Po wielkiej kampanii medialnej w Stanach Zjednoczonych, mającej przygotować grunt pod nowe auto, przyszedł czas na pokazanie kart. Podczas salonu w Szanghaju VW zaprezentował drugą generację Beetle’a.

Od teraz z nazwy znika „New” i auto nazywa się po prostu Beetle. Szef stylistów Volkswagena Walter de Silva postawił przed swoim zespołem trudne zadanie: zaprojektować nowy oryginał. A więc auto ma czerpać garściami z protoplasty sprzed pół wieku oraz z poprzednika odnoszącego duży sukces w USA, ale musi mieć własną osobowość. W Stanach samochód będzie sprzedawany od września, w Europie pojawi się w październiku.

Od zaprezentowanego w 1998 roku poprzednika Beetle jest o 15 cm dłuższy i 8,4 cm szerszy. Zmniejszyła się za to nieznacznie wysokość auta (o 12 mm). I dobrze, bo właśnie spłaszczony dach jest nowym elementem rozpoznawczym Garbusa A.D. 2011. Koniec z krągłościami, teraz przyszedł czas na zdecydowane, ostrzejsze linie. Czyżby VW chciał zerwać z image’em auta dla Barbie?

Także we wnętrzu wszystko urządzono po nowemu. Niżej poprowadzony dach nie powinien stanowić problemu nawet dla wysokich pasażerów. Dzięki zwiększonym wymiarom nadwozia więcej miejsca będą mieli siedzący z tyłu, powiększył się też (do 310 l) bagażnik. Co prawda, w materiałach prasowych VW mówi o „niepowtarzalnym kokpicie”, ale poza opcjonalnym, otwieranym do góry tzw. retroschowkiem niczego niekonwecjonalnego we wnętrzu Beetle’a nie zauważyliśmy.

Oczywiście, w wyposażeniu mamy wszystko to, co w nowoczesnym samochodzie musiało się znaleźć, np. bezkluczykowy system otwierania i zamykania drzwi oraz – uwaga! – uruchamiania auta. Jeśli go zamówimy, nasz Beetle nie zostanie w ogóle wyposażony w klasyczne zamki i stacyjkę. Otwieranie i zamykanie będzie się odbywało automatycznie za pomocą pilota, a uruchamianie silnika – po wciśnięciu przycisku „Start”.

Nowy jest też szklany, znacznie większy niż w poprzedniku dach, który ma zatrzymywać 99 proc. promieniowania UV oraz 92 proc. ciepła. VW Beetle będzie występował w trzech wariantach wyposażeniowych. Szczegóły poznamy jesienią, bliżej premiery rynkowej.

Do napędu auta posłużą 3 doładowane silniki benzynowe oraz 2 diesle. Podstawowe odmiany (zarówno benzynowe, jak i wysokoprężne) będą miały moc 105 KM. Jednostka 1.2 ma spalać średnio 5,5 l etyliny na 100 km, a 1.6 TDI – 4,3 l/100 km.

Topowa, benzynowa odmiana (2.0 TSI) będzie rozwijać moc 200 KM i ma zadowalać się średnio 7,4 l benzyny na 100 km. Auto z tym silnikiem zostanie wyposażone w elektroniczną blokadę mechanizmu różnicowego XDS. Niestety, największą niewiadomą w przypadku nowego Beetle’a pozostaje cena.