Do tej pory większość aut elektrycznych kończyła swój żywot w fazie projektu lub jako samochody koncepcyjne. Ich produkcja zwykle była nieopłacalna, a poza tym miały za mały zasięg. Pojawiło się jednak na rynku dwóch pionierów (Grupa PSA i Mitsubishi), którzy odważyli się wcielić swoje pomysły w czyn. Firmy te rozpoczęły seryjną produkcję bliźniaczych aut elektrycznych – modeli iOn, C-zero oraz i-MiEV.

Skonstruowany we współpracy pojazd po naładowaniu baterii może przejechać 150 km. A co z redukcją kosztów? Tu głos zabrali specjaliści od eksploatacji, którzy stwierdzili, że wysoką cenę zakupu auta elektrycznego rekompensują niskie koszty użytkowania. W końcu różnica między kosztami paliwa a energii elektrycznej potrzebnej na przejechanie tego samego dystansu przemawia na korzyść prądu (1,5 euro za każde 100 km). Poza tym zyskuje się na serwisie (wymiana płynów eksploatacyjnych czy elementów układu wydechowego).

Czynniki te dają oszczędności, jednak i tak koszt produkcji iOna jest kilkukrotnie wyższy niż w przypadku przeciętnego auta miejskiego. Ale i z tym problemem sobie poradzono. Na rynku francuskim wprowadzono leasing, w którym płatność w comiesięcznych ratach wynosi 499 euro przez 4 lata. Oprócz samochodu i akumulatorów klient otrzyma bezpłatnie 4-letni serwis (do 40 tys. km) oraz 5-letnią gwarancję, assistance i zapewnienie o 8-dniowym bezpłatnym użyczeniu auta zastępczego.

Oferta kierowana jest głównie do samorządów zainteresowanych wprowadzeniem nowych technologii, dostawców energii elektrycznej oraz firm zajmujących się wypożyczaniem aut. Innym problemem pojazdów elektrycznych, o którym nie wspomnieliśmy, jest mała funkcjonalność. Duże i ciężkie baterie zwykle ograniczają przestrzeń dla pasażerów. W Peugeocie umieszczono je pod podłogą, dzięki czemu auto oferuje cztery miejsca dla podróżnych i 168-litrowy bagażnik. Poza tym pojazd ma 6 airbagów, klimatyzację, radio z CD i MP3, port USB, Bluetooth oraz ESP.

Podczas jazdy testowej, która głównie odbywała się w mieście, byliśmy mile zaskoczeni dynamiką jednostki napędowej. Mocne wciśnięcie pedału gazu przy prędkościach poniżej 100 km/h zawsze skutkowało natychmiastowym przyspieszeniem, co jest nietypowe dla aut miejskich wyposażonych w silnik spalinowy.