Gdy Land Rover debiutował pod koniec lat dziewięćdziesiątych, stylistyka auta była uznawana za nowoczesną i atrakcyjną. Nielakierowane zderzaki podkreślają off-roadowy charakter modelu, a unosząca się linia dachu stanowi nawiązanie do starszego brata - Discovery. Brytyjczyk szczególnie korzystnie wyglądał na tle japońskiej konkurencji! Kierowcy mają do wyboru trzy typy nadwozia. Na rynku funkcjonuje 5-drzwiowe kombi, 3-drzwiowy hardtop lub 3-drzwiowy softback. Co ważne, w każdym z trzech przypadków karoseria ma podobne wymiary!

Brytyjski minimalizm wnętrza

Stylistyka wnętrza jest oszczędna i minimalistyczna. Dzięki temu deska rozdzielcza okazuje się czytelna, a ergonomia utrzymuje się na naprawdę wysokim poziomie. Materiały wykończeniowe są przyzwoitej jakości. Co z ilością miejsca dla pasażerów? Kabina okazuje się przestronna i bez problemu mieści cztery dorosłe osoby. Zastrzeżenia budzi jedynie pojemność bagażnika. 5-drzwiowe kombi zabiera na pokład od 354 do 1315 litrów, podczas gdy nadwozie 3-drzwiowe mieści od 311 do 1194 litrów. To mizerne wyniki w tej klasie pojazdów.

Foto: Producent
Land Rover bez wątpienia jest bardziej praktyczny od japońskich konkurentów, jednak niestety ma długą listę charakterystycznych usterek.

Ponieważ Freelander do roku 2002 był najlepiej sprzedającym się autem czteronapędowym w Europie, oferta na rynku wtórnym jest naprawdę szeroka. Ceny Land Roverów zaczynają się od 6 - 7 tysięcy złotych. Niska wartość nie powinna jednak uśpić uwagi kupującego. Należy mieć się na baczności, bowiem wśród ogłoszeń wiele aut jest w kiepskiej kondycji technicznej! 15 tysięcy pozwala na wybór SUV-a nawet z 2001 lub 2002 roku. Poza korzystną relacją ceny do wartości zaletą jest również rozsądna lista wyposażenia. Na pokładzie Brytyjczyka nie powinno zabraknąć 4 poduszek powietrznych, ABS-u, pakietu elektrycznego, klimatyzacji czy wspomagania kierownicy.

Foto: Producent
Problemy z napędem i zawieszeniem nie wyczerpują listy potencjalnych usterek.

Większość używanych Freelanderów jest napędzanych 1,8-litrowym silnikiem benzynowym. 16-zaworowa, 120-konna jednostka niestety nie stanowi dobrego wyboru. Przyspieszenie do pierwszej setki trwa 11,9 sekundy, spalanie w mieście wynosi nawet 13 litrów, a dodatkowo motor miewa poważne problemy z przegrzewaniem! Niekontrolowane „uderzenia ciepła” i niesprawności układu chłodzenia mogą doprowadzić do wypalenia uszczelki pod głowicą już przy przebiegu rzędu 100 tysięcy kilometrów. A to z racji na skomplikowaną budowę silnika i potrzebę użycia oryginalnych części oznacza potężny koszt naprawy.

Diesel? Wyższa trwałość, ale mizerne osiągi

2-litrowy diesel Di jest chwalony za trwałość. Poza drobnymi usterkami osprzętu ropniak praktycznie nie miewa żadnych innych problemów. Mimo wszystko nad jego wyborem należy poważnie zastanowić się. Motor zapewnia tragiczne osiągi i nadaje się wyłącznie dla spokojnych kierowców! 98-konny ropniak rozpędza Land Rovera do 100 km/h w 15,2 sekundy. Spalanie w terenie zabudowanym nie przekracza 10 litrów ropy, a poza miastem można osiągnąć wynik na poziomie 6,7 litra.

Niewiele lepszą dynamikę zapewnia 112-konny diesel 2,0 TD4. Jednostka stworzona przez BMW rozpędza ważącego półtorej tony SUV-a do setki w 14,4 sekundy. W mieście motor spala 9,1 litra ropy. Przy spokojnej jeździe poza miastem realnym do osiągnięcia wynikiem jest nieco ponad 6 litrów. Nowocześniejszy silnik oznacza większą ilość problemów eksploatacyjnych. Awarie zazwyczaj dotyczą układu wtryskowego lub turbosprężarki. Ich usunięcie może być kosztowne.

Foto: Producent
Gdy Land Rover debiutował pod koniec lat dziewięćdziesiątych, stylistyka auta była uznawana za nowoczesną i atrakcyjną.

Mimo iż Freelander jest jedynie małym SUV-em, potrafi naprawdę głęboko zabrnąć w teren. Decyzję o przekazaniu momentu obrotowego na tylną oś podejmuje sprzęgło wiskotyczne. Do dyspozycji kierowcy jest również reduktor. Elementy napędu niestety nie są trwałe. Zaniedbane wycieki z przekładni kątowej z całą pewnością skończą się kosztowną wymianą mechanizmu, z czasem obciążenia nie wytrzymają podpory wału napędowego, a sprzęgło wiskotyczne jest delikatne i niezwykle drogie. Właściciel auta powinien pamiętać o regularnej wymianie oleju w mechanizmie różnicowym. Z racji na małą ilość oleju i częste wycieki występujące w przekładni, procedurę należy powtarzać co 10 tysięcy kilometrów.

Zawieszenie: kolejny słaby punkt

Przednia oś Freelandera jest resorowana za pomocą kolumn McPhersona, a tylna wielowahaczy. O ile Land Rover imponuje komfortem jazdy, o tyle niestety mógłby zapewniać większą pewność prowadzenia. Mocną stroną auta nie jest trwałość podstawowych elementów zawieszenia. Brytyjczyk niemalże nieustannie drażni kierowcę stukami powodowanymi przez zużyte łączniki stabilizatora, sworznie przednich wahaczy i tuleje. Uwaga, częsta jazda w terenie może się skończyć wyrwaniem mocowania ramy pomocniczej tylnej osi!

Foto: Producent
Mimo iż Freelander jest jedynie małym SUV-em, potrafi naprawdę głęboko zabrnąć w teren.

Problemy z napędem i zawieszeniem nie wyczerpują listy potencjalnych usterek. Użytkownicy Land Rovera skarżą się na niską trwałość przekładni kierowniczej i nagrzewnicy oraz uszkodzenia systemu HDC. Źródłem awarii może być także układ elektryczny. Zdarzają się niesprawności systemu unoszenia i opuszczania szyb, czujników ABS czy sterowania klimatyzacją. Koszty serwisowania są zróżnicowane. Z czego to wynika? Nie każdą z części da się kupić w postaci taniego zamiennika, a elementy oryginalne potrafią być naprawdę drogie.

Land Rover bez wątpienia jest bardziej praktyczny od japońskich konkurentów, jednak niestety ma długą listę charakterystycznych usterek. Na szczęście rola modelu podwyższonego ryzyka wcale nie oznacza, że kupujący w każdym przypadku właduje się na motoryzacyjną minę! Wzmożona uwaga i znajomość słabości Freelandera sprawi, że zakup przyniesie kierowcy pełną satysfakcję.