• Fiat 500 Anniverasrio nie ma niby niczego nadzwyczajnego – ot jakiś lakier specjalny i białe felgi ze starym logiem Fiata, ale jakże to wszystko pięknie współga
  • To jednak nie może uśpić waszej czujności, bo ten model ma na karku 11 lat kariery rynkowej i mocno to już czuć
  • Nie zmienia to jednak faktu, że prosta to plus, bo w przyszłości koszty utrzymania raczej wysokie nie będą

Anniversario powstało w zeszłym roku, czyli 10 lat po rozpoczęciu produkcji obecnej 500-tki w tyskiej fabryce i 60 lat po wprowadzeniu do sprzedaży pierwszej włoskiej wersji modelu. Oprócz niego jest jeszcze bardziej wypasiona odmiana „60-th”, która nie pozostawia złudzeń, do której daty Włosi piją. Zanim jednak opowiem o swoim uczuciu do Fiata, skupię się na chwilę na tym 10-leciu, bo to w motoryzacji szmat czasu (w tym roku 500 ma już nawet 11 lat). Ostatnio ktoś w redakcji spytał nawet, kiedy Fiat wprowadzi kolejną generację tego modelu – i nie otrzymał odpowiedzi, bo nic o tym nie słychać. A biznes wciąż się kręci i bardzo dobrze. Oczywiście jak zapewne wiecie, 500 oparty jest na poprzedniej generacji Pandy, czyli modelu z 2003 roku! Poza prostą budową i tanią produkcją (a dobrze, niech sobie zarabiają) oznacza to jednak, że ten samochód mocno się już zestarzał. I to bardzo czuć w wielu aspektach. Od bardzo niewygodnego fotela kierowcy, który nawet nie próbuje udawać, że ma jakąś regulację, przez dość gumowy układ kierowniczy z bardzo silnym wspomaganiem (i to bez użycia funkcji City), oraz wielkie koło kierownicy regulowane tylko w jednej płaszczyźnie, aż po dość paliwożerny silnik 1.2 o mocy 69 KM (w mieście spalał mi średnio 8 litrów). Ale 500 ma też w sobie coś z ducha motoryzacji, której już nie ma...

Fiat 500 Anniversario - jak za młodych lat

Już sam fakt, że pod maską mamy wolnossący silnik o czterech cylindrach – rzecz praktycznie już niespotykaną (chyba tylko Mazda ma jeszcze tego typu jednostki). Może i potrafi wypić, ale za to lubi wysokie obroty i gdy z nich korzystamy, przyjemnie wyje, co przywodzi na myśl Fiaty z mojej wczesnej młodości. Do tego te oldskulowe pokrętła obsługi nawiewów w kabinie – całkiem jak w mikserze. Uwielbiam je. Wersja Anniversiaro ma także taki maleńki wyświetlacz systemu audio, który strasznie mi się spodobał (wiem, że 60-th ma dużo większy) i coś, czego jeszcze nie tak dawno nie dało się tutaj uświadczyć, czyli zwykłe pokrętło głośności od radyjka. Do tego sterowanie radiem z kierownicy zdecydowanie daje radę. W dalszym ciągu dobrze sprawdza się także wysoko umieszczona dźwignia skrzyni biegów, a do przycisków sterujących elektrycznymi szybami obok niej szybko się przyzwyczaiłem. Jak kiedyś w małym Fiacie, z tyłu z trudem mieszczą się dzieci w fotelikach (gdy z przodu siedzi osoba mojego wzrostu). Za to bardzo poręczne są gabaryty tego samochodu – bo można parkować nim w miejscach niedostępnych dla zwykłych aut i to nawet małych segmentów. Tyle, że jeśli jesteście przyzwyczajeni do czujników parkingowych, to tutaj ich nie uświadczycie. Nie ma także tak modnej już we wszystkich modelach kamery cofania, ale w tak małym aucie naprawdę nie jest ona potrzebna.

Fiat 500 Anniversario - krem kremów

Na koniec najlepsze, czyli to jak ten samochód wygląda. Na ulicy ludzie się za nim oglądają i to nie tylko dzieci. Nawet znajomy mechanik, do którego podjechałem Fiatem, popatrzył i stwierdził „zajebisty kolor, i te białe felgi!”. Przy okazji dowiedziałem się, że taki lakier nazywa się morski (od mojej lepszej połowy), ale już nie udzielono mi wyjaśnień, czy to jest niebieski, czy zielony (w dowodzie rejestracyjnym miał wpisane „zielony”, ale zawsze ktoś mógł zbajerować panią w wydziale komunikacji w Bielsku-Białej). Absolutnie fantastyczne jest też połączenie jasnego koloru kierownicy i zegarów z tymże morskim lakierem w kabinie. W zasadzie, zamiast się martwić jak znaleźć pozycję za kierownicą, pozostaje tylko podziwiać, z jakim smakiem to auto zostało zaprojektowane. Ja się zakochałem. I to mimo tych wszystkich niedociągnięć i faktu, że w Fiacie 500 mocno czuć już to, że jest z nami do 10 lat. Oczywiście pooglądałem sobie inne Fiaty 500, które dość licznie jeżdżą po Warszawie i wiele z nich było ładnych, ale konfiguracja o nazwie „rocznica” najbardziej mi się z nich podoba.

Pozostaje jeszcze kwesta zakupu. Niestety w ofercie Fiata tej wersji już nie ma. Na rynku da się jeszcze znaleźć pojedyncze egzemplarze wystawione przez dilerów, ale trzeba się śpieszyć. Co prawda to kolejna limitowana wersja (bardzo podobna do niej była odmiana Vintage 57, bodaj sprzed dwóch lat), nie ma więc co liczyć na jakiś wzrost wartości w ciągu najbliższych lat, ale moim zdaniem to jedna z ładniejszych odmian tego auta. Szczególnie w kolorze Riviera (tak się ten zielono/niebieski oficjalnie nazywa) i z takimi białymi kołami. Dodajmy, że ani tych felg, ani tego koloru normalnie w Fiacie 500 zamówić się nie da.

Fiat 500 Anniversario - dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1242 ccm, R4 benz.
Moc łączna 69 KM przy 5500 obr./min
Moment obrotowy łączny 102 Nm przy 3000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 5-biegowa ręczna, napęd na przód
Prędkość maksymalna 160 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,9 s
Średnie zużycie paliwa 4,9 l/100 km (producent)
Pojemność bagażnika 182/520 l
Cena 50,4 tys. zł