Jeśli miałbym do zagospodarowania wolny milion złotych, zapewne już dawno moje nazwisko widniałoby na liście zamówień na najmocniejszy w historii Alfy Romeo model – Giulię GTA. I nie tylko dlatego, że jestem fanem włoskiej marki, ale też z powodów finansowych. Daje sobie rękę uciąć, że Giulia GTA to pewniak na rynku kolekcjonerskim, który już trafił na listę aut, w które warto zainwestować i w tych trudnych czasach ulokować topniejący przez rozpędzającą się inflację kapitał. Kupno Giulii GTA lub GTAm to także zdecydowanie przyjemniejsza lokata wolnych środków niż nudne akcje czy udziały w funduszach inwestycyjnych i śmiałbym twierdzić, że dziś znacznie pewniejsza.

Alf Romeo GTA i GTAm – piękna bestia

"Bella" - tak najczęściej mawiają o swoich Alfach jej właściciele. W przypadku limitowanych do 500 sztuk GTA i GTAm można z powodzeniem użyć też określenia... bestia. Seryjny (dla GTA) silnik 2.9 V6 Bi-Turbo zyskał dodatkowo 30 KM, co oznacza, że jest ich w sumie 540 KM. Powiecie, że to niewiele? Fakt, ale to tylko początek listy modyfikacji. Limitowane Alfy zyskały również m.in. centralny układ wydechowy Akrapovic, poszerzony rozstaw kół przednich i tylnych oraz nowy zestaw sprężyn i amortyzatorów. Samochody także znacznie odchudzono (dokładnie o 100 kg), dzięki zastosowaniu elementów z włókna węglowego, aluminium i kompozytów (z żywicy poliwęglanowej wykonano np. ramy szyb). To jednak nie koniec. Poprawiono też aerodynamikę, za którą w tym przypadku odpowiadał... Sauber Engineering, który sięgnął po elementy z włókien węglowych (dyfuzor, spojlery, listwy progowe). Jak to przekłada się na osiągi? Samochód rozpędza się od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,6 s (z układem kontroli startu).

Warto też wyjaśnić, jaka jest różnica między wersjami GTA i GTAm. Ta druga, agresywniej stylizowana odmiana, ma tylko dwa miejsca na pokładzie – całkowicie zrezygnowano z tylnej kanapy w zamian za dodatkowe wzmocnienie karoserii. Mamy tu też spartańskie wnętrze bez tradycyjnych paneli drzwiowych czy ogromne tylne skrzydło z włókna węglowego. To auto wygląda ja torowa bestia, ale ma też homologację cywilną.

Producent podkreśla, że zbudowane na 110-lecie firmy limitowane wersje GTA od początku miły nawiązywać do Giulii GTA z 1965 r., której masę także mocno zredukowano, wzmocniono i posłano na tor wyścigowy. Tak jak w tamtym przypadku przy dopracowaniu aktualnej Giulii GTA i GTAm uczestniczyli profesjonalni kierowcy. W 1965 r. pomagali przy tym Teodor Zeccoli i Andrea de Adamich, którzy odnieśli największe sukcesy za kierownicą pierwszej Giulii GTA. Przy budowie aktualnej wersji swoje pięć groszy dołożyli kierowcy zespołu Alfa Romeo Racing Orlen F1 - Antonio Giovinazzi i Kimi Räikkönen, biorących aktywny udział w sesjach testowych na torze, podczas których udzielili cennych wskazówek dotyczących komponentów aerodynamicznych i właściwości jezdnych pojazdu.

Alfa Romeo GTA i GTAm – ile kosztowała ta przyjemność?

W Polsce ceny wersji Giulia GTA i GTAm zaczynały się odpowiednio od: 158 tys. i 163 tys. 500 euro... netto. Po przeliczeniu na złotówki i dodaniu polskiego VAT-u wychodziło odpowiednio ok. 880 tys. i 911 tys. zł. Dużo? Jak widać, niekoniecznie, bo auta rozeszły się jak świeże bułeczki. Trafią do klientów na całym świecie, a najliczniejsze grono znalazło się w Chinach, Japonii i Australii. W Polsce znajdzie się 6 sztuk.