Zmiany w A4 bardziej widoczne na zewnątrz

Najbardziej charakterystyczną cechą nowego A4 jest osłona chłodnicy, tzw. Single-Frame-Grill, znana już z A6, A8 z silnikiem V12 oraz z A3 Sportback. Jednak rzut oka do kabiny nieco rozczarowuje, ponieważ projektanci pozostawili tam prawie wszystko po staremu.

Jedyna zauważalna różnica to środkowy panel sportowej, trójramiennej kierownicy w tym samym kształcie co chromowany grill chłodnicy. Wygląda ładnie, ale nic nie zmienia.

Jakości materiałów, ergonomii czy łatwości obsługi nie można nic zarzucić, ale w A4 brak powiewu świeżości obecnego, np. w nowym A6. Mercedes, odnawiając klasę C, poszedł zupełnie inną drogą.

Na zewnątrz różnic niemal nie widać, za to wewnątrz zmieniło się wiele. C230 ma teraz znacznie lepszy kokpit z przejrzystymi, okrągłymi zegarami i wygodniejsze siedzenia.

A co z BMW?

Ten model właściwie jest już prawie na końcu swej drogi, ponieważ wiosną przyszłego roku w salonach pojawi się jego następca. Jednak modelowi na pewno nie można zarzucić, że jest przestarzały pod jakimkolwiek względem.

Wzornictwo kokpitu odpowiada obecnym trendom, materiały wykończeniowe są wysokiej jakości, a obsługa łatwa (poza włącznikami podnośników szyb). Świetne wrażenie robi napęd 325i. Trudno znaleźć silnik dorównujący kulturą pracy rzędowej szóstce (192 KM).

W naszym teście ta jednostka napędowa dysponuje największą pojemnością skokową. Pomimo tego rozwija moment obrotowy o najniższej wartości i to dopiero przy prawie dwukrotnie wyższej prędkości obrotowej niż na przykład silnik Audi.

Jego dwulitrowy, turbodoładowany, czterocylindrowy napęd z bezpośrednim wtryskiem wyczarowuje nie tylko 200 KM, lecz także moment obrotowy o wartości 280 Nm już przy 1800 obr./min!

Szczególnie przyjemne jest przyspieszanie na trzecim biegu. Wyprzedzanie trwa wtedy kilka sekund. Już od 1000 obrotów silnik spontanicznie reaguje na dodanie gazu, zapewniając już przy 2000 obr./min niesamowitą moc. Na trzecim biegu można przyspieszać od 25 do 160 km/h.

Wyłącznie Audi ma napęd na przód

Także Mercedes postawił na czterocylindrowy silnik o czterech zaworach na cylinder z doładowaniem, jednak tu jest ono całkowicie mechaniczne. Dzięki kompresorowi zaledwie 1,8-litrowy silnik osiąga aż 192 KM. Niestety wykazuje dość niską kulturę pracy, szczególnie w porównaniu z BMW.

Podczas przyspieszania jest raczej głośny. Na szczęście ten problem znika przy niskich obrotach oraz podczas jazdy poza miastem. Bardziej zauważalne są zmiany mające na celu "usportowienie" klasy C.

Niekiedy układ kierowniczy działa nawet zbyt bezpośrednio, na skutek czego auto zachowuje się nerwowo, ponadto jest trochę za twarde. Klasa C prowadzi się majestatycznie, jak przystało na prawdziwego Mercedesa, dopiero podczas spokojnej jazdy.

Jednak skrzynia biegów nie przełącza tak precyzyjnie, jak w BMW i Audi. "Trójka" BMW zapewnia doskonałe prowadzenie w każdej sytuacji.

Kierowca od razu odczuwa dojrzałość i harmonijne zestrojenie zawieszenia auta. BMW można precyzyjnie kierować w każdym momencie. Samochód toczy się bardzo komfortowo i pokonuje zakręty o wiele szybciej, niż pozwala na to kodeks drogowy.

Jednak subiektywnie to BMW wydaje się bardziej ociężałe i mniej sportowe od konkurentów

Audi niesamowicie żwawo reaguje na zmiany kierunku ruchu. Wpływy napędu zostały w nim fantastycznie odseparowane od kierowalności, odczuwa się je tylko podczas bardzo agresywnej jazdy, na mokrej nawierzchni oraz przy przyspieszaniu ze skręconymi kołami.

Sportowy styl jazdy ma czasami jeszcze jeden skutek - wysokie zużycie paliwa. Ale nie w Audi. Jego silnik FSI Turbo zadowalał się w naszym teście przeciętnie 10,5 l benzyny wysokooktanowej na 100 km. Konkurenci są znacznie bardziej wymagający.

Luksus jazdy sześciocylindrowym BMW kierowca musi okupić zużyciem na poziomie 11,8 litra, także benzyny wysokooktanowej. Doładowany kompresorem czterocylindrowiec klasy C żąda średnio nawet 12,1 litra na 100 km!

Testowane samochody dysponują skutecznymi hamulcami

Nawet najgorsze w tej kategorii Audi hamuje na odcinku krótszym niż 38,5 m. Wszystkie trzy limuzyny oferują podobną ilość miejsca. Szczególnie jeśli chodzi o pasażerów z tyłu. Ani "trójka", ani A4 czy też klasa C nie rozpieszczają ich nadmiarem przestrzeni.

Wprawdzie jadący nie uderzają głową w sufit, ani nie muszą wciskać kolan w fotele przednie, jednak nie życzymy nikomu pokonywania dłuższych tras tymi autami na tylnych siedzeniach. Dla wysokich osób ważną informacją jest to, że w Mercedesie można najdalej odsunąć do tyłu fotel kierowcy.

Z przedziału pasażerskiego przejdźmy do bagażowego. A4 ma wprawdzie największy i najgłębszy bagażnik (460 litrów), ale o najmniejszym otworze załadunkowym. Mercedes (455 litrów) przewiezie najdłuższe przedmiot. BMW mieści 440 litrów.

We wszystkich autach istnieje możliwość składania tylnej kanapy. W klasie C można nawet podnieść poduszki siedzeń, co daje bardzo praktyczną, płaską przestrzeń na całkiem spore przedmioty.

Pod warunkiem jednak, że po zakupie tak drogich aut zostaną jeszcze jakiekolwiek pieniądze. Testowane modele należą do najdroższych aut w klasie średniej.

Trzeba jednak przyznać, że ich wyposażenie seryjne jest bogate. Nie mogliśmy niestety porównać z konkurentami kosztów Audi, bo nieznane były jego cena i wyposażenie.