Prawda jest taka, że ręka zajęta trzymaniem telefonu bądź jakiegokolwiek innego przedmiotu powoduje raczej nieduże zagrożenie. Sama rozmowa przez telefon już tak – angażuje uwagę kierowcy, wypadek staje się bardziej prawdopodobny. Niemniej, godząc się z tym ryzykiem, umówiliśmy się, że można rozmawiać przez telefon, pod warunkiem, że nie trzymamy go w ręku. A tymczasem technika idzie do przodu, a na polskie drogi wjeżdżają samochody z innego kręgu kulturowego, które mają takie rozwiązania...
Kierowca może podczas jazdy korzystać z wyposażenia samochodu
Kierowca nie powinien w ogóle brać do ręki telefonu, gdy prowadzi, ale za to ma do dyspozycji wszystkie "gry i zabawy", które oferują nasze samochody: radio, muzykę, nawigację, korzystanie z coraz bardziej skomplikowanych systemów multimedialnych.
Tak naprawdę samo sterowanie podstawowymi funkcjami w niektórych samochodach w oczywisty sposób odwraca uwagę kierowcy od sytuacji na drodze. Ludzki wzrok jest tak skonstruowany, że gdy patrzy na obiekt położony blisko, to nie widzi tego, co jest daleko. Jeśli, aby włączyć ogrzewanie fotela, musimy wykonać kilka operacji na ekranie tabletu, to w czasie, gdy to robimy, stajemy się zagrożeniem na drodze.
Ale to wszystko jeszcze nic: co powiecie na obejrzenie odcinka wciągającego serialu podczas nudnej jazdy autostradą z Łodzi do Gdańska z prędkością 140 km na godz.?
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Niektóre rzeczy powinny działać tylko na postoju
Do niedawna obowiązywała niepisana umowa pomiędzy producentami aut, że pewne funkcje samochodu – nawet jeśli z technicznego punktu widzenia nie ma problemu, aby działały – są dla kierowcy niedostępne. Owszem, można puścić film dzieciom jadącym z tyłu, ale kierowca ma w tym czasie skupić się na prowadzeniu auta. Jeśli auto ma funkcje odtwarzania wideo na głównym ekranie na desce rozdzielczej, to tego rodzaju funkcjonalności powinny się wyłączać po pierwszym obrocie koła. Podobnie Internet: nawet jeśli działa na ekranie auta, to nie podczas jazdy. Skoro jedziesz, to zajmij się jazdą!
Tak na marginesie, to zabawa Internetem nawet podczas postoju na czerwonym świetle ma swoje negatywne konsekwencje. Każdy zna taką sytuację: światło zmienia się na zielone, a ktoś stoi i tego nie widzi. Budzi się, gdy zatrąbisz. Dlaczego nie zauważył zmiany świateł? W 99 proc. przypadków grzebał w telefonie.
W nowszych, najbardziej zaawansowanych modelach aut pojawiły się jakiś czas temu ekrany dla pasażerów, które nie podlegają takim ograniczeniom, jakim podlega ekran umieszczony na środku deski rozdzielczej i będący w zasięgu kierowcy. Nie wyłączają się, gdy auto rusza, niemniej są one, a przynajmniej powinny być tak skonstruowane, aby z pozycji kierowcy widoczna była jedynie czarna plama.
Chińskie marki łamią umowę. Ich auta mają niepokojące funkcjonalności
Działa podczas jazdy Youtube (jest do tego nawet apka), działa przeglądarka internetowa. I to jak działa!Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Podobno bez takich ograniczeń – nakazujących wyłączanie np. wideo na ekranie będącym w zasięgu wzroku kierowcy – nie sposób zorganizować homologacji dla nowego modelu samochodu. Przepisy homologacyjne są jednak na tyle skomplikowane i jest ich tyle, że nie podejmuję się przesądzać. Niemniej w żadnym aucie nie spotkałem się wcześniej z możliwością oglądania filmów czy przeglądania stron internetowych podczas jazdy.
Aż pojawiły się w Europie chińskie samochody.
O ile chińskie auta spalinowe w większości są dość przestarzałe i ich systemy multimedialne potrafią niewiele, to jest już na rynku trochę chińskich elektryków, które potrafią dużo w tym zakresie. Chcesz oglądać film z miejsca kierowcy podczas jazdy? Potwierdź tylko, że wiesz, iż to niebezpieczne – i możesz oglądać. To nie przypadek: po prostu w Chinach nie ma ograniczeń takich jak w Europie, spotkałem się z tym już w kilku modelach.
Świetnie działa to np. w Changanie S05 (ale przyznam, że nie mam pewności, czy ten egzemplarz modelu, którym jeździłem w Austrii, miał już europejską homologację. Mają ją natomiast Xpengi G6 i G9 — i w nich też podczas jazdy działa "telewizor". Co więcej, można skorzystać zza kierownicy z przeglądarki internetowej, można wywołać sobie wirtualną klawiaturę i normalnie korzystać z Internetu, równocześnie, "jednym okiem", patrząc na drogę. W każdym razie niech nikt mi już nie tłumaczy, że to przypadek, że coś poszło nie tak, blokada nie zadziałała... nie, te samochody tak mają.
A najlepsze jest to, że właściwie nie ma przepisu, który by tego wprost zabraniał. Gdybyś wziął do ręki telefon podczas jazdy – wtedy 500 zł mandatu i 12 punktów karnych. Ale gdy tylko oglądasz sobie serial na monitorze samochodu – jesteś „w prawie”.
To tak ma być, serio?