Moda na crossovery trwa w najlepsze nie tylko na rynku nowych samochodów, lecz także na wtórnym. Modele tego typu pojawiły się w sprzedaży u wybranych producentów w drugiej połowie zeszłego 10-lecia i dzisiaj nie mają już aż tak wysokich cen, jak jeszcze przed kilkoma laty. Najtańsze z nich, takie jak np. Suzuki SX4 czy też Nissan Qashqai, kupicie za mniej niż 30 tys. zł. Prawda jest jednak taka, że bywa to dość ryzykowne, bo mogą to być mocno wyeksploatowane egzemplarze oraz często dotknięte różnymi problemami (np. korozją).

Wybór jest dość duży

Kwota nieco ponad 30 tys. zł daje już całkiem duży komfort wyboru, bo nie tylko pozwala na zakup nowszych egzemplarzy, lecz także zwiększa liczbę dostępnych modeli. To właśnie te samochody prezentujemy w naszym „Top 5”. Dominują wśród nich marki japońskie, bo to one były prekursorkami segmentu cross-overów, ale znajdziecie też propozycje Dacii i Škody, bardzo atrakcyjne cenowo. Duster to też ewenement wśród prezentowanych modeli, bo jak na crossovera dobrze radzi sobie w lekkim terenie.

Prezentowane modele w większości nadają się na samochody rodzinne i dość dobrze zastępują popularne do tej pory auta kompaktowe. Wyjątek może stanowić Suzuki SX4, które nie oferuje zbyt wiele miejsca z tyłu, ale jesteśmy mu jeszcze w stanie to wybaczyć, gorzej, że jego kufer niekoniecznie pomieści wszystkie rodzinne bagaże na wakacyjny wyjazd.

Możliwości przewozowe mają – rzecz jasna – znaczenie, ale w przypadku aut używanych liczy się też trwałość. W tym wypadku prezentowane modele trzymają niezły poziom. Oczywiście, wiele zależy od wersji silnikowych, bo są lepsze i gorsze, ale generalnie nie jest źle. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że japońskie modele są mniej awaryjne, ale mają wyraźnie wyższe ceny części, zaś w przypadku Dacii i Škody trwałość jest nieco niższa, za to atrakcyjne cenowo zamienniki kupicie bez problemów.

NISSAN QASHQAI I lata produkcji: 2007-13

Wszyscy pukali się w czoła, gdy w 2007 r. Nissan, wprowadzając Qashqaia, zapowiedział, że zastępuje on w Europie zarówno Almerę, jak i Primerę. To, jak duży sukces odniósł ten dziwnie nazywający się model, widać nie tylko na drogach, lecz także w ogłoszeniach. Kwota około 30 tys. zł pozwala powybrzydzać wśród aut z lat 2009-11. Im nowsze, tym lepiej, bo początkowo Nissan zaliczył kilka wpadek jakościowych (np. z zawieszeniem). Jednak wersje poliftingowe (od 2010 r.) są już o wiele lepsze. W ich przypadku mniej ryzykowny jest też motor 1.5 dCi, w którym właśnie po modernizacji np. rzadziej dochodzi do obrócenia panewek, ale prawda jest taka, że jeśli chcecie bezawaryjności, to szukajcie najnowszych diesli (1.6 i 2.0), a jeszcze lepiej japońskich benzyniaków 1.6 i 2.0, których podaż jest duża, a ceny atrakcyjne. Ale benzyniaki też mają swoje ograniczenia – ten o mniejszej pojemności nie zapewnia dobrej dynamiki, a dwulitrówka występuje często ze skrzynią CVT, która po większym przebiegu może się zepsuć.

MITSUBISHI ASX w produkcji: od 2010 roku

Ten model niewiele traci na wartości, co jest dobrą wiadomością, ale gdy już go macie. Ceny najtańszych ASX-ów z początku produkcji przekraczają bowiem minimalnie 30 tys. zł. Nie polecamy aut z dieslem 1.8 (w 2015 r. dołączył bardziej udany francuski 1.6, ale trudno go kupić za 30 tys. zł). Większych zastrzeżeń nie zgłaszamy za to pod adresem popularnego benzyniaka 1.6 (jedyne problemy stwarza system zmiennych faz rozrządu), jeśli jednak uda wam się kupić Mitsubishi w wersji z udanym motorem 2.0/147 KM, oprócz bezawaryjności będziecie mogli cieszyć się także lepszymi osiągami. Pochwalić trzeba wnętrze o sporej długości – model powstał na płycie podłogowej większego Outlandera (ma ten sam rozstaw osi). Nieźle wypada też bagażnik o pojemności 442-1219 l. Niestety, niewiele egzemplarzy ma napęd na cztery koła, a prześwit ASX-a nie jest zbyt duży. Atutem modelu jest wysoka trwałość – to dobrze, bo ceny części zamiennych do niskich nie należą.

DACIA DUSTER I w produkcji: 2010-17

To auto z cyklu „coś za coś” – jeśli mielibyśmy ocenić dzielność w terenie, to Duster byłby pierwszy, niestety, gorzej z jakością plastików i wyposażeniem. Ale Dacia często ma napęd na obie osie (dostępny w każdej wersji, poza 1.6 z LPG). Nie sposób przejść obojętnie obok ceny – za ok. 30 tys. zł kupicie bowiem egzemplarz o kilka lat młodszy niż w przypadku prezentowanej tu modnej konkurencji. Trwałe są benzyniaki (może poza dość skomplikowanym 1.2 TCe), ale i mocno już poprawionym dieslem 1.5 dCi można się zainteresować.

ŠKODA YETI w produkcji: 2009-17

Yeti ma wygląd crossovera, ale w kabinie to niemal van, w którym nieźle rozwiązano sposób aranżacji wnętrza. Za około 30 tys. zł jest szansa na samochód z napędem 4x4 (system Haldex). Niestety, Škoda nie wyposażała w napęd na obie osie wersji 1.6 TDI, która naszym zdaniem idealnie nadaje się do tego modelu. 4x4 spotkacie za to w motorze 2.0 TDI z wtryskiem CR, który – gdy ma historię seriwsową i akceptowalny przebieg – może być dobrym wyborem. Benzyniaki to niestety większe ryzyko, podobnie jak skrzynia DSG. Części są dość tanie.

SUZUKI SX4 w produkcji: 2006-14

Za prekursora crossoverów uchodzi Nissan Qashqai, tymczasem Suzuki miało taki model w ofercie rok wcześniej. Myślimy tu o prezentowanej 5-drzwiowej wersji (i jej bliźniaku Fiacie Sedici), a nie o osobowym sedanie, który również nazywał się SX4. Crossover Suzuki ma niezłe ceny, bo jeśli się postaracie, to za nieco ponad 30 tys. zł kupicie samochód z końca produkcji. Wysoka trwałość modelu sprawia jednak, że można się także zainteresować starszym egzemplarzem, ale jest warunek – podwozie nie może być zgniłe, a to niestety się zdarza. Gdy znajdziecie egzemplarz bez korozji, lepiej nie oszczędzajcie na dodatkowym zabezpieczeniu. Reszta nie stanowi już jednak problemu, podobnie jak znalezienie auta z napędem 4x4. Polecamy proste benzyniaki, które są trwałe i bezawaryjne. Ograniczenia występują w kabinie, bo w jej tylnej części miejsca jest mniej niż u konkurentów, trudno także cieszyć się z bagażnika o pojemności jedynie 270 l.

Naszym zdaniem

Coraz więcej crossoverów trafia na rynek wtórny, ale mam wrażenie, że ich wysokie ceny to kwestia mody. Jeśli jej ulegliście, za ok. 30 tys. zł możecie kupić 7-, 8-letniego „japończyka”, „czecha” lub nieco młodszą Dacię Duster. Mniej ryzykowne od diesli wydają się wersje benzynowe, ale w większości ich osiągi pozostawiają trochę do życzenia. Nie zawsze też crossover ma napęd na cztery koła, ba, są takie, które mają go niezwykle rzadko, np. ASX, ale jeśli patrzymy na taki model przez pryzmat auta rodzinnego, możliwości offroadowe (które ma tylko Dacia) schodzą na dalszy plan. O wiele ważniejsze są koszty utrzymania, a te są zbliżone do tych z typowych aut kompaktowych.