Akcja miała miejsce wczesnym rankiem w Warszawie na rondzie Zgrupowania AK „Radosław”, które starsi mieszkańcy stolicy znają dłużej jako rondo „Babka”. Już przed godz. 6.00 na chwilę zamknięty został wjazd na skrzyżowanie, by dwóch zawodników startujących w driftingu – Kuba Przygoński i Aleksandr Grinchuk mogli dymem spod tylnych kół swoich samochodów stworzyć wyjątkową, biało-czerwoną kompozycję ślizgając się w duecie pod największą flagą w Polsce. To właśnie na rondzie „Radosław” stoi 60-metrowy maszt, na którym dumnie powiewa flaga Polski o powierzchni 100 m kw.

Odbyło się osiem, a przed każdym na tylnych osiach w obu samochodach montowany był komplet nowych opon. Tysiąckonna Toyota GT86 z silnikiem z Supry Kuby Przygońskiego dymiła na biało, sześciusetkonny Nissan 350Z Ukraińca Grinchuka – na czerwono. Dla Kuby to wyjątkowy dzień i niepowtarzalna okazja: „Jestem dumny, że mogę w tak niezwykły sposób uczcić narodowy Dzień Flagi. Poza tym, zawsze marzyłem o tym, by legalnie podriftować po rondzie „Radosława” - powiedział po ukończeniu przejazdów.

Tuż po zakończeniu akcji ruch na rondzie został przywrócony, a służby drogowe zabrały się do malowania nowych linii rozdzielających pasy ruchu, bo stare zostały kompletnie przykryte grubymi krechami spalonych gum.