Sukces poprzedniej generacji Nissana Qashqaia zaskoczył chyba nawet jego twórców. Auto znakomicie przyjęto nie tylko na naszym rynku. Było więc solą w oku konkurencji, która na wszelkie sposoby próbowała odebrać Nissanowi część klientów.

Taki zamiar przyświecał także konstruktorom Suzuki. SX4 poprzedniej generacji wymiarami nie dorównywał Nissanowi. Naturalnym krokiem było powiększenie jego rozmiarów na etapie projektowania następcy. Nowe Suzuki SX4 S-Cross długością przerosło SX4 (ciągle w sprzedaży pod nazwą Classic) aż o 18,5 cm i tym samym zbliżyło się do wielkości Qashqaia. Nissan przygotował jednak niespodziankę. Debiutujący właśnie na rynku Qashqai II jest nieco większy od poprzednika. Różnica między nowym Nissanem a Suzuki jest jednak na tyle niewielka, że SX4 S-Cross ma szansę na nawiązanie równorzędnego pojedynku.

Kompaktowe wymiary

Proporcje i wygląd nadwozi obu samochodów nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z crossoverami. Łączą kompaktowe wymiary z przyzwoitą przestronnością wnętrza i bagażnikiem skrojonym na potrzeby przeciętnej rodziny. Karoserię Nissana zaprojektowano jednak z większym polotem. Mnogość przetłoczeń, załamań powierzchni blach, dynamiczna stylizacja świateł i elementów dekorujących nadwozie sprawiają, że patrząc na Qashqaia, nie sposób się znudzić. Nowe Suzuki SX4 S-Cross przy Nissanie wygląda trochę skromniej.

Foto: Auto Świat
Nissan Qashqai i Suzuki S-Cross

Podobnie jest w ich wnętrzach. W obu autach kabinę, ta w Nissanie jest nieco obszerniejsza, wykonano z lepszych materiałów niż w modelach poprzednich generacji. Jeśli jednak wnętrze Suzuki można określić jako klasycznie stonowane, to Nissana zaprojektowano z większą dawką fantazji. Dotyczy to zwłaszcza przedniej części wnętrza, a więc również elementów na które patrzy i obsługuje kierowca.

W obu zestawy wskaźników są czytelne. W Nissanie centrum informacyjne jest jednak nowocześniejsze. Wyświetlacz umieszczony między zegarami jest kolorowy, ma interesującą grafikę i dostarcza więcej komunikatów niż w Suzuki. Umieszczony w tym samym miejscu ekran S-Crossa wyglądem i funkcjami przypomina urządzenia stosowane w autach tej klasy przed kilku laty.

Przełączniki w obu autach rozmieszczone są logicznie, a dostęp do nich nie nastręcza problemów. Wyjątkiem jest przełącznik trybów pracy układu napędowego Nissana. Ukryto go głęboko po lewej stronie kolumny kierowniczej, przez co trudno go zauważyć.

Poza asfaltem

Zarówno Nissan, jak i Suzuki to wersje z napędem na obie osie. Jednak jeden i drugi powinny popisywać się nim przede wszystkim w mieście i trudniejszych warunkach drogowych, a nie w terenie. Wartości kątów, które świadczą o zdolności do pokonywania przeszkód terenowych, nie są korzystne. SX4 S-Cross i Qashqai poradzą sobie oczywiście na polnej drodze, pod warunkiem jednak, że nie napotkają na niej głębokich kolein. Blokada rozdziału mocy pomiędzy przód i tył ułatwi ruszanie na piaszczystym, mokrym, błotnistym lub zaśnieżonym podłożu, ale nie warto angażować się w turystykę przeprawową.

Zresztą obaj producenci nie eksponują (zupełnie słusznie) offroadowych walorów swoich aut. Mają one pozwolić na dojazd w miejsca, gdzie nie dotrze kompakt z napędem na jedną oś, i potem z niego wrócić. O szosowym i miejskim nastawieniu Suzuki świadczy fakt, że wersja 4x4 ma o 5 mm niższy prześwit niż przednionapędówka. W Nissanie natomiast nawet w centrali przecierają oczy ze zdumienia na pytanie o głębokość brodzenia lub wykrzyż osi Qashqaia.

Na drodze

Na szosie z lepszej strony daje się poznać Suzuki. Punktuje głównie za sprawą silnika i układu przeniesienia napędu. Diesel w S-Cross oddaje moc i moment harmonijnie i znakomicie współpracuje z precyzyjnie pracującą skrzynią biegów. Silnik Nissana, choć mocniejszy o 10 KM, męczy bardzo wyraźną turbodziurą. Pracuje natomiast ciszej niż motor w Suzuki.

Foto: Auto Świat
Na szosie punktuje Suzuki

Traci jednak również za sprawą wyższego zużycia paliwa. Choć zestopniowanie obu skrzyń biegów jest prawie identyczne, to Nissan ma niższe przełożenie główne. W efekcie przy prędkości 100 km/h jego silnik kręci się o około 250 obr./min szybciej, co znajduje odzwierciedlenie w uzyskiwanych w praktyce wynikach zużycia paliwa.

Liczenie kosztów

Oba testowane modele to najdroższe propozycje japońskich producentów. Jest oczywiście alternatywa. Najtańszy Qashqai w wersji wyposażeniowej Visia z benzynowym silnikiem o mocy 115 KM i napędem na przednią oś jest wyceniony na 74 500 zł. Najtańszy diesel (110 KM) z napędem na przód to wydatek 84 000 zł. Aby znaleźć się w klubie posiadaczy aut 4x4, trzeba wydać co najmniej 98 500 zł. Tyle kosztuje Qashqai Visia ze 130-konnym dieslem. W przypadku Suzuki stopniowanie wydatków wygląda następująco: najtańsza benzyna (wyposażenie Comfort) z napędem na przód to 72 900 zł, najtańsze auto z napędem 4x4 ma cenę 85 900 zł. Tyle kosztuje SX4 S-Cross z silnikiem benzynowym i wyposażeniem Premium. Najtańszy diesel 4x4 (wersja Premium) kosztuje 103 900 zł. Suzuki oferuje tylko jeden typ silnika Diesla o mocy 120 koni.

Podsumowanie

To praktycznie równorzędni konkurenci. Nissan jest bardziej oryginalny, odrobinę większy i bardziej komfortowy. Suzuki jednak poręczniej się prowadzi, a koszt jego bezpośredniej eksploatacji jest niższy. Minimalną przewagę punktową osiągnął debiutujący na rynku Qashqai. Proponujemy jednak, by potraktować wynik jako remisowy, gdyż Nissan nie przedstawił jeszcze pakietu ubezpieczeniowego, jaki zaoferuje nabywcom nowego auta. Przed rozpoczęciem jego sprzedaży trudno też określić utratę wartości samochodu podczas eksploatacji. W przypadku kilku wartości definiujących zdolności terenowe, których Nissan nie ujawnia, przyznaliśmy obu samochodom taką samą liczbę punktów