Logo

Chiński SUV szokuje tym, co ma na pokładzie. Ale główny inżynier dopiero się uczy

Otwieram drzwi Xpenga G6 i cóż... Gdybym zobaczył to wnętrze półtora roku temu, prawdopodobnie bym przysiadł z wrażenia, ale w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy widziałem już tyle chińskich kokpitów podobnych do siebie tak, jakby były one stworzone przez tę samą sztuczną inteligencję, że już staje się to nudne. Biała skóra i minimalistyczny, schludny, choć raczej mało pomysłowy dizajn to typowy widok w chińskim aucie, do którego zresztą podchodzę z wyuczoną ostrożnością: dopóki nie sprawdzę, jak to działa, nie oceniam.

Xpeng G6 to chińska wyższa półka, i to czuć

Xpeng G6 AWD Performance Pro
Xpeng G6 AWD Performance ProŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
No więc siadam w fotelu Xpenga G6 i na początek notuję kilka pozytywnych zaskoczeń: fotel kierowcy ma wszechstronną regulację, podobnie jak kierownica, co pozwala zająć całkiem niezłą pozycję za kierownicą. Jakość wykończenia wnętrza tego samochodu wydaje się z grubsza wzorowa: przyzwoite materiały, dobry montaż. Ten biały materiał, na którym siedzę, nie przypomina ceraty, tylko prawdziwą skórę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Musicie wiedzieć, że Xpeng to firma, która stara się być tak nowoczesna, jak tylko możliwe, co skutkuje wyposażeniem ich samochodów we wszelkie możliwe "wynalazki" – co ma swoje i dobre, i złe strony. Mamy więc tutaj chowane klamki na zewnątrz, elektryczne przyciski zamiast klamek do otwierania drzwi od środka, mamy bezramkowe szyby, a gniazdo do ładowania tego elektryka jest schowane za elektrycznie sterowaną klapką – taki zbędny detal, który do niedawna w Porsche kosztował tysiące.
Dach jest szklany, ale nie ma roletki i nie można go przyciemnić – trochę jak w Tesli. Zresztą skojarzenia z Teslą to nie przypadek, ponieważ ten samochód został skonstruowany jako bezpośredni konkurent Tesli Y – w każdym razie przedstawiciele Xpenga nie tylko nie zaprzeczają temu, lecz także łatwo dają się namówić na bezpośrednie porównania.
Xpeng G6 AWD Performance Pro
Xpeng G6 AWD Performance ProŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński

Nowy Xpeng G6 jest "biedniejszy" niż stary. To lepiej?

Zmiana, którą zauważyłem w drugiej odsłonie Xpenga G6, a której pewnie nie docenią użytkownicy, to pewne uproszczenie obsługi – m.in. zlikwidowano elektrycznie sterowane nawiewy, które można było regulować jedynie za pomocą ekranu; chcąc np. skierować nadmuchu powietrza na twarz, trzeba było wejść w menu tabletu, otworzyć panel sterowania klimatyzacją i wentylacją, a następnie – przesuwając palcem po ekranie – zmieniać ustawienia nawiewów... Ktoś poszedł po rozum do głowy i zlikwidował to (choć w większym modelu – G9 – pozostawił; nabywca wypasionego samochodu widać musi mieć ekstra gadżety, aby się pochwalić, a skoro musi się chwalić, to niech cierpi).
Użytkownik Xpenga G6 będzie cierpieć tylko z powodu nadmiaru zbędnych funkcjonalności i ustawień, które są wręcz absurdalne. Np. otwieranie szyb za pomocą ekranu: zrobisz to raz lub dwa, żeby się pobawić, a potem nigdy do tej funkcji nie zajrzysz, bo przecież masz włączniki na drzwiach. Ale za to gdy będziesz czegoś konkretnego szukał w menu ekranowym, to w gąszczu takich przeszkadzajek będziesz szukał dłużej.
Xpeng G6 AWD Performance Pro
Xpeng G6 AWD Performance ProŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
To ogarnęli dobrze: po pierwszym ostrzeżeniu, że przekroczyłeś prędkość, pojawia się komunikat informacyjny na wyświetlaczu. Gdy klikniesz OK, wyskoczy następny: "chcesz wyłączyć te komunikaty na stałe?". Klikasz znów i to ich koniec, aż do następnej jazdy nie trzeba szukać wyłącznika w systemie. Fajne są też kamery, sprawdzają się wyskakujące wirtualne lusterka.
To ogarnęli źle: w aucie nie ma schowka przed pasażerem.

Ciekawe, jak Xpeng zdobył europejską homologację...

Podczas jazdy w Xpengu G6 można oglądać filmy w wysokiej jakości. Tak, podczas jazdy
Podczas jazdy w Xpengu G6 można oglądać filmy w wysokiej jakości. Tak, podczas jazdyŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
W Xpengu G6 jest jednak bardziej "pluszoowo" niż w Tesli Y, no i mamy dwa ekrany zamiast jednego. Podobnie jak w Tesli prawie nie ma przycisków – za to mamy tablet o przekątnej 15,6 cala. Musimy się z nim polubić.
Tabletowe sterowanie większością funkcji Xpenga G6 ma swoje dobre i złe strony. Może trochę dlatego, że już testowałem wiele chińskich samochodów, a po części dlatego, że menu systemowe w tym modelu jest dość logicznie poukładane, nie miałem najmniejszego problemu np. z ustawieniem lusterek. Tę funkcję wywołujemy z ekranu, a następnie posługujemy się pokrętłami i przyciskami na kierownicy.
Samochód ma bezprzewodową projekcję Apple Carplay oraz Android Auto i działają te funkcjonalności bez zastrzeżeń. Xpeng G6 w wersji AWD Performance ma dwie ładowarki indukcyjne, które są mocne, mają chłodzenie i działają znakomicie. Obraz na ekranie jest ostry jak brzytwa, na pokładzie jest szybki Internet. Teraz, uwaga, przechodzimy do moich "ulubionych" funkcji: jest możliwość odtwarzania wideo z Internetu, a także przeglądanie stron internetowych. Wideo oraz strony internetowe można oglądać podczas jazdy – wystarczy raz wejść w odpowiednią zakładkę menu, kliknąć, że nie będziemy się rozpraszać, i już można używać – teraz i każdego kolejnego dnia. Można odtwarzać sobie podczas jazdy Youtube'a czy pisać mejle zza kierownicy. Można zalogować się do Netflixa, Disneya, itp. Dla mnie tylko ciekawostką jest, jak oni zdobyli europejską homologację na ten model...

Co w Xpengu G6 poszło nie tak i czy ktoś nim jeździł, zanim zaczął sprzedawać?

Xpeng G6 AWD Performance Pro
Xpeng G6 AWD Performance ProŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Dotąd było dużo pochwał, bo też ten samochód jest bardzo solidnie zrobiony, włożono w niego mnóstwo nowoczesnej techniki i to widać. Ale mimo to Xpeng G6 okazuje się w codziennym użytkowaniu męczący, a momentami skrajnie irytujący. Ktoś za bardzo wziął sobie do serca minimalistyczny dizajn, ale też pewnych rzeczy nie przewidział. Po kolei:
  • Gdy korzystamy z funkcji Carplay, korzystając z nawigacji w telefonie wyświetlanej na ekranie samochodu, ekran Carplaya zajmuje całą powierzchnię monitora. Nie ma żadnych pasków ze skrótami do funkcji samochodu – ani na dole, ani z boku, ani u góry... Jeśli chcesz zrobić cokolwiek, np. skorygować temperaturę wnętrza, pierwszy ruch "marnujesz" na odsłonięcie paska skrótów na dole ekranu albo na otwarcie ekranu z ikonami do skrótów sprzętowych. Potem kolejny klik, kolejny i kolejny i już słyszysz: pik,pik,pik – patrz na drogę, najeżdżasz na linię, trzymaj kierownicę natychmiast...
  • Gdy ściągniemy z górnej krawędzi ekranu zestaw skrótów – co działa dokładnie tak samo, jak w smartfonie – ikony, które się ukazują, są identyczne... Nie różnią się ani kolorami, ani kształtem, jedynie napisami, a w dodatku są one mało kontrastowe. Zanim wczytasz się w podpisy tych ikon, które są po angielsku (nie ma polskiego menu, ciekawe, dlaczego?), ekran znika i trzeba go ściągnąć jeszcze raz. Zanim to ogarniesz, samochód już dostaje szału, że nie czuwasz – no chyba, że wcześniej wyłączyłeś te wszystkie pikacze.
Xpeng G6 AWD Performance Pro: tak nie powinien wyglądać panel sterowania w samochodzie
Xpeng G6 AWD Performance Pro: tak nie powinien wyglądać panel sterowania w samochodzieŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
  • Jeśli kupujesz samochód elektryczny po to, aby w miejskich korkach przemieszczać się w ciszy, to to nie jest ten samochód. W Xpengu G6 nieprawdopodobnie irytujący okazuje się głośnik, którego zadaniem jest ostrzegać pieszych, że zbliża się wolno jadący samochód elektryczny. Dźwięk tego głośnika jest nieprzesadnie słyszalny na zewnątrz, za to w środku jest wyjątkowo głośny, nieprawdopodobnie irytujący. Owszem, są do wyboru trzy rodzaje tego dźwięku, ale każdy z nich słychać chyba lepiej wewnątrz auta niż na zewnątrz. Nieprawdopodobne! Gdyby to był mój samochód, temu głośnikowi przydarzyłby się jakiś straszny wypadek...

Xpeng G6: gdzie tu jest wyjście awaryjne?

Słowa "uznania" należą się temu, kto wymyślił awaryjne otwieranie drzwi – na wypadek, gdyby "skończył się" prąd albo gdyby doszło do jakiejś niebezpiecznej awarii – wypadku, pożaru, itp. Jak już wiecie, drzwi otwiera się zasadniczo elektrycznym przyciskiem – jak w Tesli. Z przodu są jednak awaryjne klamki – są one wprawdzie dość nieszczęśliwie umieszczone w tylnej części kieszeni drzwi, więc jeśli ktoś o nich nie wie, to w chwili paniki nie znajdzie ich, ale są. Z tyłu jednak nie ma klamek. Jest opcja mechanicznego otwarcia drzwi, ale to opcja bardziej serwisowa niż ucieczkowa: w dolnej części drzwi, umiarkowanie widoczny z punktu widzenia pasażera, który tam siedzi, jest zaślepka. Gdy tę zaślepkę wydłubiemy albo wepchniemy do środka, uzyskamy dostęp do drucika z pętelką. Trzeba pociągnąć za pętelkę i wtedy drzwi się otworzą. Czy muszę podpowiadać, w jakim samochodzie amerykańskiej marki zastosowano podobne niemądre rozwiązanie? To może nie będę już wspominać, ilu ludzi przypłaciło życiem takie wynalazki...

Jak jeździ Xpeng G6 AWD Performance Pro?

Xpeng G6 AWD Performance Pro
Xpeng G6 AWD Performance ProŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
O tym, jak jeździ Xpeng G6, nie bez powodu jest na końcu, bo... to w tym samochodzie nie wydaje się najważniejsze. Otóż Xpeng G6 jeździ bardzo dobrze, tzn. przewidywalnie, w wersji z napędem AWD nie gubi trakcji, łatwo zachowuje kierunek jazdy na wprost nawet podczas mocnego przyspieszania, a przyspiesza do setki oficjalnie w 4,1 s. Nie ma problemu ze skręcaniem, układ kierowniczy jest dobrze wyczuwalny, zresztą można sobie wybrać jeden z trybów pracy, który najbardziej nam pasuje.
Co do ładowania baterii, producent deklaruje możliwość naładowania Xpenga G6 od 10 do 80 proc. w 12 minut. Także w praktyce ten samochód naprawdę szybko się ładuje, o ile tylko ładowarka daje radę.
Początkowo byłem przekonany, że jedynie słuszną wersją tego samochodu jest najdroższa odmiana AWD – dokładnie taka, jaką jeździłem, z przyspieszeniem do setki w 4,1 s. i zasięgiem (według normy WLTP) 510 km. Po kilku dniach jazdy tym samochodem już nie jestem tego tak bardzo pewien. Otwórz auto potrafi szybko jechać, ale zupełnie nie prowokuje do szybkiej jazdy i chyba nie do tego ma służyć. Jestem przekonany, że większość użytkowników zadowoli się wersją z napędem na tylne koła, która jest tańsza i ma większy zasięg. Kupować najmocniejszą wersję, aby potem jechać wolno prawym pasem... trochę to się mija z celem.

Xpeng G6 AWD Performance Pro — reasumując...

Z jednej strony to całkiem dobry samochód, a z drugiej – niedokończony. Brak spolszczonego menu, dziwne dźwięki w kabinie, przeciętnie zaprojektowany interfejs użytkownika – to wszystko jest jednak nie do przyjęcia w samochodzie za 250 tys. zł. Ale niewiele brakuje – może po kolejnym face liftingu będzie (jeszcze) lepiej?
Jeszcze jedno: byłbym bardzo ostrożny z zamawianiem tego samochodu w czarnym lakierze. Lakier ten najwyraźniej nie wytrzymuje wizyt na myjni automatycznej, a może po prostu rysuje się od patrzenia. Testowy samochód z przebiegiem ok. 8 000 km miał już lakier w takim stanie, że przykro patrzeć.

Xpeng G6 AWD Performance Pro — dane techniczne

Pojemność skokowa/rodzaj silnikaDwa silniki elektryczne
Maksymalna moc układu/maks. moment obr.487 KM/660 Nm
Pojemność i typ akumulatora80,8 kWh LFP
NapędAWD
Prędkość maksymalna202 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h4,1 s.
Wymiary (dł./szer./wys.)4758/1920/1650 mm
Masa własna/dmc2220/2690 kg
Maksymalna moc ładowania prądem zmiennym11 kW
Ładowanie prądem stałym10-80 proc. minimum 12 minut
Zużycie energii na 100 km (dane fabr.)18,4 kWh
Cena wersji AWD Performance Pro0d 247 tys. 900 zł
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu