Wschodzące słońce rzuca klimatyczną poświatę na góry Beskidu Wyspowego. To jeden z niewielu wyżynnych regionów w Polsce ocalony od watahy turystów. Przed maską mam pustą, fantazyjnie wijącą się pomiędzy górami wstęgę asfaltu, w rękach trzymam alcantarową kierownicę BMW M2 Competition, a w lusterku widzę czerwony sportowy samochód, który rozpływa się w rozgrzanym powietrzu. Mam wrażenie, że jestem na planie hollywoodzkiego filmu, w którym wszystko wygląda spektakularnie.

Zadaję sobie pytanie: czy to możliwe, że kilka tysięcy elementów metalowych, plastikowych i gumowych, odpowiednio ze sobą połączonych oraz przyprawionych workiem procesorów, może tak mocno stymulować mózg i zamieniać dzień w przygodę? Tym bardziej chcę czerpać jak najwięcej z tej efemerycznej chwili. Ulotnej, ponieważ ekologia coraz skuteczniej kastruje samochody. A najgorsze jest to, że trudno mieć jej to za złe.

BMW M2 Competition vs Toyota GR Supra - najlepsza M-ka

Emocji i kontrowersji nie brakowało też podczas debiutu nowej Toyoty GR Supry. Pojawiły się zarzuty, że nowa Supra to BMW w płaszczu Toyoty, że już nie będzie można podrasować pancernego silnika do mocy przekraczającej 1000 KM, i że wygląda tak, jakby się topiła. Właśnie dlatego postanowiliśmy zweryfikować wrażenia, które serwuje nowa Supra, i oprócz niej zabraliśmy w Beskid Wyspowy M2 Competition, czyli obecnie najbardziej emocjonalne BMW ze znaczkiem „M” i jedno z najbardziej łobuzerskich aut na rynku. Supra na trasie limanowskiego wyścigu górskiego nie ma więc łatwego zadania.

Wciskam gaz i jestem pozytywnie zaskoczony reakcją zdetuningowanego silnika z BMW M4. Gdzieś po drodze inżynierom udało się zgubić nerwowość M4. Silnik M2 Competition ma 410, a nie 431 KM. Ale podobnie jak w M4, dwie sprężarki. Bardziej przewidywalnie oddaje moc niż w ten w M4 i precyzyjnie reaguje na dodanie gazu. Szkoda tylko, że brzmieniem przypomina zagłuszany przez odkurzacz koncert średnio utalentowanych i przesadnie napalonych muzyków heavymetalowych. Podrasowany przez głośniki gang silnika z pewnością nie prowokuje do mocniejszego wciskania gazu, nawet pomimo tego, że wydech stara się, jak może. Z tęsknotą wspominam soczyście brzmiące wolnossące R6 czy V8 z M3. Wejście w pierwszy zakręt oddala czarne myśli. Znakomite wyważenie i 550 Nm podnoszą stężenie endorfin do kalifornijskiego poziomu. Początkowo oddaję się w objęcia elektroniki w sportowym ustawieniu MDM. Tył przyjemnie ślizga się na serpentynach, pozwalając błyskawicznie poznać granice przyczepności. M2 szybko daje pewność, która prowokuje do wyłączenia ESP. Wtedy angażuję na pełny etat elektronicznie sterowaną mechaniczną szperę i startuję prawie jak Brad Pitt w filmie „Pewnego razu... w Hollywood”, zostawiając za sobą chmurę kurzu.

Mam wrażenie, że wersja Competition ma twardsze zawieszenie od zwykłego M2. Ale tak nie jest. Precyzyjniejsze informacje o stanie drogi, które do mnie docierają, wynikają z połączenia: twardszych foteli z M4, usztywniającej karoserię karbonowej poprzeczki pod maską oraz cięższego silnika z dwiema sprężarkami i większymi chłodnicami. Elektrycznie wspomagany układ kierowniczy zrobił duże postępy, a dwusprzęgłowa skrzynia genialnie pracuje. Trafnie przewiduje intencje kierowcy, a kiedy przejmujesz sterowanie i bawisz się łopatkami, potrafi być brutalna. Świetnie dostrojone są również pedały hamulca i gazu. To wszystko powoduje, że za kierownicą M2 czujesz się królem górskiej drogi. BMW M2 to kolejny model, który rozświetla aureolę nad znaczkiem „M” i budzi silne pożądanie, któremu trudno się oprzeć. Z wewnętrznym oporem oddaję kluczyki Adamowi, który do tej pory podróżował Suprą, i mam wrażenie, że to najgorszy moment w ostatnim tygodniu mojego długiego życia.

BMW M2 Competition vs Toyota GR Supra - niemieckie geny japońskiego auta

Już po kilku kilometrach jazdy za kierownicą Supry okazało się, że niepotrzebnie się martwiłem. Od razu zdradzę, bo już nie mogę wytrzymać, żeby podzielić się tą informacją. Toyota GR Supra to znakomity samochód. Ale po kolei. Siedzę nisko nad ziemią, otaczają mnie niewielkie okna, a nad głową mam kopulasty dach. Supra serwuje większą dawkę klimatu z supersamochodu niż M2. Ale oczywiście ma ciaśniejsze 2-osobowe, a nie 4-osobowe (jak M2) wnętrze. Mam przed oczami solidną bryłę deski rozdzielczej i imponującej długości maskę. Doznaję poczucia władzy i mocy niczym w myśliwcu, który zamienia niedostępne niebo w plac boju. Czuję, że mogę się zmierzyć z M2, tym bardziej że oba samochody mimo różnicy w mocy przyspieszają do „setki” w zbliżonym czasie. Pozycja za kierownicą jest rewelacyjna, a nieco zmodyfikowane fotele z Z4 – wygodne. Deska rozdzielcza to dzieło Toyoty, ale już multimedia i przyciski przypominają te z BMW serii 3 poprzedniej generacji. Czuję, jak tytanowa sztywność karoserii pozwala mi lepiej czuć auto, ale nie dzieje się to kosztem komfortu. Pochłaniam kolejne zakręty i dobrze rozumiem się z tym samochodem, który rewelacyjnie układa się w zakrętach, a z każdym kilometrem utwierdzam się w tej opinii. Świetnie wyciszona Supra sprawdza się bez względu na to, czy jadę tempem spacerowym, czy ślizgam się na serpentynach. Hydrauliczna skrzynia biegów pracuje wolniej niż dwusprzęgłowa w M2, a zawieszenie jest bardziej komfortowe.

Pod fantazyjnie ukształtowaną karoserią kryje się technika z Z4. BMW udostępniło Toyocie mechanikę z tzw. połówkowych „M-ek”, jak choćby M240i, ale Japończykom udało się wyłudzić od Niemców jeden bardzo ważny element z modeli M. To elektronicznie regulowana mechaniczna szpera, która pochodzi z M2. Inżynierowie Toyoty potrafili wykorzystać potencjał zaawansowanej konstrukcji, ale jednocześnie dostroili ją na swój sposób. Zawieszenie jest sztywne, ale nie tak twarde, jak w M2. Układ kierowniczy Supry to jedna z największych niespodzianek. Okazuje się bardziej naturalny od tego z BMW. Dźwięk silnika jest przyjemny, nie za głośny, ale syntetyczny. Nie przeszkadza w codziennej jeździe, ale po dodaniu gazu nie dociera do mnie informacja, że przez układ wydechowy przedmuchiwane jest aż 340 KM. Supra robi jednak ogromne wrażenie prowadzeniem i klimatem. Po kilku mocniejszych oddechach wirus GR krąży w moim organizmie, a ja czuję się wniebowzięty.

BMW M2 Competition vs Toyota GR Supra - kolejny mocny zawodnik

Toyota się zmieniła i o jej samochodach nie marzą już tylko dostojni panowie, którzy pod schludnymi garniturami ukrywają kalesony, oraz uparciuchy przesiadujące na drzewach w obronie dżungli amazońskiej. Na Suprę zaczynają zerkać właściciele BMW M i Mercedesów-AMG. Rasowy wygląd i wysoka cena mogą jednak zmylić. Supra okazuje się mniej ostra, brutalna i odporna na torowe katusze niż M2 Competition. Widać jednak, że japońscy inżynierowie wiedzą, co robią, bo wcale to nie przeszkadza. Mimo łagodniejszego charakteru od M2 perfekcyjne zestrojenie, połączone z łobuzerską szperą, powoduje, że Supra zachwyca wrażeniami, uzależnia prowadzeniem i pozwala się wyszaleć. Nowa Toyota GR Supra to jeden z najlepszych samochodów w klasie. Już w podstawowej wersji zasługuje na schedę po poprzedniku. Na tym nie koniec, bo już wiadomo, że powstaną ostrzejsze Supry.

BMW M2 Competition – dane techniczne:
Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2979 cm3, R6, turbo benz.
Moc 410 KM przy 5230 obr./min
Moment obrotowy 550 Nm przy 2350 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 7-biegowa automatyczna, dwa sprzęgła, napęd na tył
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,2 s
Średnie zużycie paliwa 9,0 l/100 km (WLTP)
Masa własna 1550 kg
Cena 313 tys. zł
Toyota GT Supra – dane techniczne:
Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2998 cm3, R6, turbo benz.
Moc 340 KM przy 5000 obr./min
Moment obrotowy 500 Nm przy 1600 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowa automatyczna, napęd na tył
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,3 s
Średnie zużycie paliwa 7,5 l/100 km (WLTP)
Masa własna 1495 kg
Cena 315 tys. zł