— Kupiłem Audi po tuningu, chciałem sprawdzić, czy to, co obiecywał poprzedni właściciel to prawda. Ale mam już kilka punktów karnych na koncie, więc nie chciałem ryzykować. Pojechałem do Niemiec, żeby zrobić to "na legalu", na niemieckiej autostradzie bez ograniczenia prędkości. Mam około godzinę drogi z domu — opowiada Michał. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem świeżo upieczonego nabywcy szybkiego samochodu.
— Niemieckie autostrady są przereklamowane. Na odcinku blisko granicy były jakieś przebudowy, więc nie szło pojechać szybciej, bo postawili ograniczenia. Jak już dojechaliśmy do odcinka bez ograniczeń, to się okazało, że ruch jest gęsty i ciężko było pojechać nawet te 140 km na godz., które można jeździć u nas. Jak się w końcu trochę przeluźniło, to depnąłem i przez chwilę prawie udało się "zamknąć szafę". Ale co chwilę ktoś mi wyjeżdżał na lewy pas i blokował drogę — relacjonuje swój prywatny wyjazd na testy kupionego samochodu.
— Raz rzeczywiście ktoś mnie bardziej zdenerwował, bo wyjechał gwałtownie na lewy pas, a na prawym ruch szedł niewiele wolniej. Zmusił mnie do hamowania, mignąłem mu kilka razy światłami, włączyłem lewy kierunkowskaz, może zatrąbiłem, żeby się dziadek w kapeluszu obudził i zjechał, albo przyspieszył, bo miał czym. Ale był uparty i przez kilka kilometrów nie zjeżdżał, za to potem wykonał taki manewr, że myślałem, że spowoduje karambol — opowiada Michał.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Efekt wyjazdu: okazało się, że poprzedni właściciel mówił prawdę o zdjętym ograniczniku prędkości i o osiągach Audi, ale do skrzynki pana Michała trafiła nieprzyjemna korespondencja z wezwaniem do złożenia wyjaśnień przed niemieckimi służbami w sprawie o "wymuszenie" (niem. Nötigung). To przestępstwo, a nie wykroczenie drogowe! O co chodzi?
Niemieckie autostrady bez limitu prędkości, ale z innymi ograniczeniami
Dla wielu kierowców z całego świata największą atrakcją w Niemczech są autostrady bez ograniczeń prędkości. Na ok. 60 proc. niemieckich autostrad rzeczywiście nie grożą kary za szybką jazdę, bo nie ma tam stałych limitów prędkości, obowiązuje tylko "prędkość zalecana" (niem. Richtgeschwindigkeit) wynosząca 130 km na godz. za której przekroczenie, o ile nie dojdzie do wypadku lub innej niebezpiecznej sytuacji, nic nie grozi.
Niebieska tabliczka z liczbą 130 oznacza prędkość zalecaną – to nie jest limitdefotoberg / Shutterstock
Ale już za uporczywe "siedzenie na ogonie" albo pośpieszanie innych, miganie na nich długimi kary mogą być ekstremalnie wysokie, bo takie zachowanie może zostać uznane za przestępstwo "wymuszenia w ruchu drogowym". Niemcy podciągają takie zachowanie pod ten sam paragraf (§ 240 StGB — Strafgesetzbuch, czyli niemieckiego kodeksu karnego), który dotyczy także innych form przestępczego wymuszania. W tłumaczeniu na polski przepis ten brzmi: "Kto przemocą lub groźbą bezprawnie zmusza inną osobę do określonego działania, zaniechania lub znoszenia czegoś, podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat albo grzywnie.". W ciężkich przypadkach kara może zostać zaostrzona do 5 lat więzienia, a już samo usiłowanie zmuszenia kogoś przemocą do czegoś wbrew jego woli, jest czynem karalnym.
W Polsce to wykroczenie, w Niemczech poważne przestępstwo
W Polsce przepisy — wzorowane zresztą na tych niemieckich — dotyczące utrzymywania dystansu między autami obowiązują od 2021 roku ale ich złamanie traktowane jest jako zwykłe wykroczenie drogowe. W Niemczech różnie z tym bywa, a wysokość ewentualnej kary jest mocno uzależniona od okoliczności. W mniej drastycznych przypadkach kończy się na mandacie i punktach karnych, przy czym "trzymanie się komuś na ogonie" karane jest tam surowiej, niż przekroczenie prędkości.
Czy w danej sytuacji mamy do czynienia jedynie z wykroczeniem, czy już z przestępstwem polegającym na zmuszaniu innego kierowcy do określonego zachowania? Przykład: kierowca jadący z tyłu na autostradzie podjeżdża zbyt blisko do samochodu przed nim. Taka "jazda na zderzaku" jest zabroniona i może skutkować mandatem, punktami karnymi oraz zakazem prowadzenia pojazdów na okres od jednego do trzech miesięcy.
W Polsce poganianie innych kierowców na autostradzie traktowane jest jako wykroczenie. Kara nakładana jest za zbyt mały dystans między autami.Archiwum / Auto Świat
O przestępstwie zmuszania mówimy wtedy, gdy kierowca jadący z przodu przez dłuższy czas poddawany jest silnej presji — na przykład poprzez jazdę tuż za nim, a dodatkowo przez ciągłe miganie długimi — i ze strachu zmienia pas ruchu. To, czy niewłaściwe lub ryzykowne zachowanie na drodze zostanie zakwalifikowane jako wykroczenie, czy już jako przestępstwo, zależy od okoliczności konkretnej sytuacji. Kluczowe znaczenie mają czas trwania i intensywność wywieranej presji. Sąd ocenia motywy oskarżonego oraz to, czy dane zachowanie było nie tylko rażąco sprzeczne z przepisami ruchu drogowego, czy też godziło w zasady współżycia społecznego, było nieodpowiedzialne i naganne. W tym konkretnym przypadku sprawa nie wygląda dobrze dla Pana Michała, bo niemiecki kierowca mógł się rzeczywiście poczuć zagrożony, a na podstawie jego doniesienia służby podjęły czynności, które mogą się zakończyć postawieniem zarzutów karnych kierowcy z Polski.
Jakie są w Niemczech kary "za jazdę na ogonie"?
Niemieckie przepisy uzależniają wysokość kary za niedostateczną odległość między autami od prędkości jazdy i od tego, o ile dystans między pojazdami był za krótki. O ile sprawa nie zostanie zakwalifikowana jako przestępstwo, to kary są następujące:
Przy prędkości powyżej 80 km na godz.
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 5/10 połowy wskazania licznika (np. 40 metrów przy 100 km na godz.) — 75 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 4/10 połowy wskazania licznika — 100 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 3/10 połowy wskazania licznika — 160 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 2/10 połowy wskazania licznika — 240 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 1/10 połowy wskazania licznika — 320 euro, 1 punkt
Przy prędkości powyżej 100 km na godz.
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 5/10 połowy wskazania licznika — 75 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 4/10 połowy wskazania licznika — 100 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 3/10 połowy wskazania licznika — 160 euro, 2 punkty, 1 miesiąc zakazu prowadzenia pojazdów
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 2/10 połowy wskazania licznika — 240 euro, 2 punkty, 2 miesiące zakazu prowadzenia pojazdów
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 1/10 połowy wskazania licznika — 320 euro, 2 punkty, 3 miesiące zakazu prowadzenia pojazdów
Przy prędkości powyżej 130 km na godz.
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 5/10 połowy wskazania licznika — 100 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 4/10 połowy wskazania licznika — 180 euro, 1 punkt
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 3/10 połowy wskazania licznika — 240 euro, 2 punkty, 1 miesiąc zakazu prowadzenia pojazdów
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 2/10 połowy wskazania licznika — 320 euro, 2 punkty, 2 miesiące zakazu prowadzenia pojazdów
- Jeśli odległość jest mniejsza niż 1/10 połowy wskazania licznika — 400 euro, 2 punkty, 3 miesiące zakazu prowadzenia pojazdów
Jakie zachowanie na drodze może być uznane w Niemczech za przestępstwo wymuszenia?
Nie tylko długotrwałe i uporczywe skracanie dystansu do poprzedzającego auta i pośpieszanie światłami może zostać uznane w Niemczech za surowo karane przestępstwo "wymuszenia w ruchu drogowym". Repertuar takich zachowań, które mogą zostać potraktowane nie jako wykroczenie, ale także jako przestępstwo, za które grozi tam nawet kara więzienia, jest znacznie dłuższy.
- Uporczywe, długotrwałe poganianie oraz jazda tuż za kimś, nieuzasadnione używanie świateł drogowych i sygnału dźwiękowego;
- Celowe, bezpodstawne i gwałtowne zajechanie drogi kierowcy jadącemu z tyłu;
- Celowe uniemożliwianie wyprzedzania pojazdowi jadącemu z tyłu;
- Intencjonalne najeżdżanie na osoby lub pojazdy, a nawet ich dotykanie, aby zmusić np. do zwolnienia miejsca parkingowego czy przestawienia auta;
- Blokowanie drogi;
- Rzucenie się przed samochód, aby uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę.