Niełatwo też oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z mieszanką wybuchową! Potężne V8, skrzynia biegów w układzie transaxle z podwójnym sprzęgłem, superlekki wał napędowy wykonany z włókien węglowych – to wszystko opakowano aluminiową karoserią. Konstruktorom udało się uzyskać bardzo korzystne położenie środka ciężkości, gdyż znajduje się on zaledwie 37 cm nad jezdnią. To bardzo nisko, ale każdy przyzna, że z takimi warunkami SLS mierzy wysoko i wśród motoryzacyjnej elity powinno przebywać na samym szczycie. Niższe piętra niech zajmą inni przedstawiciele świata supersportowców!

Tak oto osamotnione w swojej dumie SLS mogłoby rezydować w penthousie najdroższego apartamentowca w Dubaju i upajać się własną wspaniałością. Szybko jednak okazałoby się, że ma na swoim piętrze sąsiadów, którzy chcą się z nim zmierzyć. Wyzywający na pojedynek pochodzą z ojczystych stron – z Ingolstadt i Zuffenhausen. Audi i Porsche już od jakiegoś czasu mają zawodników w lidze 500 KM, dlatego też SLS AMG spotka się z R8 5.2 FSI i 911 Turbo. Któremu autu należy się najwyższe piętro?

Odpowiedzi na to pytanie udzieli nasz test. Gdzie się odbędzie? Rzecz jasna – na torze wyścigowym!Żadnemu z prezentowanych sportowców nie sposób odmówić oryginalności, jednak mamy już nasz designerski typ: spójrzcie tylko na te jedyne w swoim rodzaju drzwi. Unoszą się do góry jak skrzydła mewy, a towarzyszy temu ciche syknięcie. Świat dookoła na moment się zatrzymuje, głosy milkną, wszystkie spojrzenia są zwrócone ku Mercedesowi.

Ale nie tym będziemy się zajmować – skoncentrujemy się na punktach, sekundach i wymiarach. Wjeżdżamy na wolną od ograniczeń prędkości niemiecką autostradę i całą trójką podążamy na tor!

Audi pozwala swojemu V10 przyjemnie mruczeć. Oprócz tego przy prędkości 200 km/h do wnętrza docierają mocno stłumione szumy powietrza i odgłosy toczących się opon. Zawieszenie pracuje nad wyraz komfortowo, a samochód chętnie trzyma zadany kierunek jazdy.

Jedynie zmiana biegów zakłóca w Audi radość podróżowania. W komfortowym trybie pracy skrzyni R8 zmusza swojego kierowcę do uprzejmego kiwnięcia głową, podobnie jak robi to Smart. Kiedy przestawimy tryb pracy na sportowy, zaczyna dla odmiany dość gwałtownie szarpać samochodem. Rekompensatę otrzymujemy po mocniejszym wciśnięciu pedału gazu: 5,2-litrowe V10, zamontowane tuż za plecami kierowcy, brzmi tak wspaniale, że mogłoby nagrywać płyty.

To czysty testosteron! Chciałoby się wrzasnąć razem z nim, jednocześnie zapominając, że – jak na gwiazdę rocka przystało – silnik ten lubi wypić. 15,2 l wysokooktanowej benzyny na 100 km to o 1,6 l więcej niż spala Porsche, które wcale nie gorzej „śpiewa”.

Piekielnie twarda „911-tka” jest dla prowadzącego najbardziej wymagająca z całej trójki. Podczas jazdy na autostradzie toczy się zacięty bój pomiędzy kierunkiem obranym przez kierowcę a tym, którym chciałby podążać samochód. Jeśli gdzieś w jezdni są koleiny, można być pewnym, że Porsche je wywęszy i w nie wpadnie. Wciąż wyrywa nam kierownicę z rąk, każda nierówność w jezdni jest drobiazgowo relacjonowana przez podwozie. Auto się trzęsie, lusterko wsteczne drży, a widok przed nami staje się coraz bardziej rozmyty. To wszystko przy akompaniamencie ryczącego silnika i huku z okolic błotników – prędkość 250 km/h stanowi nie lada wyzwanie dla kierowcy Porsche.

To prawdopodobnie jeden z najpiękniejszych stanów, jakich człowiek może doświadczyć, gdy jest mocno przymocowany pasami do fotela mknącej maszyny. Porsche Turbo należy z pewnością do synonimów słowa „testosteron”.

Czy może być coś wspanialszego? O ile Audi wstrzykuje nam dawkę hormonalną prosto w żyłę, a Porsche podaje ją pod wysokim ciśnieniem, o tyle SLS oblewa nas całymi wiadrami eliksiru szczęścia. Twarde, metaliczne brzmienie, 7 tys. obrotów i słyszymy fenomenalny koncert duetu Wrzeszczący Silnik i Krztuszący się Wydech. Każde muśnięcie pedału gazu wywołuje eksplozję mocy widlastego, ośmiocylindrowego potwora. Wraz ze wzrostem prędkości zmienia się charakterystyka układu kierowniczego. Staje się on w pewnym momencie sportowo sztywny, ale nie oporny. Mercedes pozwala sobą pewnie sterować, nawet przy wysokich prędkościach. Utrymuje tor jazdy tak, jakby się przysysał do asfaltu.

Kierowca doświadcza tych cudów, siedząc wygodnie, otulony fantastycznym fotelem kubełkowym. Wszystko jest tu idealnie dopasowane. SLS zaspokaja każde życzenie i wybudza najbardziej zmęczonych kierowców. A im się takie samochody nawet nie śniły!

Też miewaliśmy takie sny, ale teraz nareszcie wkraczamy na tor. Tym razem to nie sen. Centralnie umieszczony silnik V10 i ceramiczne tarcze hamulcowe – te cechy Audi brzmią obiecująco. I tak też jest. Kierowca siedzi dość daleko z przodu, a auto sprawia wrażenie lekkiego i zwinnego, dzięki czemu czujemy się pewniej, gdy wchodzimy w zakręt.

Bezpośredni układ kierowniczy pomaga przy ścinaniu łuków drogi. Szkoda tylko, że kierowca jest zmuszony przyjąć za kierownicą pozycję niemal kuczną, bowiem podnóżek i pedał gazu umieszczono zbyt blisko fotela. Podczas hamowania R8 ogarnia niepokój, a szybkie zmiany toru jazdy skutkują przechylaniem się tyłu. Audi nie jest przyjacielem zakrętów i lubi czasem pojechać szerszym łukiem.

W tej samej sytuacji kierowca Porsche może poczynić drobną korektę ku wewnętrznej. Doładowany bokser zapewnia lepsze przyspieszenie niż V10 Audi. Porsche reaguje o wiele dokładniej na polecenia kierowcy i pozwala się precyzyjniej prowadzić. To głównie zasługa niezwykle dopracowanego układu kierowniczego. Poza tym 911 Turbo zachowuje większy spokój podczas mocnego hamowania, szybciej przełącza biegi w górę oraz mądrzej i bardziej aktywnie w dół. Rezultat: o dwie sekundy krótszy od Audi czas okrążenia.

Tym samym 911 uzyskało identyczny wynik jak SLS. Drugie z aut zmienia biegi odrobinę wolniej niż Porsche z przekładnią PDK, ale spontanicznie oddaje moc z kół na asfalt.

Mercedes chętnie poddaje się korektom toru jazdy. Na zakręcie mocno trzyma się wewnętrznej i pozwala osiągnąć wysoką prędkość podczas wyjścia z łuku. Ten, komu uda się wyważyć uślizg kół i regulację mocy, nie straci Porsche sprzed oczu. Rzecz ma się podobnie na torze Contidrom: Audi pozostaje z tyłu, a Mercedesowi udaje się wyjść na nieznaczne prowadzenie. Dzięki ekstremalnie nisko położonemu środkowi ciężkości i świetnemu wyważeniu SLS osiąga na tym torze wyższe prędkości na zakrętach niż Porsche 911 Turbo.

Podsumowanie - SLS ma wszystkie cechy potrzebne do tego, by stać się ikoną. Niezależnie od walorów wizualnych zachwyca także właściwościami jezdnymi. Silnik: rakieta. Podwozie: genialne. Osiągi: wielkie. Ten Mercedes jest prawie jak bolid z Le Mans i rywale muszą uznać jego wyższość. Audi mimo spektakularnego V10 nie potrafi się sportowo wykazać tak dobrze, jak konkurenci. Porsche spełnia stawiane mu wymagania. Jest szybkie, jadowite, rasowe. To nic innego jak auto wyścigowe dopuszczone do ruchu ulicznego.