Zima to jeden z najbardziej wymagających okresów dla uczestników ruchu drogowego. Opady śniegu, marznący deszcz i gwałtowne spadki temperatur sprawiają, że nawierzchnie stają się wyjątkowo śliskie, co utrudnia bezpieczną jazdę. W takich warunkach nietrudno o drobne kolizje. Sprawcy takich zdarzeń często tłumaczą się, że mimo zachowania ostrożności nie zdołali wyhamować na czas. W efekcie pojawia się pytanie, kto faktycznie odpowiada za zdarzenie — kierowca czy zarządca drogi.
Poznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Masz kamerkę samochodową? Uważaj na to, co i gdzie publikujesz, bo trafisz do sądu
Kto odpowiada za stan drogi zimą?
Każda droga publiczna ma przypisanego zarządcę, który odpowiada za jej utrzymanie przez cały rok, także w sezonie zimowym. Do jego obowiązków należy regularna kontrola nawierzchni, odpowiednie oznakowanie niebezpiecznych miejsc, zabezpieczanie odcinków stwarzających zagrożenie oraz podejmowanie działań naprawczych. Zimą zarządca musi zadbać o odśnieżanie, czy posypywanie dróg oraz chodników.
Za utrzymanie dróg krajowych i ekspresowych odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Drogi wojewódzkie podlegają zarządowi województwa, powiatowe — zarządowi powiatu, a gminne — wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta. W przypadku dróg wewnętrznych, takich jak ulice osiedlowe czy dojazdy do posesji, obowiązek utrzymania spoczywa na zarządcy nieruchomości lub właścicielu terenu.
Kto otrzymuje mandat za wypadki zimą? Najczęściej dla kierowcy
Zgodniez polskimi przepisami to kierowca jest zobowiązany do dostosowania prędkości do panujących warunków na drodze. W przypadku kolizji policja zwykle uznaje to za podstawę do nałożenia mandatu. Za niedostosowanie prędkości grozi co najmniej 1000 zł mandatu oraz 6 punktów karnych.
Policjanci mogą jednak odstąpić od ukarania mandatem i poprzestać na pouczeniu, zwłaszcza gdy szkody są niewielkie, a okoliczności wskazują, że kierowca zachował ostrożność, lecz trafił na wyjątkowo śliską, nieodśnieżoną nawierzchnię. W takiej sytuacji brak mandatu oznacza "oszczędność" dla kierowcy, bo nie trzeba płacić co najmniej tysiąca złotych "za kolizję", jednak finalnie najczęściej i tak taka kolizja "kosztuje", bo trzeba skorzystać z polisy OC i naprawić samochód.
Kiedy zarządca drogi ponosi odpowiedzialność?
Istnieją jednak sytuacje, w których kierowca może uniknąć odpowiedzialności i jednocześnie otrzymać odszkodowanie za uszkodzony samochód. Taki przebieg wypadków możliwy jest, jeśli uda się udowodnić, że zarządca drogi nie wywiązał się ze swoich obowiązków, a jego zaniedbanie miało bezpośredni wpływ na powstanie kolizji.
Jeśli jednak kierowca przekroczył prędkość lub nie dostosował stylu jazdy do warunków, zarządca drogi nie ponosi odpowiedzialności za takie zdarzenie. Podobnie dzieje się, gdy zarządca działał zgodnie z obowiązującymi standardami, ale wyjątkowo trudne warunki pogodowe uniemożliwiły skuteczne usunięcie śliskości.
Jak skutecznie dochodzić roszczeń za kolizję zimą?
"Uniknięcie" mandatu na śliskiej drodze jest możliwe, jednak uzyskanie odszkodowania od zarządcy drogi bywa znacznie trudniejsze. Często wiąże się to z koniecznością sporu z ubezpieczycielem i postępowania sądowego. Kluczowe znaczenie ma odpowiednie udokumentowanie zdarzenia. Poszkodowany powinien jak najszybciej zgromadzić dowody. Mogą to być np. notatka policyjna, zdjęcia stanu nawierzchni, fotografie uszkodzonego pojazdu, zeznania świadków oraz nagrania z kamery samochodowej. Im lepiej udokumentowany jest stan drogi i przebieg zdarzenia, tym większe szanse na skuteczne dochodzenie roszczeń.
Odpowiedzialność za kolizję zimą zależy od wielu czynników — zarówno od zachowania kierowcy, jak i od działań zarządcy drogi. W praktyce to jednak kierowcy najczęściej muszą liczyć się z konsekwencjami, nawet jeśli warunki na drodze były wyjątkowo trudne.