierowcom. Już po kilkuletnich samochodach często widać, czy były używane zimą w rejonach, w których drogi są posypywane solą, czy też nie. Solanka dociera do najgłębszych zakamarków karoserii i wystarczy najdrobniejsze uszkodzenie (choćby ryska czy mikroskopijny odprysk) powłoki ochronnej, żeby pod wpływem soli i wilgoci pojawiło się ognisko korozji. A o takie uszkodzenia powłok naprawdę nietrudno, tym bardziej, że sól rozsypywana jest razem z piaskiem lub kruszywem. Najgorsze, co można zrobić, to jechać tuż za solarką, z której z dużą siłą wysypywana jest mieszanina soli i piasku. Jeśli gdziekolwiek w zakamarkach karoserii zbiera się błoto, to solanka wsiąka w nie, a późnej przez długie miesiące działa na blachę.

Uwaga! Korozja najszybciej rozwija się przy wysokich temperaturach – wstawienie zasolonego, wilgotnego auta do ciepłego garażu stwarza idealne warunki do rozwoju korozji!

Elektryka i elektronika nie lubią soli

Problemy z elektryką i elektroniką: solanka, czyli roztwór soli w wodzie, świetnie przewodzi prąd, ale też przyspiesza korozję i to również w przypadku metali nieżelaznych. Jeśli dostanie się gdziekolwiek do styków czy przekaźników, może sprawić, że instalacja auta zacznie „szaleć” – bo tam, gdzie prąd powinien przepływać pojawiają się z tym problemy na skutek zaśniedziałych styków, za to dociera tam, gdzie go być nie powinno, bo pojawiają się zwarcia. Typowe objawy: problemy z układami ABS/ESP na skutek uszkodzonych przewodów przy czujnikach prędkości kół, błędy czujników i osprzętu silnika, problemy z oświetleniem. W autach, w których alternator zamontowany jest nisko lub nie jest odpowiednio osłonięty, to właśnie sól drogowa może go „wykończyć”.

Czy sól niszczy opony samochodowe?

Ogumienie samochodowe jest bardzo wrażliwe na działanie soli. Opony nie są zbudowane wyłącznie z mieszanki gumowej – to tylko ich wierzchnia warstwa. Pod nią znajdują się elementy nośne opony, wykonane również ze stalowych, plecionych linek. Im starsza opona, tym większe prawdopodobieństwo, że przez pory spękanej gumy sól dostanie się do tzw. opasania stalowego czy drutówki. Niestety, kiedy już tam trafi, zostaje na zawsze i w ukryciu powoduje postępujące spustoszenia. Opona z wierzchu może się wydawać całkiem nieźle zachowana, ale pod wysokim bieżnikiem kryć się może całkowicie zardzewiała konstrukcja nośna – przy większym obciążeniu opona grozi rozerwaniem! To dlatego ważne jest, żeby po sezonie zimowym zasolonych i mokrych kół nie pakować od razu do plastikowych worków i nie odkładać do ciepłego garażu. Najpierw trzeba je umyć i wysuszyć!

Jak sól drogowa szkodzi roślinom?

W wielu krajach, ale też i w niektórych miastach w Polsce władze starają się ograniczać użycie soli drogowej ze względu na olbrzymie szkody w roślinności. W dużym uproszeniu – sól „wypala” rośliny. Jeśli dojdzie do znacznego zasolenia gruntu i wód gruntowych, korzenie przestają wchłaniać z podłoża wodę – rośliny mimo podlewania usychają, w najlepszym razie karłowacieją. Sól niszczy nie tylko stosunkowo łatwo do odtworzenia trawę, ale też drzewa i krzewy. Ekolodzy ostrzegają też, że na skutek używania soli cierpi też „bioróżnorodność” – w pobliżu dróg szanse na przeżycie mają tylko gatunki roślin odporne na jej działanie. Dla roślin bezpieczniejsze od „zwykłej soli” są chlorek wapnia i chlorek magnezu – tyle, że na ich powszechne stosowanie miast po prostu nie stać, zresztą one również mają bardzo niepożądane działania uboczne.

Sól drogowa szkodliwa dla zwierząt

Zwierzęta potrzebują soli – w lasach leśnicy rozkładają solne lizawki, sól dostają też w takiej formie zwierzęta gospodarskie, np. konie czy krowy. Więc może przynajmniej dla zwierząt leśnych wysypywanie soli na drogi jest korzystne? Absolutnie nie!

Dla łosi sól wysypana na drogę to poważna pokusa – nocami zwierzęta chętnie wychodzą na jezdnię, żeby ją zlizywać – są tym tak zaaferowane, że często zapominają o autach i robi się naprawdę groźnie. Zderzenie z ważącym 700 kg łosiem może się skończyć tragicznie, nie tylko dla łosia! To jednak nie jedyny problem – bo choć sól wysypywana na drogi w 90 proc. ma taki sam skład, jak sól spożywcza, to pozostałe 10 proc. dodatków może zwierzęta podtruwać.

Sól drogowa może zabić twojego psa!

Lubicie zimowe spacery ze swoimi psami? Unikajcie miejsc, gdzie drogowcy albo zarządcy nieruchomości stosują sól! Nie bez przyczyny w wielu miastach nie wolno stosować soli na chodnikach Po każdym ataku zimy do lecznic weterynaryjnych trafiają psy w ciężkim stanie, często z krwawymi biegunkami i innymi poważnymi, zagrażającymi życiu objawami. Weterynarze nie zawsze od razu poprawnie diagnozują ich przyczyny – a często jest to właśnie skutek działania soli drogowej.

Psy chętnie liżą słony śnieg! To jednak niejedyna przyczyna problemów – solna breja na drogach i chodnikach bardzo wysusza skórę na łapach psa. Poduszki pękają, pojawiają się bolesne dla psa podrażnienia i rany – często widać, jak po wejściu na ośnieżony chodnik pies zaczyna np. kuleć, albo chodzi na trzech łapach. To niekoniecznie tylko efekt mrozu, ale też i tego, że pieką go łapy. Naturalna reakcja psa jest taka, że przy pierwszej okazji zaczyna wylizywać podrażnione miejsca. Dla łap to ulga, ale niestety w taki sposób sól i inne dodatki, w tym żelazocyjanek potasowy, chlorek wapnia czy chlorek magnezu, trafiają do układu pokarmowego zwierzęcia powodując tam prawdziwe spustoszenia, m.in. podrażnienie błon śluzowych żołądka i jelit. To właśnie prowadzi do krwawych biegunek, a w konsekwencji często też do śmierci psa! Łapy psa warto przed spacerem zabezpieczyć odpowiednim kremem lub wazeliną, a po powrocie spłukać czystą wodą.

Zniszczone przez sól drogi i mosty. Beton też koroduje!

Sól drogowa wnika doskonale w pory materiału i niszczy np. metalowe zbrojenia znajdujące się pod nawierzchnią, ale też np. stare metalowe rury kanalizacyjne i wodociągowe. Na korozje narażone są też np. metalowe konstrukcje mostów, włazy kanalizacyjne. W wielu krajach eksperymentowano więc z zastępowaniem „zwykłej soli” (chlorek sodu NaCl), związkami, tóre wywdawały się mniej agresywne. Niestety, po jakimś czasie okazało się, że np. drogi i skuteczny chlorek magnezu, jest wprawdzie bezpieczniejszy dla roślin i dla przedmiotów wykonanych z metalu, ale za to powoduje korozję... betonu! Dochodzi do reakcji, która sprawia, że materiał traci pierwotne parametry wytrzymałościowe, kruszy się i pęka, choć gołym okiem nie widać (tak jak przy korozji metalu), że coś niedobrego się z nim dzieje!

Skąd biorą się dziury w drogach? Sól też jest winna!

Jeśli potraktujemy lód na drodze solą, w ciągu kilku, kilkunastu minut zmieni się on w wodę, która z łatwością wsiąka w pory nawierzchni pokrywającej drogę. Problem polega jednak na tym, że po stosunkowo krótkim czasie, albo kiedy po prostu zrobi się zimniej, sól przestaje działać i woda znów zamarza. Jeśli wsiąkła w twardy od zimna asfalt czy beton, to zamarzając go rozsadza – to właśnie tajemnica tego, dlaczego po każdej zimie drogi wyglądają jak po solidnym bombardowaniu – sól i częste „przejścia przez zero” robią swoje!