Dane z rynku motoryzacyjnego ostatnio mocno zaskakują za sprawą nietypowego przepływu klientów z rynku samochodów używanych na rynek aut nowych. Tym samym handlarze autami z drugiej ręki powoli tracą, a przyczyną takiego zjawiska są nowe chińskie marki, które pojawiają się na polskim i europejskim rynku. To fenomen, który pokazał części Polaków, że nie tylko stać ich na porządne zachodnie auto używane, ale także na samochód pachnący nowością, bez przebiegu, ze świetnym wyposażeniem i gwarancją.
Tym samym realnym dylematem jest wybór pomiędzy nowoczesnym, ale używanym samochodem zachodnim, a świetnie wyposażonym i nowym autem chińskim w podobnej cenie. Podjęcie tej decyzji wcale nie jest takie proste, bo jest wiele argumentów zarówno za jedną opcją, jak i drugą.
- Przeczytaj także: Które z 10 najpopularniejszych aut w Polsce najmniej traci na wartości? Dwa wyraźnie odstają
Jakiego używanego SUV-a można kupić w cenie nowego Chińczyka?
Mając na myśli używany samochód zachodni, bierzemy pod uwagę głównie SUV-y, bo takich na rynku jest najwięcej, w cenie ok. 100-150 tys. zł. Można więc wybierać spośród 3-6-letnich aut jak Hyundai Tucson, Toyota RAV4, Kia Sportage, Mazda CX-5 itp. Oczywiście można też szukać o oczko wyżej i brać pod uwagę modele marek premium jak kilkuletnie Audi Q5, Mercedes GLE, BMW X3 czy Volvo XC60. Po drugiej stronie ringu stoją takie auta jak m.in. MG HS, Chery Tiggo 7 lub Tiggo 8, Omoda 5, Jaecoo 7 czy BAIC Beijing 5 i 7. Wybór jest więc ogromny zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie.
Nowy chiński, czy używany zachodni? Co z gwarancją?
Weźmy więc pierwszy z brzegu, gigantyczny argument za samochodem nowym z Chin, czyli gwarancję. To jeden z najważniejszych punktów — auta chińskie, w zależności od producenta, mają od 5, przez 7, aż do 10 lat. Warto jednak zauważyć, że warunki gwarancji są różne i nie zawsze te reklamowane 7 lat obejmuje wszystko. Przykładowo w MG multimedia objęte są 3-letnią gwarancją. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że niektóre samochody bardziej znanych marek mogą mieć jeszcze gwarancję, gdy będziemy je kupowali z drugiej ręki. Przykładem może być Hyundai Tucson lub Kia Sportage. Jeden ma gwarancję na pięć lat, a drugi na siedem. Jest więc spora szansa, że auto będzie miało jeszcze gwarancję, choć na pewno nie będzie ona tak długa, jak w przypadku zakupu nowego Chińczyka.
MG HS ma na starcie 7-letnią gwarancję. To świetny argument, by kupić nowe chińskie auto zamiast używanego zachodniegoŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Które auto łatwiej będzie serwisować?
Tutaj więc wszystko zależy od założonego budżetu — czy mamy środki na ewentualne naprawy, czy nie? Używany samochód może potrzebować napraw, a te potrafią być bardzo drogie, jak choćby naprawa dwusprzęgłowej skrzyni biegów. Rachunek może się zamknąć kwotą nawet 10 000-15 000 zł i to w grupie marek popularnych. W autach marek premium wydatki na naprawy wcale nie są wyższe, ale codzienny serwis już tak. Przy aucie używanym warto sobie założyć budżet 5000-10 000 zł na coroczny serwis. Pamiętajmy, że auta premium będą miały przebiegi rzędu 150 tys. km, po których już coś może zacząć się psuć.
Przy okazji warto od razu spojrzeć też na dostępność części, która w markach chińskich producentów często nadal jest problemem, a uszkodzony samochód potrafi stać unieruchomiony tylko dlatego, że czeka na przyjście jakiegoś elementu, czy to blacharskiego, czy eksploatacyjnego. Z kolei w markach zachodnich zazwyczaj nie ma żadnego problemu z dostępem do części i niemal "leżą na ulicy". Dostępność jest tego samego dnia albo na następny.
Nowe chińskie auto deklasuje wyposażeniem
Co z wyposażeniem? Tutaj znane "używki" są deklasowane przez auta z Chin. Standardem są elektryczne fotele z pamięcią, podgrzewanie (również tylnej kanapy!) i wentylowanie, podgrzewana kierownica, skórzane fotele (skóra ekologiczna), miękkie wykończenie w różnych kolorach, zestaw kamer 360 st., czujniki parkowania, adaptacyjny tempomat, sterowanie z aplikacji, nastrojowe podświetlenie, elektrycznie sterowana klapa tylna, wyświetlacz head-up, często nawet masaże! Jest naprawdę "na bogato", a to zdecydowanie poprawia komfort podróży.
Podobne wyposażenie w używanych samochodach praktycznie jest niemożliwe do uzyskania, bo albo producent nigdy nie oferował takiego "bogactwa", albo auta te są za drogie nawet na rynku wtórnym. Być może więc część używanych aut będzie miała head-up, kamery 360 st., czujniki parkowania, podgrzewanie i elektryczne fotele, ale ich pamięć to już rzadkość. Wentylowanie foteli i masaże są niemal niedostępne, podobnie jak podgrzewana tylna kanapa. "Chińczyki" często też mogą mieć bogatsze wyposażenie ADAS, choć ich skuteczność nie zawsze jest oczywista.
Kilkuletnia Toyota RAV4 sprowadzona z Włoch. Nie wygląda źle, na wyposażenie też nie można narzekać. Na pewno jednak nie jest tak bogate, jak w autach chińskich. I dochodzi typowe zużycie w używanym aucieŹródło: Auto Świat / Piotr Szypulski, Maciej Brzeziński
Wiele nawet kilkuletnich modeli znanych marek ma lepiej skonfigurowane czujniki, radary oraz elektronikę i po prostu skuteczniej reaguje na różne zagrożenia. Z naszych testów wynika, że w zależności od modelu z Chin, czasem systemy bezpieczeństwa działają bardzo dobrze, a czasem źle lub bardzo źle. W tej kwestii najczęściej nawet Dacia może więcej. Jest więc tak, że część wyposażenia bezpieczeństwa czynnego choć jest, to jest bezużyteczna. To oczywiście także może się zdarzyć w używanych autach zachodnich, m.in. ze względu na starszą generację użytych czujników.
Jasne skóry, duży ekran i wiele dodatkowego wyposażenia - to domena praktycznie wszystkich chińskich samochodówŹródło: Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Nowy Chińczyk czy używany zachodni? Który jest lepiej wykonany?
Z drugiej strony jakość wykonania wnętrza często będzie lepsza w samochodach zachodnich, nie mówiąc już o autach premium (choć naszywka Mercedesa czy BMW wcale nie znaczy, że wnętrze nie będzie trzeszczeć). To, jak poradzą sobie wnętrza aut z Chin, na razie jest wielką niewiadomą. Dochodzą sygnały, że często farba łuszczy się na fotelach, a sztuczna skóra latem nagrzewa się do takich temperatur, że parzy. W autach zachodnich czasem takie wpadki się zdarzały, jednak często mamy do czynienia z na tyle dobrym wykonaniem, że po przejechaniu 100 czy 150 tys. km zużycie nie jest wyraźnie zauważalne. Jakość materiałów bez wątpienia jest lepsza.
Aspektem, na który nie zawsze się zwraca uwagę, są też fotele, które w autach chińskich są małe. Co prawda to przypadłość większości aut z Azji, ale używany zachodni samochód, mimo że "w fotelach" już może mieć kilkadziesiąt tys. km, może być wygodniejszy niż nowy chiński. Zresztą sama ergonomia wnętrza w Hyundaiu, Volkswagenie czy Toyocie będzie lepsza, niż w BAIC-u, czy MG. Łatwość obsługi w autach znanych marek zazwyczaj jest na wysokim poziomie, choć zdarzają się wyjątki. Z kolei w autach z Państwa Środka często zderzamy się z koniecznością obsługi niemal wszystkiego z poziomu interfejsu ekranu centralnego. Nie każdemu przypadnie to do gustu. W dodatku część aut chińskich nie jest w stanie obsługiwać Androida Auto i Apple CarPlaya — w autach zachodnich jest to standard, w przypadku aut 5-letnich połączenie jest już często bezprzewodowe.
Jednak to, w czym są mistrzami Chińczycy, to pojemność wnętrza. Auta z Państwa Środka są bardzo przestronne, można do nich pomieścić dużo bagaży, a każdy pasażer będzie miał dla siebie dużo miejsca. Rzecz jasna wszystko zależy od klasy modelu, ale często są one większe niż porównywalne modele zachodnie, zarówno nowe, jak i używane.
Używany Hyundai Tucson to dobry wybór na kilka lat. W dodatku, choć używany, to może jeszcze mieć gwarancję i niezłe wyposażenie. W Chińczyku jednak i tak dostaniemy więcejIgor Kohutnicki / Auto Świat
Które auto mniej spali? Używane zachodnie czy nowe chińskie?
Co z silnikami? W modelach chińskich wybór z reguły jest ograniczony do jednego silnika, choć już często występują też oszczędne hybrydy, czasem samoładujące (HEV), a czasem plug-in (PHEV). W autach zachodnich wybór będzie na pewno większy w kwestii modeli spalinowych. Różne pojemności silnika, diesel, benzyna i dopracowane konstrukcje, choć skomplikowane. Wybierając spośród modeli spalinowych, musimy zwrócić uwagę na kilkulitrowe różnice w średnim zużyciu paliwa na 100 km.
Chińskie samochody w mieście palą 10, 11, a czasem więcej litrów benzyny na 100 km, podczas gdy auta zachodnie często zadowalają się ok. 7, 8, 9 l/100 km. Na razie trudno powiedzieć, jaka jest niezawodność jednostek z Chin, choć często wykorzystują one technologię marek zachodnich, co może oznaczać, że będą długowieczne.
Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku samochodów hybrydowych. W tej kwestii Chińczycy są mocno rozwinięci i oferują auta, które mogą palić niekiedy nawet mniej niż hybrydowe Toyoty, stawiane często jako wzór. Tu jednak także nie można być pewnym niezawodności, bowiem często rozwiązania z Chin są skomplikowane i potencjalnie mogą być drogie w naprawach. W tym momencie jednak trudno przesądzać.
Chińskie spalinowe auto prawie na pewno nie będzie paliło mało. 10 l/100 km w mieście to minimumŹródło: Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Auto zachodnie będzie bardziej długowieczne? W Chińczykach to wielka niewiadoma
W kwestii jednostek napędowych wszystko więc zależy od preferencji i konkretnych egzemplarzy. Przed podjęciem decyzji lepiej samemu zweryfikować, jak zachowuje się silnik w samochodzie, który bierzemy pod uwagę. Przewagą konstrukcji zachodnich jest to, że wcześniej możemy sprawdzić ich niezawodność, co w przypadku wielu aut z Chin może być problematyczne.
Podobnie zresztą jest z korozją. Na razie trudno jest wyrokować, jak blacha samochodów z Państwa Środka będzie się zachowywać po dłuższym czasie na naszych ulicach. Z kolei na temat używanych kilkuletnich samochodów można dowiedzieć się, jaka jest ochrona przed korozją.
O możliwościach przewozowych nikt nie mówi, a trzeba na to zwrócić uwagę
To, o czym często się zapomina, to właściwości jezdne samochodów i ich zdolności przewozowe. Wiele aut z Chin nic nie może przewozić na dachu, a część z nich ma tak niskie DMC, że mimo sporej pojemności wnętrza, już 4 dorosłe osoby przeciążają samochód (niekiedy DMC wynosi ok. 300 kg!). To niezwykle istotne, bo po pierwsze przeciążenie auta z automatu anuluje gwarancję, a podczas dalszych wyjazdów może być źródłem problemów (Austriacy przywiązują dużo uwagi do nieprzekraczania DMC). W autach zachodnich zazwyczaj można korzystać z bagażników dachowych, a DMC to 500-600 kg.
Właściwości jezdne i sama wygoda podróżowania także mogą się diametralnie różnić. Chińskie auta zazwyczaj nie są tak "uniwersalne" pod względem pozycji za kierownicą, co zachodnie, przez co nie każdy znajdzie wygodną pozycję, a to przecież niezwykle istotne w samochodzie na lata. Warto się wcześniej przymierzyć. Podobnie jest z właściwościami jezdnymi — część chińskich aut często ma dość specyficzne nastawy zawieszenia i układu kierowniczego, co nie każdemu będzie odpowiadać. Auta znanych zachodnich marek często są pod tym względem bardziej uniwersalne.
Nowe Chery lub BAIC, czy 6-letnie Audi, BMW lub Mercedes? Przed takimi dylematami staje teraz część kupującychOlaf Itrich / Auto Bild
- Przeczytaj także: Podczas testu doszło do trzech spektakularnych wpadek. Czy SUV MG jest lepszy niż najtańsze europejskie?
Kupując nowego Chińczyka na starcie tracisz mnóstwo pieniędzy
Dużym problemem aut nowych, a szczególnie chińskich, jest wysoka utrata wartości. Kilkuletnie używane samochody są już po największej utracie wartości, z kolei nowe auto chińskie w ciągu czterech lat może stracić nawet ponad 50 proc. wartości. Spadek wartości nowej Toyoty to z kolei ponad 30 proc. Różnica jest więc ogromna i warto o tym pamiętać, szczególnie jeśli kupujemy auto za gotówkę i na dłużej. Potencjalnie też starsze auto znanej marki łatwiej będzie później odsprzedać niż "Chińczyka".
Co lepiej kupić? Nowe auto chińskie, czy używane zachodnie? Podsumowanie
Czym więc się kierować przy zakupie auta w cenie ok. 150 tys. zł? To zależy od tego, na czym nam najbardziej zależy. Używane auta jednocześnie są bardziej pewne pod względem zastosowanej technologii, ale też mniej pewne ze względu na niepewną historię. Przy zakupie auta używanego dochodzą nam szczegółowe oględziny, potencjalnie także wynajęcie kogoś, kto obejrzy za nas samochód i go zarekomenduje. To jednak nigdy nie gwarantuje, że zaraz nie trzeba będzie w niego zainwestować.
Przy zakupie "używki" warto więc mieć ok. 10 proc. wartości na pakiet startowy i ewentualne naprawy. Dostajemy jednak sprawdzoną technologię, znamy typowe bolączki samochodu i nie tracimy dużo w pierwszych latach użytkowania. Możemy też liczyć na lepsze wykonanie, często solidniejsze i większy prestiż (potencjalnie w zasięgu ręki są też marki premium).
Jednak nikt nie da ci tyle, co obiecuje Chińczyk. Znacznie bogatsze wyposażenie, długa gwarancja i duże wnętrze to domena większości aut z Państwa Środka. Nie każdy jednak będzie zachwycony właściwościami jezdnymi, spalaniem czy jakością materiałów, które na pierwszy rzut oka wyglądają dobrze. Dochodzi początkowa ogromna utrata wartości, problematyczna dostępność części i niepewność co do trwałości konstrukcji w przypadku użytkowania auta przez wiele lat. W tym przypadku jednak samochody używane także nie dają gwarancji, bo wszystko zależy od tego, jak o samochód dbał poprzedni właściciel.