Lekarstwo na kryzys wieku średniego

Przeprowadzony niedawno face lifting zdziałał cuda, choć przecież od premiery tego francuskiego rywala Audi TT minęło już ładnych parę lat. Czy sportowy Peugeot może być lekiem na kryzys wieku średniego dla mniej zamożnych, których nie stać na Porsche czy Ferrari?

Peugeot RCZ, za kierownicą którego pokonałem kilkaset kilometrów po polskich drogach, to topowa wersja z silnikiem benzynowym 1,6 THP o mocy 200 KM i momencie obrotowym sięgającym 275 Nm. Do "setki" przyspiesza w 7,5 sekundy, rozpędza się – wg producenta – do 240 km/h, a na każde 100 km ma średnio zużywać 6,7 l/100 km. To wygląda dobrze na papierze, a jak jest w rzeczywistości? Nawet lepiej…

Ale od początku. Peugeot RCZ jest bezpośrednią odpowiedzią na Audi TT, choć to dwie różne klasy, zarówno pod względem prestiżu marki, jak i ceny. A może przede wszystkim ceny. Najtańszego RCZ-a, z silnikiem 1,6 o mocy 155 KM, można mieć za niewiele ponad 100 tys. złotych. Testowany model, z 200-konną jednostką, kosztuje od 112 tys. złotych.

A jak przedstawiają się na tym tle ceny Audi TT? No cóż, różnica jest znacząca. Podstawowa TT-ka o mocy 160 KM kosztuje od 132 tys. zł, a mocniejsza, 211-konna wersja wyceniona jest na 146 tys. zł. Czy stoi za tym niska jakość, słabe właściwości jezdne, a może marne wyposażenie? Na pewno nic z tych rzeczy.

W standardzie dostaniemy tu niemal wszystko, co potrzebne do bezpiecznej i wygodnej jazdy. Jest oczywiście ABS, ESP, poduszki przednie, boczne i kurtynowe, czujniki parkowania, elektryczne lusterka i szyby, automatyczna dwustrefowa klimatyzacja, komputer pokładowy, radio z sześcioma głośnikami i łącznością bluetooth, sportowe elementy stylistyczne czy 18-calowe felgi.

Testowany egzemplarz doposażony był w kilka dodatkowych elementów, które podniosły jego cenę o nieco ponad 20 tys. złotych, ale było tu już chyba wszystko, co możliwe, włącznie z 19-calowymi kołami, skórą, pamięcią foteli, nawigacją, pakietem Sport i karbonowym dachem.

Peugeot RCZ

Do tego, na korzyść Peugeota RCZ, względem stonowanego i nieco chłodnego Audi TT, przemawia bardziej drapieżny wygląd, w tym charakterystyczne garby na dachu, zachodzące aż na tylną szybę. Face lifting dodatkowo wyostrzył charakter francuskiego sportowca, co wyszło mu na dobre. Jedynie wnętrze mogłoby mieć bardziej rasowy charakter i mieć więcej sportowych akcentów. Ale nie ma się co czepiać, bo i tak jest nieźle. Na plus zaliczyć można wspomniane garby oraz bezramkowe drzwi.

W środku wszystko jest na swoim miejscu. Przednie fotele są wygodne i dobrze wyprofilowane. Do zajęcia optymalnej pozycji konieczne jest jednak ich dalekie odsunięcie w tył. Wtedy jednak oparcia kończą się tam, gdzie zaczyna się siedzisko tylnej pseudokanapy. Chcąc wygospodarować nieco miejsca na nogi dla dzieci – bo dorośli bez zapędów masochistycznych nie mają co marzyć o jeździe z tyłu – trzeba przesunąć fotel do przodu, a wtedy i pedały, i kierownica, są nieprzyjemnie blisko.

Producent oferuje z tyłu zapięcia Isofix. Spróbowałem przewieźć tam dziecko – zarówno w foteliku początkowym, umieszczanym tyłem do kierunku jazdy, jak i w fotelu dla starszego dziecka. Rezultat? Fotelik-nosidełko nie miał szans na ustawienie w optymalnej, leżącej pozycji, bo fotel przedni nie dawał się odsunąć dostatecznie daleko w przód. Z kolei dziecko siedzące w foteliku umieszczonym przodem, musiało mocno podkurczać nogi. Wniosek? O tylnej kanapie zapomnieć, albo składać ją, powiększając i tak już niemały bagażnik.

No właśnie, tu zaskoczenie. Przestrzeń bagażowa liczy aż 384 litry i jest zaskakująco ustawna. Po złożeniu oparcia, niestety bez możliwości dzielenia, bagażnik rośnie do imponujących, jak na sportowy samochód, 760 litrów.

Pali naprawdę mało, jeździ naprawdę szybko!

Dla kogo zatem jest Peugeot RCZ? Dla młodych - wiekiem lub duchem – osób, marzących o samochodzie, który wzbudzi zazdrość, przykuje uwagę, ale jednocześnie zapewni przyjemność z jazdy i będzie ładnie wyglądał na podjeździe… A do tego nie wydrenuje kieszeni, jak bądź co bądź bardziej prestiżowe – dajmy na to – Porsche.

Samochodem można jeździć zarówno po mieście, na co pozwala przyzwoite spalanie, jak i w daleką trasę, gdzie okazuje się zaskakująco wygodny i pojemny, a do tego dynamiczny i… oszczędny. Warto jednak zostać przy 18-calowych kołach, bo zamontowane w testowanej wersji "dziewiętnastki", choć wyglądają imponująco, informują o każdej nierówności drogi.

Zawieszenie Peugeota RCZ ma wyraźnie sportową charakterystykę, jest sztywne i twarde, co okazuje się nieocenione szczególnie na krętych drogach, gdzie francuski sportowiec prowadzi się jak gokart. Urok sportowej jazdy psuje nieco układ kierowniczy, któremu brakuje precyzji. Dobrym pomysłem byłaby też mniejsza kierownica, choć ta w 200-konnej wersji i tak ma o 3 cm zmniejszoną średnicę.

Na szczęście o wszystkich niewielkich niedociągnięciach zapomina się dzięki silnikowi. 200 KM i 275 Nm dostępnych już przy 1700 obr./min robią dobre wrażenie. Auto startuje jak wystrzelone z procy i rozpędza się bardzo żwawo. Dobra elastyczność pozwala na bezkompleksowe wyprzedzanie innych aut i rzadkie sięganie po dźwignię zmiany biegów. Ta działa poprawnie, choć do ideału – skrzyni biegów Mazdy MX-5 – sporo brakuje.

Peugeot RCZ

Co mnie jeszcze zaskoczyło? Niski poziom hałasu wewnątrz oraz nieduże spalanie. To pierwsze jest zasługą dobrego wyciszenia, na które składa się m.in. seryjna akustyczna przednia szyba, która odcina kierowcę i pasażera od szumów opływającego powietrza.

Jeśli chodzi o zużycie paliwa, w trasie możliwe jest osiągnięcie poziomu 6,3 l/100 km(!), bez rezygnacji z dość dynamicznej jazdy. 700 km zasięgu na jednym baku to pestka. Oczywiście przy naprawdę ciężkiej nodze i jeździe "na limicie" górnej granicy spalania właściwie nie ma, ale to oczywiste. Na szczęście dźwięk wydechu, choć przyjemnie pomrukujący, nie jest szczególnie natarczywy i zachęcający do wciskania gazu w podłogę. Mruczy, ale nie przyprawia o dreszcze. Może to i lepiej?

Jeśli dotknie cię kryzys wieku średniego i szukasz auta, które będzie lekarstwem na upływający czas, a stan konta niemiłosiernie przekreśla szansę na zakup Porsche 911 czy Ferrari 458 Italia, pomyśl ciepło o Peugeocie. Za ułamek ceny jednego ze wspomnianych superaut można mieć ich solidną namiastkę – rasowe auto o sportowym zacięciu, przykuwające wzrok niebanalnym wyglądem i pozwalające odczuć dużą radość z jazdy, za sprawą żwawego silnika i dobrego zawieszenia.

Natomiast jeśli kolejne urodziny nie robią na tobie wrażenia i zastanawiasz się po prostu nad zakupem niedużego sportowego auta, nie chcąc dopłacać za prestiż, i tak pomyśl o Peugeocie RCZ. Nie da tego samego, co Audi TT, ale da niewiele mniej, za wiele mniej…