• Nissan 200SX (S13) to jeden z fajniejszych tylnonapędowych Nissanów z lat 90. ubiegłego wieku
  • niestety seryjny silnik CA18DET nie ma wysokiej wytrzymałości i często zawodzi
  • auto ma też problemy z korozją

O to, co psuje się w Nissanach S13, zapytaliśmy Dawida Zaborowskiego z serwisu "Fancymotorsport" z Michałowic pod Warszawą, ale tym razem skonsultowaliśmy się także z użytkownikami modelu. Ich zdaniem o dobrą S13 coraz trudniej, nie tylko dlatego, że popyt przewyższa podaż, a ceny zwariowały. Podstawowym problemem tego modelu jest fakt, że niemalże każdy egzemplarz ma za sobą mniejsze lub większe tuningi i modyfikacje (zwykle różnej jakości), sporo było też używanych w amatorskich sportach (chociaż dzisiaj z uwagi na wysoką cenę aut, jest to coraz rzadsze).

Nissan S13 – co się psuje? Silnik

Coraz mniej S13 ma pod maską oryginalny silnik CA18DET (jednostka montowana w wersjach europejskich; S13 na Europę oferowano pod nazwą 200SX). Trzeba o niego dbać, bo mieści relatywnie niewiele oleju (3,5 litra) i w sytuacjach pracy w ekstremalnych warunkach, może go spalić więcej i mieć niewystarczające smarowanie. Jakby tego było mało, producent ustawił mu fabrycznie dość wysokie doładowanie turbo (0,8 bara; dla porównania SR20DET ma 0,5). Pod względem tuningowym maksymalne obciążenie tego motoru, bez zastosowania kutych tłoków, szacuje się na 250-300 KM.

Silnik CA zmaga się także dość często z obróceniem panewki. Naprawa w tej chwili to od 8 do 12 tys. zł, w zależności od zakresu prac, mało kto się więc za to bierze. Zwykle zmienia się ten silnik na inny. Długo dość popularnym swapem był silnik SR20DET (w Europie stosowany w następcy, modelu S14), ale dzisiaj jego ceny są już dość ekstremalne. Relatywnie łatwo można w nim podnieść moc, ale ma też swoje przypadłości (np. pękają w nim tzw. "igreki", czyli popychacze zaworowe umieszczone w głowicy; zmienia się je zwykle na element tuningowy np. od Tomei). Do tańszych projektów S13 stosuje się więc silniki z BMW – M50B25 lub rzadziej droższe M54B30, te ostatnie rzadko trzymają fabryczne parametry mocy.

Nissan S13 – co się psuje? Korozja

Jak przystało na starego Nissana, również w S13 należy spodziewać się korozji. Zwykle rdzewieją podłużnice (z przodu przed kołem oraz z tyłu przy wózku wielowahaczowego zawieszenia). Problematyczne w odbudowie mogą być także kielichy przedniego zawieszenia – co gorsza często wewnętrzna korozja może być tam niewidoczna, a dopiero po jakimś czasie pojawić się na zewnątrz. Rdza atakuje także zbiorniki paliwa, które mimo dość wysokiej ogólnej podaży części do tego modelu, są trudne do kupienia. Przed zakupem koniecznie skontrolować musicie także progi, bo to kolejny element, w którym zdarzają się problemy. Warto też zajrzeć do bagażnika, bo przez nieszczelności w tylnych lampach dostaje się tam czasem woda z brudem i niszczy podłogę bagażnika.

Woda może też pojawić się w kabinie, głównie przez zniszczone uszczelki, jednakowo szyb w drzwiach (są oczywiście bezramkowe), jak i przez fabryczny szyberdach. Uszczelkę szyberdachu da się na szczęście kupić (w ASO to koszt ok. 500 zł).

S13 ma też dość miękkie nadwozie, tak przynajmniej oceniają je użytkownicy i gdy zastosujemy elementy tuningowe do zawieszenia, warto pomyśleć o rozpórkach, nie tylko z przodu, ale i z tyłu pojazdu.

Nissan S13 – co się psuje? Elektryka

Starość plus wilgoć mogą też spowodować problemy z elektryką Nissana. Nagminne są przypadki uszkodzonych zegarów – w jednym Nissanie nie działa obrotomierz w innym prędkościomierz, a w kolejnym oba. Winne są zazwyczaj "zimne luty", ale nie tylko zegary mogą mieć problem z przewodzeniem prądu. Zdarza się, że przerwy w dostawie pojawiają się przy wszelakich czujnikach, uszkodzona może być też wiązka. To wszystko teoretycznie nie jest dużym problemem, ale w praktyce trzeba dobrego elektryka, a tych jest na lekarstwo. Nissan wymaga bowiem często szukania igły w stogu siana – a to oznacza, że błaha awaria może wygenerować wiele roboczogodzin pracy elektryka!

W silniku do wymiany mogą być także cewki zapłonowe (pasują z VAG-ów do drobnych przeróbkach, ale da się też kupić pasujące na chińskich aukcjach, ale ich jakość nie zawsze jest dobra) a po wielu latach eksploatacji warto też wymienić świece, kable zapłonowe itp.

Nissan S13 – co się psuje? Kabina

Niemalże każdy Nissan 200SX ma mniejsze lub większe uszkodzenia w kabinie. Częsty widokiem jest popękana deska rozdzielcza. Znalezienie takiej, która nie ma uszkodzeń, jest niestety coraz trudniejsze, do tego koszt zakupu deski wyraźnie ostatnio wzrósł. To nie jedyne uszkodzenie w kabinie, bo Nissany często mają też wytarte boczki foteli czy też poniszczoną kierownicę. Dodajmy do tego połamane plastiki we wnętrzu i mamy obraz typowego japońskiego auta z lat 90. Niestety, do S13 czasem ciężko znaleźć uszkodzone lub brakujące elementy na rynku wtórnym. Na szczęście są grupy użytkowników, a na nich raz na jakiś czas pojawiają się tego typu ogłoszenia.

Nissan S13 – co się psuje? Tuning

Jak podkreśla Dawid Zaborowski, który dość często poddaje S13 klientów modyfikacjom, 200SX jest dość wdzięcznym autem pod tym względem. Nie brakuje do niego elementów tuningowych. I tak np. całe zawieszenie na chińskich unibolach można w S13 zbudować za nieco ponad tysiąc złotych. Dość tanio wychodzi też swap hamulców – pasują zaciski z 300ZX i tarcze z Murano (ale elementów tuningowych też jest bardzo dużo).

Sporo jest też bodykitów, ale z nimi uważajcie, bo nie wszystkie są dobrej jakości i mogą być problemy z ich dopasowaniem. Poza tym na rynku jest coraz mniej aut bez nich, warto więc zastanowić się, czy nie lepiej zamiast wątpliwej jakości poszerzeń, nie pozostać przy fabrycznym kształcie auta i cieszyć się oryginałem.

Dobre jest też to, że nie ma problemów z dostępem do wiedzy, zarówno tej dotyczącej napraw auta, jak i jego modyfikacji (a tego samego nie można napisać o wszystkich japońskich autach sportowych).

Nissan S13 – naszym zdaniem

Coraz ciężej kupić go w fabrycznej specyfikacji, bez korozji i za dobrą cenę, ale… naszym zdaniem wciąż warto poszukać. Nissan 200SX S13 to jeden z nielicznych tylnonapędowych aut japońskich z lat 90. ubiegłego wieku, który był dostępny na wielu rynkach i zyskał dość dużą popularność także w Europie (łącznie wyprodukowano ok. 35 tys. sztuk). Oczywiście coraz bardziej żal go do wypadów na tor, bo staje się typowym, do tego dość wysoko wycenianym klasykiem, ale do tego też się nadaje.