Zajęcie miejsca za kierownicą Polo wywoła uśmiech na twarzy kierowcy, który często pokonuje długie trasy i wie, jak bezcenna jest przemyślana ergonomia kokpitu.

W wersji Highline fotel okazuje się mocniej wyprofilowany i wyjątkowo wygodny. Oparcie początkowo może wydawać się zbyt twarde, jednak podczas długiej podróży sprawdza się znakomicie. Regulowana w dwóch płaszczyznach kierownica, niezbędne dźwignie i przyciski w zasięgu ręki, dobra widoczność, wysoka jakość wykończenia. Zegary łączą elegancję z bezproblemowym odczytem informacji.

Deska rozdzielcza nie bez powodu przypomina tę z Golfa – gdyby jego właściciel wsiadł za kierownicę Polo, poczułby się jak w mniejszym, ale w żadnym razie nie gorszym aucie. Jeszcze rzut oka na tylną kanapę – pasażerowie mają tam przyzwoitą ilość miejsca na kolana i nie muszą pochylać głów, a zajmowanie miejsc ułatwiają duże drzwi.

Pod maską testowanego auta zamontowano silnik o mocy 85 KM. W samochodzie segmentu B wartość ta w połączeniu z relatywnie dużą pojemnością skokową silnika powinna zapewnić satysfakcjonujące osiągi w każdych warunkach.

I trzeba przyznać, że jest to wyjątkowo dobrze ułożone stado koni. Silnik pracuje bardzo równomiernie i cicho, okazuje się przy tym świetnie wyważony – zmianom obrotów nie towarzyszą żadne drgania ani nieprzyjemne dudnienia, co w segmencie B nie jest normą. Motor bez protestu rozpędza auto od niskich obrotów, a skrzynia biegów działa bez zarzutu.

Zadziwiająco harmonijna praca zawieszenia, które naszym zdaniem jest przesadnie sztywne, a jednak działa cicho i zapewnia wysoką stabilność jazdy. Komunikatywny układ kierowniczy, niesamowite hamulce. Brawo!

Importer okazał się sknerą: Polo za ponad 50 tys. zł nie ma np. klimatyzacji. Może więc warto trochę dopłacić i kupić Golfa?