Żeby zrozumieć powodzenie rynkowe Dacii Duster trzeba usiąśc za jej kierownicą, a jeszcze lepiej zabrać ją na dłuższą przejażdżkę, do miasta oraz w teren. To samochód o aspiracjach off-roadowych, ale wciąż pozostający wygodnym i przestronnym, osobowym kombi. W poprzednim numerze opisaliśmy naszą bohaterkę pod kątem ekonomicznym, cenowym i wersji wyposażenia.

Teraz możemyprzedstawić w sposób obszerniejszy wrażenia z jazdy i eksploatacji. Dusterem pokonaliśmy już niemal 15 000 km w bardzo zróżnicowanych warunkach. Samochód często służył nam jako wół roboczy, którego zadaniem było wypełnianie wyjazdowych misji redakcji. Przejechaliśmy wszerz i wzdłuż Polskę, a także zapuściliśmy się za granicę. Odwiedziliśmy Czechy, Słowację, Węgry i przede wszystkim ojczyznę Dacii – Rumunię.

Pierwsze wrażenia z jazdyDusterem były pozytywnie zaskakujące. Zaprzyjaźniać zaczęliśmy się już po kilku przejechanych kilometrach. Nic dziwnego. Auto prowadzi się dość pewnie i precyzyjnie, mimo podwyższonego zawieszenia (210 mm prześwitu). Oczywiście warunkiem jest, żeby nie pokonywać przesadnie szybko ciasnych zakrętów. Może jest nieco głośna przez większy opór powietrza, ale niedogodności te rekompensuje wszechstronność i zdolności terenowe.

W kokpicie przy dźwigni zmiany biegów, mamy pokretło sterowania napędu, które ustawić możemy w trzech pozycjach: 2WD, Auto i 4WD Lock. Jak działa tryb 2WD nie trzeba pisać. Po włączeniu „auto” napęd tylnej osi dołącza się automatycznie w momencie uślizgu kół. Kiedy potrzebujemy pewności, że napęd na cztery koładziała cały czas musimy użyć trybu „lock” (nie mylić z blokadą dyferencjałów).

Trzeba przyznać, że wszystkie te opcje działają i to sprawnie, a Dusterem można pokonywać naprawdę wymagające przeszkody.O dziwo wyprofilowane zderzaki nie pogarszają kątów natarcia czy zejścia i nie musimy się martwić o ich łatwe uszkodzenie. Uwaga – Duster jest jednym z niewielu aut seryjnie wyposażonych w porządną metalową osłonę przedniej, najwrażliwszej części podwozia. W czasie jazd terenowych, które opisane są w ramkach nie uszkodziliśmy żadnego z podzespołów.

Zdecydowaną zaletą Dacii jest jej relatywnie prosta budowa i brak zbędnej elektroniki. Auto jest dość lekkie, waży 1294 kg (ponad 100 kg mniej niż Nissan Quashqai) co zdecydowanie poprawia właściwości trakcyjne poza asfaltem. Masa i wymiary mają też wpływ na osiągi i ekonomię. Duster z niewielkim silnikiem 1,5 dCi o mocy 109 KM szatanem nie jest, ale wstydu też nie przynosi. Jego dynamika w zupełności wystarcza, by nie być ostatnim na światłach.

Trzeba jednak odsłonić dwa oblicza Dacii. Kiedy jest łagodnie traktowana wynagradza nas niskim spalaniem (poniżej 7 l), ale gdy potraktujemy ją ostrzej zaczyna palić powyżej 9 l. Na pewno wpływ na to ma przeciętna aerodynamika bryły nadwozia. Coś za coś. Dzieki temu zapewnione mamy obszerne wnętrze i pojemny bagażnik. W kabinie jest przestronnie i nawet wysokie osoby nie poczują się klaustrofobicznie. Siedzenia można uznać za wygodne, choć w tym przypadku pojawiają się sprzeczne opinie. Pewne jest, że cztery osoby mogą swobodnie podróżować nawet na długich dystansach.

Wpływ na pozytywne samopoczucie ma także zawieszenie. Jest sprężyste, o dużym skoku i wydaje się być całkiem nieźle zestrojone. Trudno o wrażenie jakby auto było zbyt miekkie czy twarde. Nierówne i dziurawe fragmenty dróg pokonuje nie nadwyrężając się szczególnie, a we wnętrzu możemy odczuć względny komfort. W czasie naszego testu, pomimo traktowania bez taryfy ulgowej, z podwozia nie zaczęły dochodzić żadne niepokojące dźwieki – Dacia robi samochody sprawdzające się w gorszych warunkach niż gładkie jak stół autostrady.

Inżynierowie z pewnością skorzystali z rozwiązań sprawdzonych w ojczyźnie Dacii, gdzie wysłużone modele wciąż jeżdżą po dziurawych, górskich drogach. Trudno znaleźć wyraźne minusy Dacii. Z pewnością spełniła nasze oczekiwania, a na pewno nie zawiodła. Nie znajdziemy tu luksusów z droższych modeli konkurencji, ale niczym też nie razi.

Może niekiedy brak oryginalności, ale komu przeszkadzają zegary z Clio? W mieście irytować też mogą krótkie przełożenia skrzyni biegów, z „pełzającą” jedynką i wstecznym (ruszać z jedynki czy dwójki?), ale kiedy wyruszymy w teren – okażą się zbawiennymi rozwiązaniami, także dla bezpieczeństwa sprzęgła. Minusy zamieniają się więc w plusy. Kto nad luksus ceni sobie wszechstronność jest w stanie polubić Dacię Duster.

Rumunia - Ojczyznę Dacii odwiedziłem przy okazji pobytu w Węgierskiej Gyuli. Szybki telefon do znajomego człowieka od wypraw i znalazłem się w górach, by wziąć udział w wytyczaniu trasy ekspedycji Maramuresz.com. Szlak przeznaczony dla rasowych terenówek musiałem pokonać właśnie Dacią. Początkowo droga zapowiadała się niegroźnie, ale kiedy dotarliśmy na szczyt pogoda diametralnie się zmieniła, tak samo jak szlak. Żeby pokonać śliski zjazd Dacia musiała przedzierać się między głębokimi koleinami i kamieniami. Dała radę, choć spalanie chwilowo wzrosło do 14 l/100 km.

Węgry – rajd Gyulai Varfurdo Cup - Zaskakujące było to, że całonocna jazda drogami szybkiego ruchu, a później dzień spędzony na fotografowaniu cross-country nie wykończył mnie. Prawie 24 godziny spędzone w Dusterze okazały się mniej męczące niż upał na zewnątrz. Po ekspresowych asfaltach i autostradach Dacią można poruszać się spokojnie łamiąc przepisy więc trzeba patrzeć na licznik i kontrolować prędkość. Faktem jest, że jadąc stałą prędkością powyżej 120 km/h zdecydowanie wzrasta spalanie (nawet ok. 11 l), więc chcąc zachować ekonomiczny wynik nie powinniśmy poruszać się powyżej tego pułapu.

Wspomnieć muszę także, że przy szybkiej jeździe odgłosy pędu powietrza i zespołów mechanicznych mocno zakłócają ciszę. Na szczęście w rejonach Bratysławy austriackie stacje radiowe nadają nocnce audycje z muzyką poważną. Dwa dni zdjęciowe na Węgrzech i czas jechać dalej.

Bałtowskie Bezdroża - Pokonane kolejne setki kilometrów by dostać się w odległe miejsce kraju. Kiedy wróciłem do Warszawy minęło 10 dni odkąd wyruszyłem w trasę. Tyle czasu w Dacii i nie miałem jej dość. Czy to nie dziwne? Chyba naprawdę polubiłem tę brykę…

Stalowa Wola - Pierwszy redakcyjny wyjazd Dacii – na rajd Baja Carpathia.Początkowo krótkie przełożenia skrzyni biegów przeszkadzały, ale sprawne pokonywanie piaszczystych tras rozwiało wątpliwości – krótka „jedynka” dobrze robi w terenie. Dusterem zaczynałem poczynać sobie coraz śmielej, a zblokowany napęd 4x4 zdał egzamin. Gdyby nie kilka rys i brud nikt by nie poznał, że tyle spacerowała po piachu.

Zlot w Bornem - Przyszedł czas zmierzyć się z pojazdami militarnymi podczas zlotu. Do testowania Dustera zgłosili się chętni, więc spokojnie mogliśmy zająć się fotografowaniem „rumunki” na padoku. Wynik? Zdziwienie na twarzach kibiców i godzina spędzona w myjni…

Bolków – Family Adventure - Przytoczę opinię kierowcy. Jego odczucia o dziwo także były pozytywne – jak moje. Narzekał jedynie na niezbyt wygodną pozycję za kierownicą, z czym ja się zgodzić nie mogę. Pamiętam też, że zaliczył Dacię bardziej do aut terenowych niż sportowych. Cóż dziwnego – wysokie zawieszenie lepiej sprawdza się na dziurawych drogach czy szutrach niż w ciasnych zakretach pokonywanych z dużą prędkością. Ale bać się z pewnością nie mamy czego, na serpentynach w Rumunii Dacia ani razu nie doprowadziła do niebezpiecznej sytuacji.

Drawsko - Żagań - Najbardziej wymagający wypad. Setki kilometrów zrobionych po poligonach Drawska Pomorskiego (Rally Breslau). Dacia dzielnie radziła sobie na trasach dookoła rajdu. Czasami „nie robiły” opony, ale ani razu się nie zakopała. Czasem trzeba było spróbować różnych opcji lub wyłączyć kontrolę trakcji. Z napędem zapiętym w trybie Lock auto miało lepsze właściwości terenowe. Tylko spalanie rosło aż do 13 l.