Stało się tak za sprawą gruntownej zmiany nadwozi, dokonanej w obydwu modelach. Impreza od początku produkowana jako sedan (w późniejszym czasie także kombi) otrzymała w najnowszym wcieleniu nadwozie 5-drzwiowegohatchbacka (sedan dostępny m.in. w USA). Lancer z kolei w najnowszym wydaniu zerwał z charakterystyczną dla poprzednich ewolucji linią. O ile zmianę w Mitsubishi dobrze przyjęto, o tyle w przypadku Subaru spotkała się z falą krytyki. Firma tłumaczyła się, że podyktowana była ona rankingami sprzedaży aut w Europie, według których samochody tej klasy sprzedają się znacznie lepiej w wersjach hatchtback. Chociaż nam również najnowsze wcielenie Imprezy nie przypadło do gustu, musimy przyznać rację marketingowcom z Subaru.Mimo że wygląd jest jedną z cech, które zawsze przyciągają klientów, nie był on najważniejszy w przypadku tych dwóch sportowych modeli. O ich popularności przesądza w głównej mierze technika, jaka skrywa się pod maską. Na szczęście nie została gruntownie zmieniona, a jedynie zmodyfikowana. W EVO X znajdziemy tradycyjnie już 2-litrową jednostkę wyposażoną w zmienne fazy rozrządu. Zmodernizowany silnik ma nie tylko większą (o 15 KM) moc, lecz jest także lżejszy(o 12 kg) i niżej zamontowany (o 10 mm). Dysponujący mocą 295 KM silnik rozpędza ważące ponad 1,5 tony auto do „setki” w niespełna 6 sekund. Tak dobre osiągi to zasługa turbiny wyposażonej w chłodnicę powietrza doładowanego (intercooler). Jej działanie kierowca wyczuwa już po przekroczeniu 2500 obr./min. Maksymalna wartość momentu dostępna jest przy 3500 obr./min. Jeśli ktoś myśli, że przy tej wartości trzeba zmieniać bieg na wyższy – myli się grubo. Właśnie od tych obrotów zaczyna się dopiero prawdziwa zabawa. Dwulitrowy silnik EVO reaguje spontanicznie niemalże do odcięcia obrotów. Równie dobre przyspieszenie zapewnia silnik Imprezy. Różnica w czasie rozpędzania się do 100 km/h wynosi zaledwie 0,1 s, podczas gdy przy 200 km/h zupełnie się zaciera. Jednostka Subaru dzięki większej pojemności dysponuje wyższym o 41 Nm maksymalnym momentem obrotowym. Ta wartość pozwala szybciej nabierać prędkości po wyjściu z zakrętu. Spalanie w takich autach bardzo mocno uzależnione jest od stylu jazdy. Pokusiliśmy się jednak o pomiary, według których oszczędniejszy okazał się większy silnik w Subaru. Może to niektórych dziwić, ale wyjaśnienie tego zjawiska jest bardzo proste. W sportowej Imprezie znajdziemy 6-stopniową przekładnię, która pozwala uzyskiwać wyższą prędkość przy mniejszych obrotach. Testowane auta tradycyjnie już wyposażono w napęd na obie osie. W Lancerze, używając przełącznika na kierownicy, możemy wybrać jeden z trzech zaprogramowanych trybów pracy centralnego mechanizmu różnicowego. W zależności od rodzaju nawierzchni mechanizm ten przekazuje większą część momentu na przednią (Gravel – szuter) lub tylną oś (Tarmac – asfalt). W trybie Snow (śnieg) centralny dyferencjał będzie zblokowany, co pozwoli w niemal równym stopniu rozdzielać moment obrotowy między osie. W Subaru kierowca także może manualnie zmieniać ustawienia napędu, jednak tu regulacja jest precyzyjniejsza. Przesuwając do przodu dźwigienkę umieszczoną na konsoli środkowej, zwiększamy przenoszenie momentu na przednią oś aż do całkowitego zablokowania. Z kolei cofając ją, dostarczamy więcej momentu na tylne koła. Które rozwiązanie jest lepsze? Odpowiedź uzależniona będzie od umiejętności i wiedzy kierowcy. Wygodniej jest wybrać jeden z trzech trybów (Lancer), ale z kolei w Subaru samemu można dokonać indywidualnych ustawień. Poprzednią generację Lancera ceniono za dopracowane zawieszenie, które pozwalało szybciej pokonywać zakręty niż Imprezą. W przypadku nowych modeli opinia ta obowiązuje, ale nie zawsze. Owszem, Mitsubishi dzięki sztywniejszemu zawieszeniu i bardziej bezpośredniemu układowi kierowniczemu szybciej pokonuje zakręty, jest jednak pewne „ale”. Musi być spełniony jeden warunek – sucha nawierzchnia. Inaczej przód auta ma tendencję do podsterowności. Na mokrym asfalcie układ napędowy Subaru zapewnia lepszą trakcję. Podczas slalomu miększe zawieszenie Imprezy powoduje większe wychyły nadwozia, a układ kierowniczy działa z mniejszą precyzją. Ocena LanceraKaroseriaJuż w zwykłych wersjach nadwozie Lancera emanuje sportowym charakterem. Świetne fotele, przeciętne materiały wnętrza.NapędTurbodoładowany, 2-litrowy silnik bardzo lubi wysokie obroty. Świetnie przyspiesza i spala zaledwie o 0,5 l więcej na 100 km. Trzy programy centralnego „dyfra” to ukłon w stronę laików.Zachowanie w ruchuBardziej bezpośredni układ kierowniczy oraz sztywniejsze zawieszenie pozwalają szybciej jeździć na zakrętach. Na mokrym lekka podsterowność.KosztyDecydując się na Lancera, zaoszczędzimy 35 tys. zł. W wyposażeniu o jeden airbag więcej.Ocena ImprezyKaroseriaKrytykowane za wygląd pięciodrzwiowe nadwozie Imprezy jest praktyczniejsze i lepsze pod względem ergonomii.NapędChoć pojemność silnika jest większa, to różnica w mocy – niewielka. Wyższy moment obrotowy sprawia, że silnik szybciej wkręca się na obroty. Ręczne ustawienia centralnego dyferencjału pozwalają kierowcy na precyzyjniejszą konfigurację.Zachowanie w ruchuNeutralne zachowanie na zakręcie, choć wyczuwalne jest opóźnienie w reakcji ukł. kierowniczego. Nieco wyższy komfort.KosztyDużo wyższa cena zakupu może odstraszać klientów.PodsumowanieNajnowsze wcielenia sportowych odmian Lancera i Imprezy to nadal bardzo szybkie auta, choć trzeba przyznać, że obydwa znacznie złagodniały. Są bardziej przyjazne w codziennym użytkowaniu, a dzięki wszechobecnej elektronice łatwiejsze i bezpieczniejsze w prowadzeniu. Impreza za sprawą 5-drzwiowego nadwozia stała się bardziej praktyczna, ale przez to pojazd zatracił sportowy wygląd. Lancera nadal cechuje bardziej agresywne prowadzenie, choć różnica w stosunku do Imprezy jest mniejsza. Blog: borkowski.motogrono.pl