Logo

Te drogi oszukują kierowców. Dzięki temu ludzie zwalniają bez mandatów i fotoradarów

Efekt? Kierowcy często nieświadomie zwalniają, zanim w ogóle zauważą znak z ograniczeniem prędkości. Niektórzy nazwą to manipulacją, inni kreatywnym wykorzystaniem wiedzy o tym, jak działa ludzki mózg. Najważniejsze jest jednak to, że te nietypowe rozwiązania infrastrukturalne po prostu działają. Bez punktów karnych i mandatów.

Czerwona szachownica zamiast fotoradaru w Indiach

Jednym z najgłośniejszych przykładów ostatnich miesięcy jest indyjska droga krajowa NH-45 przebiegająca przez rezerwat tygrysów Veerangana Durgavati Tiger Reserve. Na dwukilometrowym odcinku zastosowano tam specjalną, lekko wyniesioną ponad asfalt nawierzchnię w intensywnie czerwonym kolorze. Inwestycję przygotowano pod nadzorem National Highways Authority of India (NHAI).
Największe wrażenie robi oczywiście wzór przypominający gigantyczną szachownicę widoczną — świetnie to widać na zdjęciach wykonanych z drona. Nie jest to efektowna dekoracja, lecz element systemu ochrony dzikich zwierząt. Kierowca zbliżający się do czerwonego odcinka natychmiast dostrzega zmianę kolorystyki, a przejazd po lekko wyniesionej nawierzchni wywołuje delikatne drgania.
Zarządca drogi zaobserwował, że większość osób, które tego doświadczają, intuicyjnie odpuszcza gaz jeszcze przed dotarciem do krytycznego fragmentu trasy. Według indyjskich władz rozwiązanie okazało się na tyle skuteczne, że będzie wykorzystywane również w innych miejscach kraju.

Przejścia dla pieszych wyglądające jak przeszkody

Chyba jeszcze bardziej zaskakujący pomysł zastosowano na Islandii. Tamtejsi drogowcy postanowili wykorzystać złudzenie optyczne. Zobaczcie sami:
Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby nad jezdnią unosiły się białe betonowe bloki. W rzeczywistości to zwykłe pasy dla pieszych, ale namalowane w taki sposób, by sprawiały wrażenie trójwymiarowych.
Powiecie, że to nieuczciwe zagranie, ale kierowca, który dostrzega coś takiego, odruchowo zdejmuje nogę z gazu. Dopiero po chwili orientuje się, że przed nim nie ma żadnej fizycznej przeszkody. Zdjęcia tych przejść regularnie obiegają internet, ale to skutek uboczny pomysłowości drogowców. Rozwiązanie z Islandii dotarło nawet do Polski i w kilku miejscach powstały takie trójwymiarowe pasy.
Trójwymiarowe przejście dla pieszych w Częstochowie
Trójwymiarowe przejście dla pieszych w Częstochowie
BUDIMEX S.A.

W Japonii malują drogi na niebiesko

Dość nietypowo do problemu bezpieczeństwa podchodzą także Japończycy. W różnych częściach kraju można spotkać fragmenty dróg pokryte intensywnie niebieską, grubą warstwą farby.
Takie rozwiązania są wykorzystywane m.in. do oznaczania tras rowerowych, stref wymagających szczególnej ostrożności ze względu na przejścia dla pieszych oraz odcinków, na których drogowcy chcą zwrócić uwagę kierowców na zmianę warunków ruchu.
Mechanizm działania jest prosty. Mózg przyzwyczaja się do widoku szarego asfaltu. Gdy nagle pojawia się jakiś niebieski element, kierowca automatycznie zaczyna uważniej analizować otoczenie. To wystarczy, by wielu uczestników ruchu, nie tylko kierowcy, ale też rowerzyści, instynktownie zmniejszyło prędkość.

Holenderskie drogi świecą po zmroku

Jeszcze dalej poszli projektanci z holenderskiego Studio Roosegaarde. W ramach projektu Smart Highway opracowali świecące oznakowanie drogowe wykorzystujące materiały magazynujące energię słoneczną. Wtopione w asfalt linie absorbują światło w ciągu dnia, a po zmroku emitują charakterystyczną zielonkawą poświatę.
Holenderska autostrada z podświetlonymi brzegami
Holenderska autostrada z podświetlonymi brzegami
Studio Roosegaarde
Pierwotnym celem było zwiększenie bezpieczeństwa nocą bez konieczności instalowania kolejnych latarni. Szybko okazało się jednak, że nietypowy wygląd drogi daje dodatkowy efekt. Kierowcy stają się bardziej uważni i ostrożni, bo dodatkowe zielone lampki wybudzają ich z rutyny. To duży atut tego rozwiązania.

"Smocze zęby" zwężają drogę w głowie kierowcy

Jednym z najbardziej podstępnych rozwiązań w kontekście oddziaływania na ludzki mózg są tzw. smocze zęby (z ang. dragon's teeth), stosowane m.in. w Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii. To charakterystyczne białe trójkąty malowane po obu stronach jezdni.
Jak to działa? Chociaż szerokość drogi pozostaje taka sama, kierowca odnosi wrażenie, że pas ruchu stopniowo się zwęża. Reakcja jest oczywista: im ciaśniejsza droga, tym większą zachowujemy ostrożność.
"Smocze zęby" wymalowane na drodze
"Smocze zęby" wymalowane na drodze
Directorate-General for Traffic (DGT)
Nie bez powodu "smocze zęby" pojawiają się przed wjazdem do miejscowości, w pobliżu szkół czy przed szczególnie niebezpiecznymi odcinkami. To kolejny przykład infrastruktury, która nie karze za zbyt szybką jazdę, lecz sprytnie wykorzystuje sposób, w jaki nasz mózg postrzega otoczenie.

Czy w przyszłości kierowcy nie będą dostawać mandatów?

Fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości prawdopodobnie jeszcze długo pozostaną najpowszechniejszym sposobem egzekwowania przepisów. Coraz więcej krajów pokazuje jednak, że nie zawsze trzeba sięgać po kary i mandaty, a to miła dla kierowców odmiana.
Czerwona szachownica chroniąca tygrysy w Indiach, trójwymiarowe przejścia dla pieszych w Islandii czy świecące oznakowanie w Holandii mają wspólny mianownik — wszystkie te rozwiązania próbują wpłynąć nie na portfel kierowcy, lecz na jego podświadomość. To po części zgodne z ogólnym kierunkiem rozwoju infrastruktury, która ma dążyć do tego, by po prostu zniechęcać nas do dynamicznej i niebezpiecznej jazdy. Jesteście za?
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!