W historii polskiego rynku nigdy nie zadebiutowało tak dużo marek samochodowych w tak krótkim czasie — i prawie wszystkie należą do chińskich producentów. Przybywa marek, przybywa modeli, ale przybywa też klientów. W lawinowym tempie.
W pierwszej połowie 2025 r. zarejestrowano w Polsce 16616 nowych aut osobowych producentów z Państwa Środka — to prawie pięć razy więcej niż w tym samym okresie 2024 r. (3623 samochody; dane IBRM Samar). A to oznacza, że do chińskich producentów należy obecnie blisko 6 proc. rynku nowych osobówek. Tym samym średnio na 17 zarejestrowanych w Polsce samochodów jeden firmują Chiny.
A to oznacza, że pewnie ty też się zastanawiałeś/-łaś, czy przypadkiem nie kupić auta chińskiej marki. Postaram się ci pomóc.
Od razu zaznaczę: moje zestawienie obejmuje wyłącznie samochody spalinowe i hybrydowe. Elektryki to nadal nisza na polskim rynku: w okresie styczeń-lipiec 2025 r. stanowiły 5,4 proc. pierwszych rejestracji aut osobowych (dane: PSNM za IBRM Samar). To wprawdzie aż o 2,3 pkt. proc. więcej niż rok wcześniej, ale nadal nie ma co mówić o mainstreamie.
Przeczytaj także: Ta chińska firma sprzedaje 47 razy mniej aut od koncernu VW, ale pomoże mu konstruować samochody spalinowe
Mój wybór jest czysto subiektywny, choć starałem się dobrać modele o zróżnicowanym charakterze, dopasowane do różnych potrzeb. Ceny i wyposażenie pochodzą z 27 sierpnia 2025 r. Zaczynamy?
Najfajniejszy chiński spalinowy SUV klasy średniej

BAIC 7Krzysztof Wojciechowicz / Auto Świat
To BAIC 7. Mierzący 474,5 cm długości SUV oferowany w Polsce ze 177-konnym silnikiem 1.5 turbo ujął mnie pięcioma rzeczami.
Przeczytaj także: Sensacyjne auta Xiaomi trafią do Europy. Najmocniejsze z nich rozwija 1548 KM
Po pierwsze: nieprawdopodobnie przestronnym wnętrzem — także (w może zwłaszcza) — z tyłu. Po drugie: wysoką jakością wykonania. Po trzecie: doskonale wyciszoną kabiną pasażerską. Po czwarte: dynamiczny silnikiem. Po piąte: przednimi fotelami — nie dość, że bardzo wygodnymi, to jeszcze elektrycznie regulowanymi, z ogrzewaniem, wentylacją i masażem oraz tapicerowanymi skórą ekologiczną. Niemniej układ kierowniczy BAIC-a 7 mógłby być bardziej precyzyjny, a zawieszenie cichsze.
Cena: od 164 tys. 900 zł
Najfajniejszy chiński miejski hatchback

MG3 (druga generacja; od 2024 r.)Krzysztof Wojciechowicz / Auto Świat
W tej kategorii moim numerem 1 jest MG3.
Ten rywal Toyoty Yaris i Skody Fabia zachwyca przestronnością. Pomimo 411,3 cm długości (i moich 188 cm wzrostu) na tylnej kanapie mam tyle miejsca, ile w wielu samochodach klasy średniej. Zużycie paliwa to też bardzo przyjemna niespodzianka.
MG3 jest dostępne w Polsce w wersji spalinowej (115 KM; od 64900 zł; w ofercie tylko auta z rocznika 2024) i hybrydowej (195 KM; od 85450 zł za samochód z rocznika 2025). 26 km Południową Obwodnicą Warszawy i drogą wojewódzką (z jednym korkiem) w hybrydzie skończyło się na 3,2 l/100 km. Z kolei blisko godzinna jazda hybrydą w ścisłym śródmieściu stolicy dała 5,1 l/100 km.
Hybrydowe MG3 jest też wyjątkowo dynamiczne i nieźle wyciszone, choć dość twardo zawieszone. Jedyne, co mnie drażni w tym miejskim samochodzie, to obsługa klimatyzacji na ekranie dotykowym.
Cena: od 64900 zł
Najfajniejszy chiński kompaktowy SUV

Jaecoo 7Krzysztof Wojciechowicz / Auto Świat
Na ten tytuł moim zdaniem zasługuje Jaecoo 7.
Można narzekać, że układ kierowniczy okazuje się mało precyzyjny, a miękkie zawieszenie tylko przeciętnie tłumi nierówności, jednak Jaecoo 7 ma przestronne wnętrze, wysoką jakość wykonania, wygodne fotele i taki wygląd, że sąsiad z pewnością się za nim obejrzy.
Deska rozdzielcza również jest stylowa — naprawdę widać, że designerzy dopracowali każdy szczególik. Szkoda tylko, że muszę wykonać aż trzy kliki, żeby z Apple CarPlaya przejść do klimatyzacji i wyregulować temperaturę lub siłę jej nawiewu. No i dynamika spalinowej 147-konnej wersji jest jedynie przeciętna.
Cena: od 139 tys. 900 zł
Najfajniejszy chiński hybrydowy SUV

Omoda 9 Super HybridŻródło: Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Mogę śmiało powiedzieć, że Omoda 9 Super Hybrid to najlepsze chińskie auto dostępne obecnie w Polsce.
Ten SUV nie tyle ujmuje, ile zachwyca jakością wykonania. Wsiadasz do auta klasy średniej, a czujesz się jak w luksusowej limuzynie. Do tego mnóstwo miejsca, wielki bagażnik (660-1783 l), świetne fotele (z masażem działającym m.in. w trybie Kocia Łapa), wyjątkowo skutecznie wyciszone wnętrze i wysoki komfort jazdy.
Mało tego, podczas parkowania Omoda 9 Super Hybrid podaje odległość od przeszkody... w centymetrach.
Jej cztery silniki (jeden spalinowy i trzy elektryczne) rozwijają 537 KM, przyspieszając tego blisko 4,8-metrowego SUV-a od 0 do 100 km na godz. w 4,9 s. Co ciekawe, oprócz niesamowitej dynamiki mamy też bardzo umiarkowane zużycie paliwa. Po rozładowaniu akumulatora trakcyjnego do 13 proc. przejechałem 50 km Południową Obwodnicą Warszawy, drogą wojewódzką i lokalnymi trasami, po czym komputer wyświetlił mi 5,8 l/100 km, jednocześnie informując, że w czasie tej jazdy wygenerowano 1,7 kWh/100 km prądu. Więcej, naładowany w 94 proc. akumulator zapewnił mi 144 km zasięgu w trybie czysto elektrycznym.
I to wszystko od 219 tys. 900 zł.
Najfajniejsze chińskie auto

MG HS (druga generacja; od 2024 r.)Krzysztof Wojciechowicz / Auto Świat
Mimo że Omoda 9 Super Hybrid ma rewelacyjną relację zawartości do ceny, to przy blisko 220 tys. zł nie zostanie samochodem dla mas. Dlatego za optymalne i najfajniejsze — a nie najlepsze — chińskie auto uważam coś dwa razy tańszego: MG HS.
Ten SUV klasy średniej o długości 465,5 cm to błyskotliwy miks wyjątkowej przestronności, ujmująco komfortowego zawieszenia, wysokiej jakości i doskonale wyciszonego wnętrza. Niemniej, pod względem dynamiki bazowa 170-konna spalinowa wersja okazuje się już przeciętniakiem. No i ta nieergonomiczna regulacja klimatyzacji na ekranie dotykowym...
Tak czy inaczej, gdyby ktoś był zdecydowany na chińską motoryzację, to najbardziej polecałbym mu próbną jazdę właśnie MG HS.
Cena: od 109 tys. 900 zł