II generacja Mondeo debiutowała w nie najlepszym dla Forda okresie. Nie dziwi więc, że pokładano w niej duże nadzieje. I słusznie – Auto zupełnie zmieniło układ sił w klasie średniej i szybko stało się niezwykle popularne. Przyczyniły się do tego różne czynniki: przystępna cena, ładny wygląd, funkcjonalne nadwozia i ciekawe silniki. Po prostu debiutujące w 2000 roku Mondeo II oferowało wszystko, czego oczekiwał przeciętny klient klasy średniej.

Po kilku latach od zakończenia produkcji również rynek wtórny obfituje w propozycje tego modelu. Naprawdę jest w czym wybierać, ale trzeba to robić z głową, żeby się nie rozczarować – zwłaszcza jeśli na celowniku mamy wersję z dieslem. W Mondeo II nie od razu, niestety, silniki wysokoprężne doprowadzono do technicznej poprawności.

Początkowo w ofercie znalazł się tylko motor 2.0 TDDi w dwóch wariantach mocy: 90 i 116 KM – w Polsce słabsza wersja nie była cały czas oferowana. Jego cechą charakterystyczną był wtrysk bezpośredni, ale realizowany jeszcze przy pomocy pompy rotacyjnej, która początkowo często szwankowała, a w dodatku była bardzo droga. Ponadto silnik ten jest głośny i kulturą pracy wyraźnie odstaje od konkurentów, których producenci zdążyli już zastosować wtrysk common rail.

Diesel z nowszą technologią wtrysku bezpośredniego pojawił się w Mondeo II w 2001 r., wraz z premierą silnika 2.0 TDCi o mocy 130 KM. Rok później również słabsza jednostka otrzymała nowy układ wtryskowy, a w 2004 roku ofertę uzupełnił najmocniejszy z diesli – 2.2 TDCi/155 KM, także wyposażony we wtrysk common rail.

Niestety, mimo że ta technologia rozwiązała wiele problemów, sprowokowała inne kłopoty, o których pierwsi użytkownicy dowiedzieli się już po kilku miesiącach eksploatacji. Mowa oczywiście o częstych przypadkach uszkodzeń wtryskiwaczy. Prawdopodobnie części stosowane na początku produkcji (dostarczane przez firmę Delphi) były po prostu nie najlepszej jakości. Dla użytkownika brzmiało to jak wyrok, zwłaszcza gdy Ford nie chciał uznać gwarancji, twierdząc, że to wina złego paliwa – cena jednego wtryskiwacza zbliżała się wtedy do 2 tys. zł.

Obecnie sytuacja nie jest aż tak dramatyczna. Głównie dlatego, że pojawiła się możliwość regeneracji wtryskiwaczy (koszt około 450 zł za sztukę), jak również ze względu na cenę nowych – spadła o połowę, można więc je kupić za 950 zł. Ponadto w większości przypadków wadliwa seria aut z początku produkcji miała już te elementy wymienione, a od 2004 roku wtryskiwacze są zdecydowanie trwalsze.

Potwierdzają to doświadczenia użytkowników, co wcale nie oznacza końca problemów z tym elementem. Jeśli kupuje się auto z przebiegiem ponad 150 tys. km, „żywot” wtryskiwacza i tak może się powoli kończyć, co zwiastują chociażby kłopoty z odpaleniem, spadek mocy czy nadmierne dymienie z rury wydechowej.

W podobnym przypadku może się ujawnić kolejny słaby punkt napędu z dieslem. Chodzi o uszkodzenia dwumasowego koła zamachowego, czego doświadczyło wielu użytkowników Mondeo II. Jest to usterka, której trudno uniknąć, chociaż delikatny styl jazdy z pewnością odwleka ją w czasie. Koszty naprawy są wysokie, ale trzeba jasno zaznaczyć, że w przypadku konkurencji będą znacznie wyższe. Użytkownik najpopularniejszej wersji 2.0 TDCi ma bowiem możliwość kupienia zamiennika koła dwumasowego już za 900 zł (dobrej jakości, firmy Luk). Niestety, zaleca się przy okazji wymienić sprzęgło, co wraz z robocizną podniesie rachunek do około 3 tys. zł.

Podobnie jak we wszystkich nowoczesnych dieslach, również i tu przyczyną dużych kosztów może w pewnym momencie stać się turbosprężarka, a także zawór recyrkulacji spalin. Ponadto w silniku 2.0 TDCi szybko zużywa się napinacz paska wielorowkowego. Warto zaznaczyć, że w dieslach z lat 2006-07 mógł być instalowany filtr cząstek stałych, który teoretycznie jest niewymienny, natomiast w praktyce starcza na około 120 tys. km, a koszt wymiany to blisko 4 tys. zł.

W tym kontekście warto zainwestować w egzemplarze z udokumentowaną historią obsługi. Jeśli np. dotychczasowy właściciel potrafi potwierdzić niedawną wymianę dwumasowego koła zamachowego, można to uznać za dodatkowy plus. Ponadto egzemplarze regularnie obsługiwane w ASO dają właścicielowi Forda szansę na zawarcie umowy przedłużającej gwarancję do 10 lat lub 200 tys. km. Oferta jest atrakcyjna, gdyż roczna opłata wynosi tylko 89 zł, a zakres ochrony obejmuje niemal cały samochód, także wspomniane wcześniej usterki charakterystyczne dla tego modelu.

Podstawowy warunek przystąpienia do wspomnianego programu to zobowiązanie się do obsługi tylko w ASO i przy użyciu oryginalnych części zamiennych. Jednak najpierw auto musi przejść odpowiedni przegląd weryfikacyjny. Biorąc pod uwagę to, że Mondeo II z dieslem musi się zjawiać w serwisie co 20 tys. km, czyli w przypadku przeciętnego użytkownika raz w roku, oraz to, że wszystkie silniki mają napęd rozrządu łańcuchem (nie wymaga wymiany), można przyjąć, że koszt obsługi w ASO nie będzie zbyt wysoki.

Oczywiście, nie ma co liczyć na to, że koszt przeglądu zamknie się w podstawowej kwocie 700-800 zł – zawsze znajdzie się jakiś element eksploatacyjny do wymiany, np. wahacz czy hamulce – jednak nie powinien on przekroczyć na ogół 2 tys. zł.

Warto też zwrócić uwagę na łatwość odsprzedaży egzemplarzy z tak dobrą historią. Generalnie mimo ogromnej liczby ofert znalezienie zadbanych wersji z dieslem wcale nie jest łatwe. Dużo Mondeo II trafiających na rynek wtórny to auta poflotowe – w ich przypadku często mamy do czynienia z utajnieniem książki serwisowej i zmniejszeniem przebiegu. Inną liczną grupę stanowią samochody powypadkowe sprowadzone z zagranicy.

Niestety, wśród aut z początku produkcji spotkamy wiele egzemplarzy z pomalowanymi elementami karoserii, jednak nie z powodu kolizji, ale korozji, która bardzo szybko atakowała m.in. ranty drzwi. Ten wstydliwy problem Mondeo również zminimalizowano w kolejnych latach produkcji.

Polecamy wybór odmiany z motorem 2.0 TDCi/130 KM, jednak ze względu na wspomniane wcześniej problemy warto zainwestować w młodsze roczniki. Auto np. z 2004 roku w funkcjonalnej wersji kombi można kupić za nieco ponad 20 tys. zł i da ono dużo radości z jazdy. Silnik zapewnia bardzo dobre osiągi – przyspieszenie 0-100 km/h w 9,8 s – i spala przy tym niezbyt duże ilości paliwa (średnio 6 l/100 km). Słabsza, 116-konna odmiana też nie należy do powolnych, ale biorąc pod uwagę zawieszenie pozwalające na szybką, a jednocześnie bezpieczną jazdę, warto wybrać mocniejszy silnik. Z pewnością wysoką klasę zawieszenia docenią kierowcy wersji z najmocniejszym dieslem 2.2 TDCi.

Mondeo II jest warte zainteresowania nie tylko ze względu na dynamiczne silniki. Model ten na tle konkurencji wypada bardzo dobrze również w innych dziedzinach. Każda z trzech dostępnych wersji (sedan, liftback i kombi) może pochwalić się wysokimi walorami użytkowymi. Wynika to przede wszystkim z dużego nadwozia – sedan i liftback mierzą aż 4731 mm długości, a kombi przerasta je jeszcze o 7 cm. Spory jest również rozstaw osi (2754 mm), co przekłada się na bardzo obszerne wnętrze. Jeśli wysocy kierowcy mają problemy ze znalezieniem auta dla siebie, to na pewno za kierownicą Mondeo II nie będzie im ciasno.

Co więcej, nawet pasażer jadący z tyłu za osobą znacznego wzrostu nie będzie miał ciasno. Dodatkowo pochwalić należy komfort jazdy na tylnej kanapie, nie tylko ze względu na wspomnianą wcześniej dużą ilość miejsca, ale przede wszystkim z powodu wygodnej pozycji – siedzisko jest dość długie i miękkie, co daje namiastkę luksusu. Podobne odczucie zapewnia też dwukolorowa, kremowo-czarna tapicerka w najbogatszych wersjach, np. Ghia. Na ogół jednak spotkamy Mondeo II z czarnym wnętrzem, uatrakcyjnionym srebrnymi detalami na kierownicy i desce rozdzielczej.

Duży atut auta to również bogate wyposażenie. Standard zmieniał się w zależności od rocznika, ale już na początku produkcji modelu każdy egzemplarz, nawet w podstawowej odmianie Ambiente, miał: ABS, 4 airbagi, klimatyzację manualną, elektrycznie sterowane szyby przednie i lusterka boczne oraz centralny zamek. W bogatszych wersjach można oprócz tego spotkać: światła ksenonowe, tempomat, kontrolę stabilności toru jazdy, kontrolę trakcji, dwustrefową klimatyzację, nagłośnienie bardzo dobrej klasy, alufelgi, fabryczną nawigację, a nawet system multimedialny z ekranami w zagłówkach.

Na tle konkurencji bardzo dobrze wypada też pojemność bagażnika. W kombi jest wręcz imponująca i wynosi 540 l, również 500 l w sedanie i liftbacku wystarczy na kilka dużych walizek. Odmiana kombi ma jeszcze jedną zaletę – ładowność blisko 600 kg. Pozostałe wersje mogą przewozić o 100 kg mniej, co powinno wystarczyć. Taka przewaga jest wynikiem m.in. zmian konstrukcyjnych w tylnym zawieszeniu, które miały na celu minimalizację miejsca na nadkola w bagażniku. Wpłynęło to na mniejszą awaryjność podwozia wersji kombi. Konkretnie chodzi o cztery poduszki mocujące belkę pomocniczą do nadwozia, które w sedanie i liftbacku wymagają wymiany mniej więcej co 90-120 tys. km – koszt tego zabiegu to około 1500 zł (w ASO).

W czasie eksploatacji trzeba się liczyć też z możliwością wystąpienia kłopotów z urządzeniami elektronicznymi, których w tym modelu jest dość dużo. Trudno wskazać typowe usterki: czasami zawodzi wyposażenie wnętrza, a czasami osprzęt silnika. Jedno jest jednak pewne – niektóre naprawy dość mocno odczuje portfel.

Podsumowanie - Oceniając Forda Mondeo II przez pryzmat stosowanych w nim silników Diesla, nie sposób nie wytknąć mu częstych awarii układów wtryskowych i szybkiego zużycia dwumasowego koła zamachowego. Takie rzeczy zdarzają się też w autach konkurencji, ale w egzemplarzach z początku produkcji tego typu przypadków było zdecydowanie za dużo, a dodatkowo dotykał je również problem korozji.

Warto dołożyć i kupić auto młodsze, w którym wprowadzono poprawki słabych punktów. Poza tym trudno być z tego auta niezadowolonym: jeździ doskonale, daje poczucie bezpieczeństwa, jest komfortowe, obszerne i dobrze wyposażone, a przy tym ciągle wygląda bardzo atrakcyjnie.