Porady Hamowanie silnikiem czy jazda "na luzie"? To zależy od sytuacji

Hamowanie silnikiem czy jazda "na luzie"? To zależy od sytuacji

Chociaż samochody wyposażone w gaźniki dzisiaj możemy znaleźć głównie w muzeach lub u kolekcjonerów, to wielu kierowców wciąż stosuje się do zaleceń, które sprawdzały się kilka dekad temu. Mowa o hamowaniu silnikiem, które w większości przypadków okazuje się lepsze podczas codziennej eksploatacji niż jazda "na luzie". Wyjaśniamy, kiedy warto stosować daną technikę.

Manualna skrzynia biegów
alexkich / Shutterstock
Manualna skrzynia biegów
  • Hamowanie silnikiem w nowoczesnych samochodach pozwala zaoszczędzić paliwo
  • W niektórych sytuacjach lepszym rozwiązaniem okazuje się jazda "na luzie", co potwierdza np. tryb żeglowania stosowany w niektórych samochodach
  • Hamowanie silnikiem na niskim biegu podczas zjazdów zwiększa bezpieczeństwo, zapobiegając przegrzaniu hamulców i utracie kontroli

Dawniej wszystko wydawało się oczywiste. Jeśli chciałeś zaoszczędzić paliwo podczas jazdy, gdy silnik samochodu nie pracował pod obciążeniem, np. przy dojeżdżaniu do świateł lub skrzyżowania, lepiej było przełączyć bieg "na luz". Wtedy silnik pracował na niskich obrotach i zużywał mniej paliwa niż na wysokich obrotach. Sytuacja zmieniła się wraz z pojawieniem się wtrysku paliwa.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ile paliwa zużywa pojazd hamując silnikiem?

Dzisiaj praktycznie każdy nowy samochód ma wtrysk paliwa. Jeśli podczas jazdy zdejmiemy nogę z pedału gazu, rozpoczynamy hamowanie silnikiem i wtedy nie zużywamy nawet minimalnej ilości paliwa. Gdy jednak wybierzemy "luz", silnik będzie pracował na biegu jałowym, a to oznacza, że będzie potrzebował niewielkiej ilości paliwa.

KOMPUTER POKŁADOWY
KOMPUTER POKŁADOWYAuto Świat

Można przekonać się o tym, patrząc na wskazania komputera pokładowego, o ile mamy komputer, który pokazuje chwilowe zużycie paliwa. Gdy stoimy z włączonym silnikiem na biegu jałowym, zużycie wynosi zazwyczaj od ok. 0,7-0,8 l na godz., praktycznie tyle samo ile podczas poruszania się "na luzie". W przeciwnym razie silnik by zgasł. W trakcie jazdy na biegu nie ma takiego ryzyka, bo silnik cały czas pracuje, gdyż poprzez przekładnię napędzany jest kołami poruszającego się pojazdu.

Kiedy jazda "na luzie" ma sens i może przynieść korzyści?

Atutem utrzymywania auta toczącego się siłą bezwładności na biegu jest to, że przy optymalnie dobranym przełożeniu do aktualnej prędkości, pojazd cały czas jest napędzany. Jeśli w ułamku sekundy będziemy musieli przyspieszyć, wystarczy nacisnąć pedał gazu. W awaryjnych sytuacjach może to decydować o tym, czy zdążymy uniknąć zagrożenia. Jeśli auto porusza się "na luzie", najpierw musimy wybrać i włączyć odpowiedni bieg, co wymaga nieco doświadczenia, a przede wszystkim zajmuje cenny czas.

Nie oznacza to jednak, że nawet w nowoczesnych samochodach całkowicie powinniśmy przestać korzystać z jazdy "na luzie". Na biegu jałowym pojazd bez dodatkowego oporu potrafi pokonać większy dystans. Może to być pomocne, np. gdy zbliżamy się do łuku i nie chcemy przyspieszać, ale nie chcemy też zanadto stracić prędkości. Wtedy pozostawienie auta na biegu prowadziłoby do szybszego wytracania prędkości lub konieczności utrzymywania silnika na stałych obrotach. W takiej sytuacji włączenie "luzu" może poprawić ekonomikę jazdy. Wiele nowoczesnych samochodów wyczuwając, że pojazd porusza się bez obciążenia, samoczynnie potrafi przechodzić w tzw. tryb żeglowania, co przypomina właśnie jazdę "na luzie".

Bywają jednak sytuacje, w których jazda na biegu jałowym nie tylko jest niewskazana, lecz wręcz niebezpieczna. Mowa o pokonywaniu długich zjazdów. W aucie poruszającym się w dół "na luzie" do wytracania prędkości możemy wykorzystać wyłącznie hamulce. To z kolei może szybko doprowadzić do ich przegrzania się, co oznacza brak możliwości hamowania. Jadąc na odpowiednio niskim biegu, tak żeby pojazd zbytnio nie rozpędzał się, nie tylko utrzymamy bezpieczną prędkość i zaoszczędzimy paliwo, ale przede wszystkim nie pozbawimy się możliwości nagłego wytracenia prędkości.

"Luz" w trakcie hamowania awaryjnego — tu liczy się bezpieczeństwo

Pozostaje jeszcze jedna istotna kwestia, a mianowicie hamowanie awaryjne. Dawniej radzono, aby sprzęgło naciskać dopiero w ostatnim momencie przed zatrzymaniem, co pozwalało uniknąć ryzyka zablokowania się kół. Dzisiaj kwestię blokady kół rozwiązuje system ABS, dlatego równoczesne naciśnięcie pedału sprzęgła i hamulca jest jak najbardziej dopuszczalne, a wręcz pożądane.

Czas niezbędny do zatrzymania pojazdu nawet z prędkości ok. 100 km na godz. jest na tyle krótki, że większość kierowców nie zdołałaby równocześnie skupić się na wszystkich czynnościach związanych z awaryjnym hamowaniem i jednocześnie nie doprowadzić do zgaszenia silnika, gdy pedał sprzęgła zostanie naciśnięty zbyt późno. Dlatego lepiej jest wcisnąć sprzęgło i mieć pewność, że silnik cały czas pracuje. Czasami zdarza się, że po gwałtownym wytraceniu prędkości trzeba od razu ruszyć. Jeśli silnik nie będzie pracował, narażamy się na kolejne problemy.

Autor Mariusz Kamiński
Mariusz Kamiński
Dziennikarz AutoŚwiat.pl
Pokaż listę wszystkich publikacji