Ceny paliw idą w górę. Ostatnio narzekają na to nawet amatorzy jazdy na gazie LPG. Test Opla Zafiry z fabryczną instalacją CNG zapowiadał się więc niezwykle interesująco – sprężony gaz ziemny to dziś najtańsze paliwo dostępne na rynku. Od LPG jest o kilkanaście groszy tańsze, a od diesla i benzyny – dwukrotnie.

Byliśmy ciekawi, jak auto z tak nietypowym zasilaniem sprawdzi się w praktyce. Test jasnoniebieskiej Zafiry rozpoczął się 15 maja 2009 r. Na liczniku miała 2639 km i... nietypowo głośny wydech. Okazuje się jednak, że „ten typ tak ma”: układ kończy się w okolicach prawych tylnych drzwi – resztę podwozia zajmują cztery butle na gaz, o łącznej pojemności 21 kg. Zafira brzmi więc sportowo, ale chyba niezbyt pasuje to do jej rodzinnego charakteru.

Niektórzy testujący narzekali na niedostatek mocy podczas ruszania i wyraźnie wyczuwalną turbodziurę. Niby silnik z doładowaniem, a podczas górskiej jazdy trzeba było redukować o dwa biegi! – autor tego wpisu nawet nie próbował ukryć oburzenia. Chwileczkę, koledzy, przecież nie o to tu chodzi... Mówimy o superoszczędnej wersji zasilanej gazem ziemnym. Jakim innym autem przejedziecie 350 km za 80 zł?

Skoro mowa o oszczędzaniu, przyszła pora, by podjąć temat tankowania. To największa wada tego samochodu – potwierdza dziennik testowy. Na dystansie 4552 km gaz uzupełniliśmy... 24 razy, czyli średnio co 190 km. Jednak wcale nie dlatego, że świeciła się lampka rezerwy. Po prostu nie wiedzieliśmy, gdzie i kiedy trafimy na kolejną stację CNG. Kierowca tego samochodu czuje się jak ktoś, kto nadkłada drogi i jedzie do supermarketu po drugiej stronie miasta, bo akurat rzucili tam kiełbasę w promocyjnej cenie – złośliwie podsumowuje nasz dziennik testowy.

Cóż, prawda jest taka, że użytkowanie auta z CNG w Polsce to dziś duże wyzwanie. W całym kraju działają jedynie 32 stacje, na dodatek tylko niektóre z nich czynne są całą dobę. W Niemczech, gdzie testowana była Zafira, sytuacja wygląda lepiej – kierowcy mogą liczyć na 870 punktów tankowania CNG. To jednak pozory, bowiem większość z nich znajduje się w dużych miastach. Efekt jest taki, że wybierający się w daleką podróż muszą uprzednio zlokalizować stacje CNG położone mniej więcej wzdłuż trasy przejazdu. Niewygodne, prawda?

Uwaga: namierzenie stacji nie oznaczało jeszcze końcowego sukcesu. Na miejscu niekiedy okazywało się, że albo płatność możliwa jest wyłącznie za pomocą specjalnej karty, albo dystrybutor był akurat popsuty, a najbliższa stacja z CNG – nieczynna.

I jeszcze kwestia pojemności butli. Jak wspomnieliśmy, łącznie pomieszczą 21 kg gazu, ale na jednej ze stacji dystrybutor nie był w stanie wytworzyć odpowiedniego ciśnienia i zatrzymał się po zatankowaniu 6,89 kg CNG.

Na koniec wypada wspomnieć o dwóch usterkach, z którymi musieliśmy zmierzyć się w trakcie testu. Po przebiegu 19 591 km silnik po raz pierwszy odmówił pracy na CNG – ponieważ problem się powtarzał, po przejechaniu 54 672 km w ramach gwarancji wymieniono element odpowiedzialny za przełączanie zasilania między gazem a benzyną. Gdy licznik wskazywał 28 892 km, popsuła się nawigacja GPS.

Końcowa inspekcja wypadła natomiast bardzo dobrze. Nawet rzeczoznawca Dekry nie krył zdumienia na widok czystych zaworów i ogólnie niewielkiego zużycia poszczególnych elementów. Zafirą nie pokonaliśmy co prawda zwyczajowych 100 tys. km, lecz niecałe 77 tys. km (szukanie stacji zbyt mocno dawało się we znaki...), jednak wynik badania i tak należy uznać za dobry. Co więcej, pod koniec testu odezwały się nawet nieśmiałe głosy, że Zafira w wersji 1.6 CNG Turbo potrafidawać frajdę z jazdy!

PODSUMOWANIE - Zafira CNG jest tańsza w zakupie od porównywalnej wersji z dieslem i mniej pali – dlaczego więc tak rzadko widać ją na ulicach? Pewnie dlatego, że tankowanie CNG okazuje się bardzo niewygodne. Stacji jest mało, poza tym nie wszystkie są czynne 24 godziny na dobę. To auto możemy więc jak na razie polecić tylko tym, którzy mieszkają w pobliżu punktu tankowania i... zbytnio się od niego nie oddalają.