C4 Picasso udowadnia jedną, jednak bardzo ważną rzecz. Minivan wcale nie musi być kwadraciakiem. Francuscy projektanci pokazali, że mają stylistyczną wyobraźnię i fantazję. Finezyjna bryła auta ma całą masę uroku i jest w stanie zawstydzić swoją urodą niejednego hatchbacka segmentu C. Szczególnie uwagę przechodniów przykuwa duża przednia szyba, ogromne oczy oraz przełamana linia boczna. Jako ciekawostkę warto napisać, że maska auta została wykonana z aluminium. Zatem nawet jeżeli na jej powierzchni powstaną odpryski od kamieni, nie ma szans, aby korodowała.

Francuska funkcjonalność - najlepszy komplement!

Francuscy projektanci nie dość, że postawili na obłości i oryginalne kształty karoserii, to jeszcze w ten sposób nie ograniczyli funkcjonalności czy przestrzeni wewnątrz. W wersji Grand na pokładzie C4 Picasso w komfortowych warunkach podróżować może nawet 7 osób. Dodatkowo stylistyka jest przyjemna i nowoczesna, materiały wykończeniowe dobrej jakości, a ilość schowków zawstydza niejednego z konkurentów. Deska rozdzielcza to niemalże jeden wielki schowek! Imponująca jest również pojemność kufra. Standardowy model zabiera od 500 do 1734 litrów, a wersje Grand od 576 do 1951 litrów. Po złożeniu tylnych foteli podłoga bagażnika staje się całkowicie płaska.

Deska rozdzielcza powstała w oparciu o założenia minimalizmu. Przycisków jest tyle co na lekarstwo. Gdzie podziały się panele sterujące podstawowymi systemami? Klimatyzację można regulować za pomocą interfejsów zamontowanych przy bocznych wylotach powietrza. Reszta włączników trafiła na nieruchomą część koła kierownicy. Rozwiązanie wymaga przyzwyczajenia, jednak z całą pewnością jest całkiem ergonomiczne. Podstawową wadą wnętrza jest niska wydajność klimatyzacji. Z uwagi na duże przeszklenie nadwozia, w upalne dni ta ma problem z właściwym chłodzeniem kabiny.

Auta z Francji nie są najwyżej oceniane przez klientów z rynku wtórnego. Nie inaczej jest także w przypadku Citroena C4 Picasso pierwszej generacji. Stosunkowo niska cena zakupu w salonie połączona z dużą utratą wartości sprawia, że auto z roku 2006 - czyli początku produkcji - można kupić już za 16 tysięcy złotych. Nabywca musi się liczyć z tym, że idąc po linii najmniejszego, cenowego oporu może trafić na wadliwy egzemplarz! Za maksymalnie 25 tysięcy złotych Citroen może pochodzić z 2008 roku. Jako że Francuzi nisko wyceniają opcje, a kierowcy chętnie zaglądają na listy dodatków, używane C4 Picasso w większości przypadków są imponująco wyposażone.

Citroen oferował klientom szeroki wybór silników benzynowych i diesla. Najchętniej wybierany okazał się małolitrażowy ropniak. Motor o pojemności 1,6 litra dysponuje mocą 110 koni mechanicznych. Jako że C4 Picasso nie jest lekki (waży ponad półtorej tony), kierowca nie powinien spodziewać się sportowych osiągów. Przyspieszenie do pierwszej setki trwa 13,7 sekundy. Ogromną zaletą francuskiego diesla jest oszczędność. W mieście spalanie wynosi 6,8 litra oleju napędowego. W trasie zapotrzebowanie na paliwo da się obniżyć do 4,7 litra. Silnik 1,6 HDi ma dwie ułomności. Za szybkie zatarcie turbosprężarki odpowiadają zatykające się przewody olejowe oraz rozciągają się łańcuchy łączące wałki rozrządu.

Lepiej wybrać C4 Picasso 2,0 HDi

Zdaniem mechaników o wiele lepszym wyborem jest mniej popularny, 2-litrowy diesel o mocy 136 koni mechanicznych. W jego przypadku awarie zdarzają się rzadziej i są tańsze w usunięciu. Większe obciążenia odbijają się na kondycji koła dwumasowego. Z czasem uszkadza się także koło pasowe. Mimo większej pojemności i mocy, motor 2,0 HDi nadal nie czyni z C4 Picasso auta do wyścigów spod świateł. Sprint do 100 km/h trwa 12,4 sekundy. W stosunku do mniejszego ropniaka rośnie spalanie. W mieście wynosi 8, a poza miastem 5,1 litra oleju napędowego.

Zaletą francuskich diesli jest tani w naprawie osprzęt. Wtryskiwacze w obu i turbosprężarka w większym motorze przy odrobinie dbałości serwisowej wytrzymują przeważnie od 250 do 300 tysięcy kilometrów. Dodatkowo stosunkowo niedrogo elementy te można regenerować. Przed zakupem warto sprawdzić stan filtra cząstek stałych. Ten pozwala na pokonanie od 160 do 180 tysięcy kilometrów, a później wymaga wymiany. Jej koszt to mniej więcej dwa tysiące złotych.

W wersji standardowej Citroen C4 Picasso pierwszej generacji ma prostą konstrukcję zawieszenia. Przód resorują kolumny McPhersona, a tył belka skrętna. O ile nieskomplikowany układ gwarantuje niskie koszty ewentualnych napraw i komfort, o tyle niestety nie oferuje wysokiej trwałości. Już po pokonaniu 50 - 60 tysięcy kilometrów stukają łączniki stabilizatora lub tuleje wahaczy. Modele topowe były wyposażane w zawieszenie z pneumatyczną regulacją prześwitu. Rozwiązanie daje nieziemski komfort, ale wiąże się z drogimi awariami, a więc wymaga gruntownego sprawdzenia przed zakupem. W hydropneumatyce najczęściej poddają się sfery oraz kompresor.

E-awarie: główny problem Citroena

C4 Picasso bardzo rzadko zawodzi mechanicznie. Najczęściej urywają się mocowania foteli. Reszta potencjalnych usterek ma podłoże elektroniczne. Psują się liczne czujniki, co skutkuje wyświetlaniem komunikatów dotyczących nieistniejących awarii. Poza tym standardem są uszkodzenia elektrycznego hamulca postojowego, komputera komfortu BSI, systemu automatycznego składania lusterek czy kostki poduszek pod fotelami. Przepięcia w instalacji elektrycznej sprawiają, że często przepalają się żarówki podświetlające deskę rozdzielczą. Zdarzają się także usterki spryskiwaczy reflektorów.

Podczas zakupu używanego Citroena najlepiej unikać modeli wyposażonych w zautomatyzowaną skrzynię biegów oraz aut powypadkowych. W pierwszym wypadku kierowcę może czekać droga wymiana sterownika. W drugim oszczędności poczynione na naprawie sprowokują serię trudnych w zdiagnozowaniu usterek.

Bez wątpienia konkurenci mogą się uczyć u Francuzów sztuki stylizacji karoserii i tworzenia funkcjonalnych wnętrz. W zamian Citroen ma jeszcze nieco do zrobienia w kwestii trwałości. Pomijając problemy z szybko wybijającymi się elementami zawieszenia, niesprawności elektroniki i silników diesla ciężko jednak uznać za zasadniczą wadę. W końcu podobne awarie nie są obce konkurentom. A to może stanowić ważny argument podczas wyboru minivana.