Okazuje się, że – choć nie dotyczy to wszystkich bez wyjątku chińskich marek i modeli – w ogłoszeniach pojawia się wiele, coraz więcej takich aut ze znikomym przebiegiem i w zadziwiająco dobrych cenach. Wraz z rosnącym rynkiem używanych chińskich samochodów widać też wyraźne trendy – kilka powodów, które wpływają na spadek cen używanych egzemplarzy.
Czy duże nakłady na samochód zwrócą się przy odsprzedaży?
Baic 5 oferowany na Otomoto przez sprzedającego, który podpisuje się jako Piotr, pochodzi z 2024 r. i ma przejechane niecałe 23 tys. km. Samochód – jak zaznacza pan Piotr – jest w ciągłej eksploatacji, ktoś dojeżdża nim do pracy. Auto pochodzi z polskiego salonu, ma jeszcze trzy lata gwarancji i, jak przekonuje właściciel, jest w idealnym stanie. A nawet bardziej niż idealnym...
Auto Świat
Za 88 tys. zł można mieć rodzinnego SUV-a w stanie "jak nowy", a nawet "lepszy niż nowy"
Właściciel – w sumie nie ma pewności, czy on sam zdaje sobie z tego sprawę – zainwestował w budżetowego chińskiego SUV-a więcej pracy i pieniędzy, niż ma w zwyczaju zdecydowana większość kuujących samochody segmentu premium, gdy ceny usług nie grają roli.
Na całym samochodzie jest naniesiona ceramika SONAX. Skóry zaraz po zakupie oraz w zeszłym roku w maju były zaimpregnowane przez studio detailingu. Samochód ma folię PPF na światłach mijania, słupkach A, B i C, na klamkach z zewnątrz, aby się nie rysowały, na klapce wlewu paliwa oraz na wszystkich elementach piano black w środku: na tunelu centralnym, klamkach z przodu i z tyłu. Dzięki temu piano black się nie rysuje i wygląda jak nowy. Dodatkowo folia antyodciskowa, matowa Grizz Protector na obu ekranach — czytamy w ogłoszeniu.
Pan Piotr dodaje komplet dobrych opon zimowych i parę przydatnych gadżetów do auta. Prosi o 88 tys. zł. Oficjalna cena samochodu w salonie to 129 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że z kwoty wywoławczej zamieszczonej w ogłoszeniu da się coś jeszcze urwać, te 23 tys. km przebiegu kosztowało pierwszego właściciela majątek – być może taniej byłoby jeździć taksówką.
Ale drugi właściciel może skorzystać i, nawet jeśli będzie tym samochodem jeździł równie krótko, straci już pewnie mniej. W każdym razie oferta jest wyjątkowa o tyle, że – o ile prawdą jest choć część zapewnień sprzedawcy – jest to jeden z lepiej dopieszczonych egzemplarzy tego modelu, jakie jeźdźą po polskich drogach.
"Leżak magazynowy" bez przebiegu za 65 proc. ceny nowego. Okazja?
Auto Świat
Hongqi HS5 za 109 tys. 800 zł
Hongqi HS5 to SUV o długości 4,8 m; pod względem wielkości to "uczciwa" klasa średnia. Musicie wiedzieć, że Hongqi to marka z ambicjami zostania marką luksusową; w praktyce oferuje w Polsce samochody klasy premium dla mniej wymagających użytkowników. W każdym razie nowe Hongqi HS5 z 2-litrowym benzyniakiem kosztuje 167 tys. 900 zł plus dodatki — dość dużo jak na chińskiego SUV-a. Ale jeśli macie ochotę na taki "luksusowy" model, mając o wiele skromniejszy budżet, to głowa do góry: jeden z polskich dilerów tej marki wystawia Hongqi HS5 z 2023 r. z przebiegiem ok. 50 km za, uwaga 109 tys. 800 zł — czyli z grubsza za 65 proc. ceny całkiem nowego, a jeszcze pewnie do negocjacji. Gdzie haczyk?
- Czytaj także: Jeździłem chińskim SUV-em premium, który ma być szczytem wszystkiego. Czym jest naprawdę?
Mały haczyk w tym, że obecnie w sprzedaży jest już nowa wersja tego modelu, która — choć w Polsce nowa — tak naprawdę też ma już swoje lata. Ale nie bądźmy drobiazgowi: nieużywany samochód tej wielkości, całkiem wygodny i "dopasiony" za 109 tys. zł, to naprawdę dobra cena. Trzeba jednak wiedzieć, że ta oferta nie należy do gatunku "jedyny taki". Okazuje się, że co najmniej kilku dilerów Hongqi ma ten sam problem — egzemplarze starego modelu bez przebiegu wystawione za mniej niż 110 tys. zł, po które nie ustawia się kolejka. I tylko szkoda, że to tyle pali...
Mały SUV, świetny stan, niewysoka cena – jak za "rozbitka" z Niemiec
Auto Świat
Za ok 60 tys. zł można mieć półtoraroczne auto auto z przebiegiem 20 tys. km
Jeśli całkiem spore Hongqi wydaje się wam za duże i jednak za drogie, to zejdźmy dwie klasy niżej: Baic 3 to SUV o długości nieco ponad 4,3 m, ma silnik o poj. 1,5 l i ręczną skrzynię biegów. Nie jest wykończony przesadnie bogato, ale klima jest, otwierany szklany dach jest, kamera cofania jest... Za egzemplarz z grudnia 2024 r. z przebiegiem 20 tys. km ktoś prosi na Otomoto o 63 tys. zł. Ciekawe, czy się doprosi, bo nowy samochód z najświeższego rocznika kosztuje 85 tys. zł, ale dodają do niego pakiet ubezpieczeń za złotówkę. Z kolei za samochód bez przebiegu z tzw. wyprzedaży minionego rocznika trzeba zapłacić 75 tys. zł.
Najbardziej oszczędnym amatorom chińskich SUV-ów należy się jednak informacja, że już wiadomo, iż Baic 3 — inaczej niż Baic 5 czy Baic 7 — z całą pewnością nie lubi się z instalacją gazową, a kto zdecydował się na jej montaż, ten ma problemy.
Popularny SUV z niskim przebiegiem tanieje z dnia na dzień. Co się dzieje?
Auto Świat
MG HS z 2023 r. za nieco ponad 70 tys. zł
Za pierwsze MG HS z manualną skrzynią biegów w droższej wersji wyposażeniowej 2 lata temu trzeba było zapłacić aż 129 tys. zł, choć zdarzały się rabaty. Dziś takie auto z przebiegiem poniżej 50 tys. km można kupić za 71 tys. 500 zł, do negocjacji. Widać też, że ceny spadają, ci sami sprzedawcy regularnie obniżają ceny. Co się dzieje? Otóż całkiem sporo tych samochodów przyjeżdża do nas z zagranicy, m.in. z Niemiec i Włoch. Za kwotę, o której mowa wyżej, można kupić auto, które podlega jeszcze pod gwarancję producenta. Rzeczywiście, MG uznaje gwarancję samochodów pochodzących z innych krajów UE, oczywiście pod warunkiem, że samochód nie miał przerw w serwisowaniu. Takie auto z manualną skrzynią biegów to wybór całkiem rozsądny – jeśli bierzemy pod uwagę koszty serwisowania, a mniej zwracamy uwagę np. na jakość prowadzenia i zużycie paliwa. Manualna skrzynia biegów odbiera komfort jazdy, ale znacząco obniża koszty napraw.
Ale co się dzieje, że samochody z niedużym przebiegiem są oferowane za takie ceny? Wśród przyczyn należy wymienić zmianę modelu (chińskie marki bardzo często zmieniają modele, i MG nie jest wyjątkiem). Nowy model na rynku automatycznie oznacza szybszą utratę wartości starszych aut. Nie bez znaczenia są coraz wyższe rabaty w polskich salonach chińskich aut. Obecnie w salonie za aktualny model MG HS z manualną skrzynią biegów w bogatszej wersji trzeba zapłacić poniżej 111 tys. zł, a za uboższą wersję poniżej 100 tys. zł. Tańszą wersję ze skrzynią automatyczną dwusprzęgłową można mieć już za 108 tys. 900 zł. Ale cóż… i one są już dość przestarzałe, bo do oferty trafiły hybrydy. Niewiele droższe, coraz tańsze, a duuużo mniej palą.
A tymczasem można też pokusić się o kupno MG HS w hybrydzie plug-in. Nowa jest jednak droga – w tzw. promocji najtańsza wersja kosztuje 152 tys. 500 zł. Ale nic straconego – auta z 2024 r. bez przebiegu, tylko z tej przyczyny, że dotąd się nie sprzedały, są przeceniane nawet o 30 tys. zł. Najtańsza oferta dotycząca auta bez przebiegu dostępnego od ręki, jaką znaleźliśmy na Otomoto, to 121 tys. 750 zł.
Ile traci na wartości budżetowy chiński SUV? Półtora roku jazdy kosztowało 40 tys. zł
Auto Świat
Półtoraroczne Jaecoo 7 za 100 tys. zł
Właściciel błękitnego Jaecoo 7 podpisany imieniem Andrzej na Otomoto wystawia swoje auto za 101 tys. zł. To rocznik 2024, ale zarejestrowany po raz pierwszy w Polsce w lutym 2025 r. Sprzedawca niczego nie ukrywa, podaje w ogłoszeniu numer VIN i datę pierwszej rejestracji, na zdjęciach widać numery rejestracyjne samochodu – można sobie przejrzeć jego historię w rządowej bazie danych. Na zdjęciach nie widać żadnych wad, zaglądam więc do "historii pojazdu". Nie ma śladu po stłuczkach, szkodach...
Sprawdzam, bo na pierwszy rzut oka cena wydaje się podejrzanie niska, pamiętam, że na przełomie 2024 i 2025 r. za ten model trzeba było zapłacić 139 tys. 900 zł. Wtedy dilerzy niechętnie udzielali jakichkolwiek rabatów, ewentualnie można było liczyć na promocyjne ubezpieczenie na pierwszy rok za 1 zł, czyli w praktyce za darmo. Jak to się zatem dzieje, że wystarczyło tym samochodem przejechać 18 tys. km, wystarczyło, że minął niewiele ponad rok od pierwszej rejestracji i już można ten samochód kupić dużo taniej, a jeszcze właściciel pisze, że właśnie kupił do samochodu nowe opony premium, a cena jest do negocjacji?
Zaglądam do aktualnego cennika na stronach Jaecoo i sporo się wyjaśnia: cena nowego samochodu w tzw. międzyczasie spadła do 130 tys. 900 zł, pakiet ubezpieczeń na rok kosztuje wciąż 1 zł, dostępne jest też promocyjne finansowanie.
Okazuje się też, że u dilerów dostępne są samochody demonstracyjne ze śladowym przebiegiem i niewiele tylko droższe jiż samochód Andrzeja. To wszystko wiele wyjaśnia.
Dlaczego chińskie samochody szybko tanieją? Cztery główne powody
Jakkolwiek dilerzy chińskich samochodów starają się, oferując używane egzemplarze, nie wchodzić w wyniszczającą wojnę cenową, polityka chińskich marek samochodowych nie sprzyja zachowywaniu wysokiej wartości rezydualnej przez te auta. Po naszemu: nie sprzyja trzymaniu wartości.
- Pierwszy powód to częste zmiany modeli. Wiele chińskich modeli samochodów, nawet tych bardziej popularnych, żyje na rynku zaledwie dwa lata — i już ma następcę; czasem są to tylko głębokie face liftingi, a nie kompletne zmiany modelu, ale ponieważ często mamy do czynienia z produktami bardzo młodych marek i w tych samochodach jest naprawdę wiele rzeczy do poprawy, nowe modele są wyraźnie lepsze od tych, które zastępują. Więc w chwili, gdy pojawia się nowy model, nie sposób sprzedać starego modelu za normalną cenę.
- W chińskich salonach bardzo szybko zmienia się oferta napędów. Oferta przygotowana na polski rynek, zwłaszcza ta początkowa, to samochody naprawdę niskokosztowe z prymitywnymi, jak na dzisiejsze standardy, silnikami benzynowymi, które można opisać krótko: "wolno jeździ, dużo pali". Szybko jednak oferta rośnie o napędy hybrydowe, które są dużo lepsze, a niewiele droższe. Więc kto kupił rok, dwa lata temu benzyniaka, sprzedając go dziś, musi liczyć się z potężną stratą.
- Dilerzy chińskich marek nie rywalizują już tylko z markami europejskimi, japońskimi i koreańskimi, lecz także między sobą. Chińskich marek i modeli jest tyle, że przeciętnemu nabywcy samochodu naprawdę trudno jest się w nich zorientować, a już tym bardziej trudno jest wybrać obiektywnie lepszy samochód. Więc spadają ceny — samochód, który rok temu kosztował 140 tys. zł, dziś kosztuje 130 tys. zł; auto sprzedawane rok temu za 130 tys. zł, dziś — choćby w ramach wiecznie trwającej promocji — można mieć za 120 tys. zł i mniej. To oczywiście wpływa na ceny samochodów używanych.
- Dochodzi wciąż dość niski prestiż chińskich samochodów i to, że wiele z nich nieładnie się starzeje; brak zaufania do dostępności serwisu w przyszłości też zniechęca do kupowania samochodów używanych — więc aby sprzedać, trzeba obniżyć cenę.
Zwłaszcza gdy celujemy w bardzo budżetowy model, warto szukać okazji na rynku używanych. Jeśli kupimy np. "leżaka magazynowego" — samochód roczny lub 2-letni, ale realnie rzecz biorąc nowy, którego do tej pory dilerowi nie udało się sprzedać — możemy zaoszczędzić sporo pieniędzy. Ten rok, przez który samochód postał sobie na placu dilerskim, to jednocześnie rok największej utraty wartości, który warto pominąć.
Czy chińskie samochody dalej będą liderami utraty wartości?
Moim zdaniem nie należy tego wykluczyć, to niemal pewne. Na razie chińskie marki na polskim rynku mają swego rodzaju miesiąc miodowy, ale on się kończy — już wiadomo, że niektóre modele są kłopotliwe w utrzymaniu, ale jeszcze nie przedostało się to do publicznej świadomości; eksperci nie mają wątpliwości, że niektóre marki znikną z rynku (co z dostępnością części — to pozostanie zagadką), a pierwsze takie zdarzenie podkopie pozycję wszystkich innych firm, nawet tych, którym zniknięcie nie grozi — i to też przyspieszy utratę wartości jeżdżących już samochodów.
Wszyscy też przekonamy się, czy to prawda, że chińscy producenci nie projektują samochodów na długie lata, bo wolą sprzedawać taniej, ale więcej i częściej.
Ogólnie rzecz biorąc, jest więcej powodów do przypuszczeń, że entuzjazm wobec używanych chińskich samochodów nie będzie przesadnie rósł w najbliższym czasie. A to oznacza, że ten, kto kupuje nowy tani chiński samochód, realnie płaci za niego bardzo dużo, bo gdy będzie go sprzedawać, zderzy się z rzeczywistością. Ale z drugiej strony ten, kto kupuje używany chiński samochód, ma szansę pojeździć za półdarmo.