Znacie to uczucie? Fotel samochodowy jest niby całkiem wygodny, prawidłowo wyregulowany, a jednak podczas długiej podróży zaczynacie się na nim wiercić, napinać mięśnie pleców, zmieniać pozycję. Nic dziwnego: nasze mięśnie nie lubią pozostawać w bezczynności przez dłuższy czas.

Przykrym skutkiem bezruchu są nadwyrężenia. A przecież wystarczą nawet lekkie impulsy (eksperci mówią wręcz o dotykowym podrażnieniu), aby rozluźnić mięśnie i sprawić, że podróż stanie się mniej uciążliwa. Krótko mówiąc: lekki kuksaniec od czasu do czasu albo wypukłość potrafią zmniejszyć napięcie mięśni. I właśnie o to chodzi! Taki efekt powinny wywoływać funkcje masażu w testowanych fotelach. Postanowiliśmy sprawdzić, czy tak się dzieje naprawdę. Zbadaliśmy i oceniliśmy działanie foteli z masażem w ośmiu modelach samochodów.

Tak testowaliśmy

Dużą wagę przyłożyliśmy do poczucia komfortu. Testujący subiektywnie oceniali: w którym z aut najbardziej podobały się ruchy masujące, kiedy rytm ugniatania stawał się nawet nieprzyjemny, czy masaż sprawiał wrażenie, że jest zróżnicowany i skuteczny?

Ponadto ocenialiśmy także obsługę i możliwości regulacji (czy możliwa jest zmiana siły i tempa masażu?). W teście badaliśmy również głośność urządzeń masujących. Odejmowaliśmy punkty za niepokojące dźwięki powodowane przez mechanikę foteli – może i nie są one uciążliwe podczas jazdy, ale już na postoju potrafią dać się we znaki i zburzyć spokój w kabinie samochodu.

Z pełną świadomością punktowaliśmy cenę. Do kosztu zakupu modelu podstawowego dodawaliśmy wartość opcji masażu wraz z wymaganym do jej zamówienia wyposażeniem dodatkowym. Ostatnia rzecz: każde siedzenie badali specjaliści z zakresu ergonomii, członkowie niemieckiej organizacji Akcja Zdrowych Pleców (AGR).

Wystawiona przez nich ocena w teście ergonomii jest zamieszczona przy każdym z aut w postaci czerwonego lub zielonego stempla. Fachowcy sprawdzali między innymi: możliwości regulacji, wymiary, jakość tapicerki i strukturę oparcia. Przyjrzeliśmy się nie tylko fotelowi kierowcy. W LS 600h najbardziej rozbudowane funkcje masażu znajdziemy na tylnym prawym miejscu – zostało ono sklasyfikowane oddzielnie.

Citroën DS5: ten masaż trudno wyczuć

Podróżować komfortowo niczym galijski bóg? Niestety, w opinii ekspertów od ergonomii, nie tym Citroënem. Fotele DS5 jako jedyne otrzymały negatywną ocenę profesjonalistów. Elementu podpierającego lędźwiowy odcinek kręgosłupa nie można wysunąć dostatecznie do przodu. Ponadto oparciu brakuje trzymania bocznego. Co gorsza, uruchamiana przyciskiem funkcja masażu jest słabo odczuwalna.

Poza lekkim pulsowaniem w okolicach lędźwi subiektywnie dzieje się niewiele. Kierowca nie ma żadnych możliwości regulacji, nie może na przykład ustawić mocniejszego uciskania. Funkcja masażu jest aktywna w trybie pracy start-stop, gdy silnik pracuje oraz kiedy nie działa. Jednak wtedy wyraźnie słyszalne są odgłosy pracy elektrycznego masażysty, który zajmuje się plecami. Ocena: 3+.

BMW serii 7: plecy niewiele odczuwają

Komfortowe fotele dużego BMW z funkcją aktywnego siedzenia zapewniają wygodę na najwyższym poziomie. Tu specjaliści od ergonomii nie mieli żadnych problemów ze znalezieniem optymalnej pozycji za kierownicą. Jednak funkcja masażu rozczarowuje – co najmniej z subiektywnego punktu widzenia.

Tylkow tylnych powierzchniach siedzisk poruszają się elementy, które w odpowiednich interwałach czasowych zmieniają swoją objętość. W wyniku tych ruchów lekko unoszą się na zmianę pośladki, ale siedzący nigdy nie ma poczucia, że jest naprawdę masowany. Dobrze jednak, że zmienia się jego pozycja siedząca, dzięki czemu zmniejsza się niebezpieczeństwo nadwyrężenia mięśni. Szkoda, że kierowca nie ma wpływu na intensywność i wysokość unoszenia ruchomychelementów siedziska. Ocena: 4–.

Peugeot 508 RXH: całkiem nieźle

Przycisk na konsoli środkowej aktywuje funkcję masażu. Podobnie jak w przypadku Citroëna, masaż przebiega według fabrycznego programu, podczas którego mięśnie pleców są stymulowane łącznie przez godzinę, w sześciu dziesięciominutowych cyklach, rozdzielonych czterominutowymi pauzami. Podczas masażu lędźwiowy odcinek kręgosłupa uciskany jest odczuwalnymi ruchami do przodu i do tyłu oraz w górę i w dół.

Subiektywnie jednak brakuje zróżnicowania i masaż ogranicza się do bardzo niewielkiego obszaru dolnej części oparcia fotela. Także tutaj nie ma możliwości regulacji tempa ani intensywności programu. Drażniące są odgłosy pracy mechaniki elektrycznego masażysty. Natomiast specjaliści od ergonomii uznali, że fotele Peugeota doskonale nadają się do długich podróży. Ocena: 4+.

VW Golf: prosty system – dobry efekt

W kompaktowym Volkswagenie kierowca masowany jest przez elektrycznie poruszany element podpierający kręgi lędźwiowe. Po naciśnięciu przycisku odczuwa się ruch poduszki w przód i w tył oraz – delikatny – w górę i w dół. Ruchy w fotelu są wyraźnie odczuwalne i wystarczająco silne, dzięki czemu program skutecznie zapobiega możliwemu nadwyrężeniu mięśni.

Także z punktu widzenia ergonomii fotele Golfa idealnie podpierają ciało. Jednak kierowca nie ma takiego kojącego poczucia, jakie dają zaawansowane technicznie fotele Mercedesa czy Audi. Przyciskiem można tylko włączyć lub wyłączyć funkcję masażu. Także w Golfie nie przewidziano żadnej regulacji. Za to system kosztuje zaledwie 1260 zł – jednak przy założeniu, że zamówiliśmy Volkswagena w drogiej specyfikacji Highline. Ocena: 4+.

Mercedes klasy E: subtelny masaż

Plecy na odcinku lędźwiowym kierowcy oraz pasażera jadącego obok niego masowane są za pomocą poduszek poruszanych pneumatycznie. Przy wtórze cichego syku powietrza elementy uciskające ugniatają plecy aż do miejsc tuż pod łopatkami. Po naciśnięciu przycisku na konsoli środkowej kierowca może wybrać jeden z czterech automatycznych programów masażu.

Każdy ze wspomnianych trybów terapii pleców wywołuje odprężenie, a zwłaszcza wariant „szybko i mocno”, po którym ma się wrażenie pobytu w salonie masażu, w którym terapeuta masuje własnoręcznie. Czas trwania zabiegu wynosi do 15 minut. Kierowca i pasażer mogą cieszyć się nie tylko efektywnym systemem programów stymulujących plecy, lecz także wysokim poziomem komfortu na długich dystansach. Ocena: 5–.

Lexus LS: pełen masaż tylko z tyłu

LS to szczególny przypadek w tym porównaniu. W Lexusie masowani są bowiem jedynie pasażerowie siedzący z tyłu. Ponadto pełen zakres terapii pleców oferowany jest tylko na prawym tylnym siedzeniu. Kierowca ma natomiast do dyspozycji miejsce przygotowane całkowicie bez zarzutu pod względem ergonomii (najwyższa nota organizacji AGR).

Siedzi na nim jak na tronie, rozkoszując się zaletami wynikającymi z korzystania z systemu chłodzenia i ogrzewania fotela. Bardziej skomplikowana technika znalazła zastosowanie w wykonaniu kanapy. Za pośrednictwem zdalnego sterowania pasażerowie wybierają tryb masażu. Do dyspozycji mają wiele wariantów 15-minutowych programów. Ocena: 5–.

Audi A8: wszystko dla odprężenia

Przycisk na konsoli umieszczonej na siedzeniu uruchamia menu funkcji masażu w multimedialnym systemie pokładowym. Korzystający z niego ma do dyspozycji pięć programów i pięć poziomów intensywności zabiegów (patrz foto powyżej). Mimo iż działanie systemu ograniczone jest w zasadzie do oparcia, trzeba przyznać, że funkcjonuje on niezwykle efektywnie.

Zwłaszcza program „oklepywanie” rzeczywiście pozwala poczuć się zadowolonym i odprężonym. Obszar „oklepywany” obejmuje powierzchnię pleców od dołu niemal do poziomu łopatek, a zabieg trwa równe 10 minut. Cieszy to, że już samo włączenie zapłonu umożliwia rozpoczęcie masażu osoby prowadzącej auto. Na komfort siedzenia składają się również funkcje podgrzewania oraz aktywnej wentylacji tapicerki. Według organizacji AGR ergonomia siedzeń jest bez zarzutu. Ocena: 5.

Mercedes klasy S: lepiej nikt nie potrafi

Rewelacyjny program w dużym Mercedesie. Aż 14 punktów na plecach kierowcy poddawanych jest stymulacji podczas masażu. I to w różnych konfiguracjach, co ma wyjątkowo korzystny wpływ na samopoczucie kierującego autem. Mało tego – wiele z dostępnych programów zapewnia regulowaną siłę oddziaływania. To jeszcze nie koniec, bowiem cztery środkowe elementy masujące, na podobieństwo masażu wykonywanego gorącymi kamieniami, stymulują wysoką temperaturą kręgosłup.

Każdy z programów trwa od 10 do 15 minut i mimo iż zastosowano tu pneumatykę, poza ledwie słyszalnym posykiwaniem powietrza do uszu kierowcy nie dociera żaden dźwięk. Eksperci ocenili zaawansowane technicznie siedzenia zamontowane w klasie S jako optymalne z punktu widzenia ergonomii. Ocena: 5+.

Komfortowe siedzenia w Oplu: odprężająca podróż bez masażu

Mimo że w Oplu nie można liczyć na masaż, samochód ten znalazł się w naszym porównaniu. Dlaczego? Ponieważ może stanowić wzo-rzec dla innych. Opel Astra oferuje opcjonalne komfortowe siedzenia, uhonorowane certyfikatem najwyższej jakości przez organizację AGR. Fotele można wszechstronnie regulować, zaopatrzono je w wyśmienitą tapicerkę, a poza tym oferują efektywne trzymanie boczne.

Wszystko to wynosi ergonomię wnętrza na najwyższy poziom. Na uwagę zasługują m.in. elektropneumatyczna regulacja wsparcia lędźwiowego odcinka kręgosłupa, regulacja kąta nachylenia siedziska oraz regulowana płaszczyzna podparcia ud. Warto podkreślić, że z tych udogodnień może korzystać również pasażer obok kierowcy.

Doposażenie siedzeń – co daje wibrująca nakładka?

Wśród akcesoriów samochodowych dostępne są nakładki na siedzenia, które można podłączyć do gniazdka zapalniczki. Nakładki te mają zapewniać masaż pleców. Za pomocą zdalnego sterowania można wybrać jeden z dziewięciu programów masujących lub zdecydować się tylko na podgrzewanie. Silniczki elektryczne umieszczone w nakładce wibrują z różną siłą.

Wprawdzie odczuwalna jest lekka stymulacja, ale subiektywnie patrząc, nie zauważyliśmy żadnego przyjemnego oddziaływania podrygującego i głośno burczącego urządzenia. Poza tym nakładka ślizga się na fotelu, co negatywnie wpływa na jej funkcjonowanie i na komfort siedzenia. Oprócz tego gumowe paski mocujące nakładkę do fotela mogą mieć ujemny wpływ na prawidłowe działanie bocznych airbagów.

Jak siedzieć właściwie – porady ekspertów

Kosztowna funkcja masażu jest w stanie uchronić kierowcę przed przykrymi konsekwencjami wynikającymi z napięcia mięśni. To oczywiste. Poza tym, kto siedzi poprawnie, ten dłużej pozostaje w formie. Ekspert z zarządu organizacji AGR dobrze się na tym zna. Jego organizacja przyznaje bowiem certyfikaty za wyróżniające się pod względem ergonomii siedzenia samochodowe.

Wskazówki: dociśnij pośladki jak najmocniej do oparcia, dopiero wtedy ustaw odległość siedzenia od pedałów. Po naciśnięciu pedałów nogi powinny być lekko ugięte w kolanach. Nachylenie oparcia wtedy jest prawidłowe, gdy dłonie obejmują kierownicę i pozostają delikatnie zgięte w łokciach. Podczas poruszania kierownicą powinien być zachowany kontakt między ramionami i oparciem. Jeśli w samochodzie jest regulowane podparcie ud, powinno być wysunięte na odległość dwóch, trzech palców od dołka stawu kolanowego.

Wtedy uda lekko opierają się o siedzisko. Podczas regulacji należy brać również pod uwagę kąt pochylenia siedziska. Zagłówek powinien być ustawiony tak, by podpierał i chronił głowę, a nie kark. Co do wysokości siedzenia, to należy je ustawić tak wysoko, jak to możliwe. Między głową kierowcy a sufitem auta trzeba po-zostawić wolną przestrzeń na szerokość dłoni.

Podsumowanie: klasa S to prymuska nie do pokonania

Przykład Citroëna pokazuje, że sama funkcja masażu nie daje gwarancji stworzenia perfekcyjnego fotela. Jednocześnie Opel udowadnia, że nawet na pozbawionym tego rozwiązania siedzeniu można bez obaw podróżować na długich dystansach. Spośród siedzeń zapewniających podróżującym na nich osobom relaksujące masaże najlepszym wyborem okazuje się fotel zamontowany w Mercedesie.