HHR to po prostu dalsze rozwinięcie retrospektywy powojennych, amerykańskich samochodów kombi. Zresztą i Chryslera, i Chevroleta zaprojektowała ta sama osoba - Bryan Nesbitt, obecnie szef designerów Opla. Auto na rynek amerykański jest już produkowane od 2005 roku w Meksyku. HHR to skrót od Heritage High Roof, co można przetłumaczyć jako nieco dziwnie brzmiące: "dziedzictwo wysokiego dachu". Samochód będący połączeniem kombi, vana i SUV-a to pierwszy "amerykanin", który trafi do europejskiej sieci sprzedaży Chevroleta obok Sparka, Aveo czy Lacetti - samochodów, które z amerykańskim Chevroletem łączy tylko logo. Zapowiada się ciekawy eksperyment marketingowy! Tak czy inaczej, nasza jazda HHR-em odbyła się w Stanach. W środku wygląd Chevroleta nie zapiera już tchu w piersiach, ale zaskakuje nietypowe dla amerykańskich samochodów, ładne i bardzo dobre jakościowo wykończenie kokpitu. Zaskoczyła nas także przestronność wnętrza - w drugim rzędzie siedzeń miejsca na nogi jest naprawdę dużo, a pojemność bagażnika, który przy normalnym położeniu siedzeń ma 640 l pojemności, mówi sama za siebie. Klasyczne, ale zupełnie niepraktyczne są szerokie słupki - "cytat" zpraprzodka Chevroleta Suburbana z 1949 roku sprawia, że widoczność z miejsca kierowcy jest mocno ograniczona. Na krytykę zasługuje nerwowa praca 4-stopniowego "automatu". Układ kierowniczy jest bezpośredni, ale na kierownicy niezbyt czujemy, co dzieje się ze skrętnymi kołami. Zawieszenie miękkie, ale zachowanie auta zadziwiająco precyzyjne - wszystko dzięki platformie Delta (lepiej znanej jako platforma Opla Astry). Szkoda tylko, że HHR występuje wyłącznie z silnikiem benzynowym - bazowy motor to oszczędna, oplowska jednostka 2,2 litra. Czy samochód zyska u nas popularność? Wszystko zależy od ceny - szacujemy, że będzie ona wynosić ok. 90 tys. zł.