Oto test Chryslera 300C Touring 5.7 Hemi zamieszczony w „Auto Świecie" w 2005 roku.

Nie wsiadaj do tego samochodu, jeśli nie chcesz, żeby się za tobą oglądali. 300C Touring Hemi zwraca uwagę wszystkim: potężnym nadwoziem, niesamowitymi przyspieszeniami oraz rasowym brzmieniem monstrualnego silnika

Nasz krajobraz uliczny bez takich samochodów byłby bezbarwny i monotonny. Chysler 300C urozmaicił go w 2004 roku, oferując oryginalną kontrpropozycję dla zadomowionych u nas, cenionych, niemieckich limuzyn klasy wyższej. W 2005 roku przyszedł czas na olbrzymie kombi, które testujemy w najdroższej wersji z 8-cylindrowym silnikiem 5.7 Hemi i napędem na cztery koła.

Niezwykłe nadwozie robi wrażenie nie tylko wielkością, ale przede wszystkim nietypową stylistyką. Masywny grill, wielkie, 18-calowe koła, mała powierzchnia szyb – to wszystko znamy z limuzyny. W kombi dochodzi linia dachu łagodnie schodząca ku tyłowi, nadająca tej części nadwozia niespodziewaną lekkość. Relingi dostępne są w opcji, za to obszerny, elektrycznie uruchamiany szyberdach należy w Hemi do wyposażenia standardowego.

Opadająca linia dachu nie ogranicza przestronności wnętrza – niska jest tylko część bagażnikowa. Z przodu i z tyłu wygodnie siedzą nawet bardzo wysocy pasażerowie (także wtedy, gdy fotel kierowcy jest daleko odsunięty). Masywna bryła z wielkimi kołami nie sprawia wrażenia ciężkiej dzięki opadającej linii dachu.

We wnętrzu uwagę zwraca duże koło kierownicy wykończone imitacją skorupy żółwia i skórą. Nowoczesny design z metalicznie połyskującymi powierzchniami jest w tej klasie raczej nietypowy i odbiorcy przyzwyczajonemu do wyrafinowanego wzornictwa limuzyn niektórych szlachetnych marek niekoniecznie się spodoba. Jednak ani jakość wykończenia, ani ergonomia kokpitu nie budzi zastrzeżeń. Duże przyciski, pokrętła i dźwignie wykonane są solidnie i ułatwiają obsługę licznych dostarczanych seryjnie urządzeń ułatwiających i uprzyjemniających podróżowanie (radio ze zmieniarką CD, dwustrefowa, automatyczna klimatyzacja z oddzielnym nawiewem w tylnej części kabiny, komputer podróżny, tempomat, ogrzewanie foteli i inne). Właściwą pozycję kierowca znajdzie bez trudu dzięki elektrycznym regulacjom: kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach, pedałów i fotela (z pamięcią ustawienia).

Chrysler 300C Touring – bezpiecznie jak za wysokim murem

Wysoko poprowadzona linia okien sprawia, że podróżni czują się odizolowani od ruchu ulicznego. W 300C siedzi się subiektywnie nisko, choć jeśli obiektywnie ocenić wysokość, na jakiej znajdują się siedziska, okaże się, że jest jednak duża. Przez stosunkowo małe szyby widoczność nie jest najlepsza, ale duże lusterka i czujnik parkowania tyłem ratują sytuację.

W tym samochodzie wszystko poza oknami jest duże. Logicznym wyborem wydaje się też duży silnik – prawdziwie amerykańskie urządzenie o pojemności 5,7 l z półkulistymi komorami spalania (stąd nazwa Hemi). 8 potężnych cylindrów daje niesamowite możliwości. Bo kto nie doceni poczucia pewności, że na wąskiej drodze bezpiecznie wyprzedzi Tira z przyczepą? I kto nie lubi uczucia towarzyszącego ruszaniu spod świateł, gdy peleton aut znika we wstecznym lusterku? Wszystko spokojnie, bez nerwowego wyczekiwania, kręcenia silnika do wysokich obrotów – wystarczy lekko nadepnąć pedał gazu i auto wyrywa do przodu jak pocisk. 5-stopniowy „automat” spisuje się przy tym bez zarzutu.

Chrysler 300C Touring 5.7 Hemi – osiągi lepsze niż dane fabryczne

Nasze pomiary przyspieszenia dały wyniki jeszcze bardziej imponujące niż te, które deklaruje producent – 6,3 s od startu do„setki” wobec fabrycznego 6,7 s. Ostre sprinty mają jednak wysoką cenę, którą się płaci regularnie i w niewielkich odstępach na stacji benzynowej – 300C z napędem na cztery koła pali bardzo dużo. W mieście średnia ponad 20 l/100 km nie jest niczym niezwykłym.

Kto spodziewa się po amerykańskim samochodzie kołysania na każdej nierówności i przesadnych przechyłów na zakrętach, mocno się zdziwi. Przystosowanie układu jezdnego do europejskich gustów i przyzwy- czajeń nie jest wcale sloganem reklamowym. Zawieszenie zestrojono raczej sztywno, ale testowane na warszawskich wybojach zapewniło komfort właściwy klasie auta. Chrysler dobrze trzyma się drogi, w czym pomaga mu permanentny napęd na obie osie, ale hamulce z mozołem radzą sobie z mocą silnika. Na szczęście ich działanie poprawia się po rozgrzaniu.

Po królewsku wyposażone 300C Touring Hemi kosztuje ponad ćwierć miliona złotych – dużo mniej, niż niemieccy producenci żądają za 8-cylindrowe kombi klasy wyższej. Także dlatego wariant amerykański warty jest zastanowienia.

Chrysler 300C Touring 5.7 Hemi – podsumowanie

Chrysler „puszcza oko” do Europejczyków i proponuje wielkie, komfortowe, luksusowo wyposażone auto z potężnym silnikiem i odpowiednio dużym apetytem na paliwo. Fantastycznie przyspieszające od dowolnej prędkości i przekonujące „europejskimi” zaletami układu jezdnego. W dodatku za umiarkowaną cenę. Odbiorcy pojazdów klasy wyższej są u nas jednak w większości przywiązani do tradycyjnych europejskich marek. Ich trudno przekonać do zmiany upodobań, a dyskusyjny dobór materiałów wykończeniowych we wnętrzu i jego „techniczny” design nie ułatwią zadania Chryslerowi.

Chrysler 300C Touring 5.7 Hemi – dane techniczne

Silnik Benzynowy, V8/16
Pojemność 5654 ccm
Moc maksymalna 340 KM
Maks. moment obrotowy 525 Nm
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,3 s
V maks. 250 km/h
Zużycie paliwa śr. 16,9 l/100 km
Wymiary (dł./szer./wys.) 5015/1880/1507 mm
Masa własna/ładowność 2060/365 kg
Cena (w 2005 r.) 264 130 zł