Suzuki Swift

Pięć tysięcy złotych nie daje dużego pola manewru, jednak umożliwia zakup Suzuki Swifta. Samochód wygląda archaicznie. Nie powinno to dziwić, gdyż jego założenia konstrukcyjne liczą ponad 20 lat, co przekłada się na jego ceny. Przy odrobinie szczęścia za pięć tysięcy złotych uda się kupić Swifta nawet z 2000 roku.

Najpoważniejszą wadą Swifta jest bardzo niski poziom bezpieczeństwa biernego. Co prawda niektóre egzemplarze zostały wyposażone w poduszki powietrzne, jednak przy poważniejszych uderzeniach nadwozie zaprojektowane pod koniec lat 80. składa się jak blaszana puszka. Swift nie rozpieszcza także bogatym wyposażeniem, dobrymi materiałami wykończeniowymi oraz skutecznym wyciszeniem kabiny. Jest jednak warty polecenia ze względu na legendarną niezawodność. Swift ma styczność z warsztatem zazwyczaj podczas przeglądów okresowych. Między nimi niezbyt skomplikowany samochód z minimalną ilością elektroniki nie stwarza problemów.

Podstawowa wersja Swifta otrzymywała litrowy silnik z trzema cylindrami, który rozwijał 53 KM i 76 Nm. Niewiele, okazuje się wystarczające do napędu samochodu ważącego ok. 850 kilogramów. Dla osób częściej wyruszających w trasę lub jeżdżących z większą liczbą pasażerów godna polecenia jest bardziej dynamiczna wersja z silnikiem o pojemności 1,3 litra.

Dobre osiągi to nie jedyna zaleta Suzuki. Dużą zaletę stanowi całkowicie niezależne zawieszenie, którego wciąż nie znajdziemy w wielu współcześnie produkowanych maluchach! W rezultacie dobrze utrzymany Swift może zaimponować prowadzeniem. Jeszcze większą stabilność gwarantują wersje z napędem na cztery koła, który również jest ewenementem w segmencie miejskich aut.

Suzuki oferowało 3- i 5-drzwiowe wersje Swifta. Wybór należy dobrze przemyśleć, gdyż warianty dysponują różnym rozstawem osi. Krótszym Swiftem łatwiej się manewruje, jednak ilość przestrzeni na tylnej kanapie jest ograniczona. W pięciodrzwiowej odmianie pasażerowie z drugiego rzędu mają więcej miejsca na nogi.

Awarie jednostek napędowych należą do rzadkości. Wysokie przebiegi wytrzymuje nawet 101-konny silnik sportowego Swifta GTi. Stosunkowo szybko wyrabiają się natomiast gumowe elementy zawieszenia oraz łożyska tylnych kół. Nadwozie i układ wydechowy nie zostały najlepiej zabezpieczone przed korozją, a układ hamulcowy nie grzeszy nadmierną skutecznością.

Elementy ulegające zużyciu podczas normalnej eksploatacji uda się zastąpić niedrogimi zamiennikami, jednak w przypadku nietypowych awarii trzeba będzie sięgnąć po drogie części oryginalne.

Volkswagen Lupo

Produkcja najmniejszego Volkswagena rozpoczęła się w 1998 roku. Kilka miesięcy później Niemcy przedstawili Lupo w wersji 3L, która wpisała się do historii motoryzacji jako pierwszy seryjny samochód zużywający średnio 3 l/100km! Pozostałe odmiany palą więcej, jednak nawet w ich przypadku nie można mówić o wirze w baku.

Podstawową wersją 1.0 8V nie warto zaprzątać sobie głowy. Samochód z 50-konnym silnikiem jest bardzo powolny (0-100 km/h w 17,7 s) i na dobrą sprawę nadaje się wyłącznie do jazdy po mieście. Godne polecenia jest natomiast Lupo z nowoczesnym silnikiem 1.4 16V, który rozwija 75 KM. W tym przypadku na przyśpieszenie do "setki" potrzeba 12 sekund, a zużycie paliwa nie przekracza 7 l/100km.

Lupo otrzymywało także silniki wysokoprężne. Warto pamiętać, że na typowo miejskich dystansach uzyskane oszczędności będą niewielkie i mogą nie zrównoważyć wyższych kosztów serwisowania auta z dieslem. Wspólnym mankamentem wszystkich wersji silnikowych jest słabe wyciszenie dźwięków pracującego motoru oraz przeciętna precyzja skrzyni biegów.

Mimo że Lupo ma 3,5 metra długości ilość z miejsca na przednich fotelach jest duża - wygodnie zasiądą na nich nawet osoby o wzroście przekraczającym 180 cm. Symboliczna jest natomiast przestrzeń z tyłu, podobnie jak 130-litrowy bagażnik. Po złożeniu tylnych foteli kufer rośnie do słusznych 833 litrów - niewiele więcej jest do dyspozycji w trzeciej generacji Polo. Trudniej zachwycać się jakością materiałów oraz precyzją montażu. W Lupo wszystkie plastiki są twarde, a w pojazdach o większym przebiegu pojawiają się niepokojące dźwięki.

Lupo najczęściej trapią usterki instalacji elektrycznej oraz elektroniki. Troski wymaga także układ hamulcowy i łożyska kół. W wielu egzemplarzach zdarzają się wycieki oleju z silnika lub skrzyni biegów. Poza tym użytkownicy Lupo nie zgłaszają poważniejszych problemów.

Lupo nie było oficjalnie oferowane w Polsce. Samochody, które przyjechały z Zachodniej Europy są zazwyczaj przyzwoicie wyposażone - m.in. w klimatyzację. Warto dodać, że ciekawą alternatywę dla Lupo stanowi sprzedawany w Polsce Seat Arosa. Wiele hiszpańskich bliźniaków Lupo ma ubogie wyposażenie oraz słabe silniki - benzynowy 1.0 o mocy 50 KM lub wysokoprężny 1.7 SDI, który rozwija 60 KM. Najtańsze kosztują jednak sześć tysięcy złotych. W przypadku Lupo trzeba być przygotowanym na wydanie przynajmniej 7,5-8 tysięcy złotych.

Peugeot 107

Maluch z lwem na masce to przedziwna mieszanka. Był sprzedawany w salonach francuskiej marki, produkowano go w Czechach, wyposażając w silnik Toyoty pochodzący z… Wałbrzycha! Nie zmienia to faktu, że Peugeot 107 - podobnie jak bliźniacze Citroen C1 oraz Toyota Aygo - stanowi doskonałą propozycję do miasta.

Litrowy silnik o mocy 68 KM zaskakująco dobrze radzi sobie z napędzaniem lekkiego samochodu, spalając przy tym 5,5-6 l/100km. Na jeszcze większą oszczędność można liczyć w autach z wysokoprężnym silnikiem 1.4 HDi, jednak 54 KM pod maską czynią z nich propozycję dla kierowców skłonnych zaakceptować marne przyśpieszenie.

Peugeotem 107 w miarę wygodnie pojadą cztery osoby. Można wówczas zapomnieć o zabraniu większych walizek. Skrytka za tylnymi fotelami zmieści najwyżej dwie torby. To nie jedyny mankament samochodu. W wielu z nich wyposażenie jest bardzo ubogie. Duża powierzchnia szyb sprawia, że w upalne dni szczególnie upalny może być brak klimatyzacji.

Użytkownicy Peugeota 107 skarżą się na niską trwałość sprzęgła, które czasami nie wytrzymuje nawet 50 tysięcy kilometrów. W niektórych egzemplarzach bliźniaków produkowanych w Kolinie pojawia się także korozja. Wolne od wad nie są także elektryczne elementy osprzętu silnika.

Zainteresowani zakupem Peugeota 107 powinni być przygotowani na spore koszty przeglądów w autoryzowanych stacjach serwisowych oraz wysokie ceny części. Krótka obecność samochodu na rynku sprawia, że liczba zamienników jest ograniczona, a jedyny sposób na zaoszczędzenie pieniędzy może stanowić poszukiwanie części używanych.

Ceny Peugeota 107 są atrakcyjne. 15 tysięcy złotych pozwala na zakup 3-4 letniego egzemplarza z benzynowym silnikiem, często kupionego w polskim salonie i regularnie serwisowanego. Miejskie przeznaczenie samochodu przekłada się na przebieg, który rzadko kiedy przekracza 40-50 tysięcy kilometrów. Sprzedaż diesli była niższa, co doskonale widać także na rynku pojazdów z drugiej ręki. W ich przypadku ceny minimalne wynoszą 17-20 tysięcy złotych.

Na uwagę zasługuje fakt, że koszt zakupu Peugeota 107 oraz Citroena C1 jest zbliżony. Posiadacze Toyoty Aygo życzą sobie za nią dwa tysiące więcej, mimo że samochód wyprodukowano w tej samej fabryce przy użyciu identycznych podzespołów.