Mit Maranello przywołuje wspomnienia starszych i przyprawia o bicie serca młodszych. Czy są to marzenia zbyt drogie? Wcale nie. Ferrari 328 kosztuje tyle ile np. przyzwoicie wyposażony samochód klasy średniej! Jednak jeśli nawet marzenie jest w zasięgu ręki, przed zakupem trzeba sprawdzić dosłownie wszystko! Z pozoru drobna naprawa może okazać się ekstremalnie droga. "Dochodzenie" należy zacząć od skontrolowania historii danego egzemplarza.Dobre pochodzenie to połowa sukcesu Jednym z pewnych źródeł mówiących o stanie samochodu jest oryginalna książka serwisowa. Regularne przeglądy, wykonywane zgodnie z zaleceniami producenta, gwarantują włoskiemu "ogierowi" długi żywot. Aby sprawdzić wiarygodność książki, warto skontaktować się ze sprzedawcą, którego dane są zamieszczone w "dzienniczku" serwisowym. Zna on samochód z przeglądów i jest w stanie udzielić wielu cennych informacji o jego przeszłości. Należy wystrzegać się sprzedawców, którzy nie są właścicielami (zapisanymi w karcie pojazdu). Przestrzegamy też przed "okazjami" w komisach. Tam kuszą nas co najwyżej importowane modele mające już kilku właścicieli oraz samochody powypadkowe. Najlepszy interes to zakup Ferrari z pierwszej ręki.Jeśli ktoś miał takie auto i dopieszczał je przez lata, krzywdy mu na pewno nie zrobił. Późniejsi właściciele powinni być równie troskliwi, i to niezależnie, czy mają do czynienia z odmianą GTS(oznaczenie S od Spider) - wersja targa, czy GTB (B od Berlinetta) - czyli coupé. 328 wymaga troskliwej opieki - jak każde inne Ferrari. Przypomina wcześniejszy model 308, ale w odróżnieniu od niego jest bardziej przysadziste i ma w sobie o wiele więcej temperamentu.Osiem cylindrów radości Do napędu auta przeznaczono 8-cylindrowy silnik, który osiąga 270 KM (w wersji z katalizatorem - 254 KM). Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 6,4 s, a prędkość maksymalna - 270 km/h. Niestety, przyjemność kosztuje. Ferrari spala średnio ok. 20 l/100 km. Także okresowe przeglądy nie będą tanie.Na samą wymianę oleju należy przeznaczyć ponad 1 tys. zł - w układzie mieści się aż 10 l. Należy go wymieniać co 8-10 tys. km. Jeśli ktoś tego nie przestrzega, może okazać się, że po 100 tys. km silnik będzie nadawał się do remontu. Nowe zawory, prowadnice, tłoki, cylindry − program kompletnej rehabilitacji może nawet podwoić wartość auta. Należy też pamiętać o systematycznej wymianie oleju przekładniowego i paska rozrządu (co 40 tys km). Poza tym w układzie napędowym nie ma się do czego przyczepić.Dobrze zabezpieczony.Pociesza brak korozji nadwozia - oczywiście, jeśli nie mamy do czynienia z autem powypadkowym. Przedwcześnie nie rdzewieje też drogi układ wydechowy, ale jego stan trzeba sprawdzić. Nieufność za to budzi zawieszenie, które kiepsko radzi sobie z jakością dziurawych oraz nierównych dróg. Także manewrowanie na krętych, miejskich uliczkach nie należy do łatwych. Układ kierowniczy nie ma wspomagania, a na felgach są założone szerokoprofilowe opony. Fascynacja ma swoją cenę.Trzeba pamiętać, że wydatki nie kończą się tylko na zakupie.Jeśli kogoś nie stać na samochód marzeń, niech rozkoszuje się nim jedynie w marzeniach. Natomiast jeśli kogoś stać, używane Ferrari może zapoczątkować szaloną pasję.Zdaniem fachowcaZ moich obserwacji wynika, że zainteresowanie modelami Ferrari nie jest jeszcze zbyt duże. Do Polski trafiają raczej samochody w nie najlepszym stanie technicznym, następnie przechodzą gruntowną metamorfozę, a później trafiają do sprzedaży (niestety, głównie na rynek zachodniej Europy). Oczywiście, znam też przypadki sprowadzania samochodów na specjalne zamówienie - zdarza się to jednak dość rzadko. Sądzę, że w ciągu 4-5 lat może się to zmienić i w komisach będzie można kupić Ferrari od ręki.Piotr Machczyński, komis Auto Reduta, samochody z sieci dilerskiejNASZ WERDYKTFerrari 328 to prawdziwa maszynka do dostarczania mocnych wrażeń. Wspaniale się prowadzi, ma fantastyczny, wysokoobrotowy silnik, sportowe wnętrze, pewne hamulce, a przy tym zostało solidnie zbudowane. Poza tym nie jest to samochód drogi w zakupie. Jednak trzeba pamiętać, że posiadanie czterech kółek z Maranello to nie wszystko. Już drobne zabiegi serwisowe będą liczone w tys. zł, a większe naprawy nawet w dziesiątkach tys. złotych. No cóż, nie od dziś wiadomo, że miłość wymaga ogromnych poświęceń...