Zacznijmy od nazwy. Termin „Breadvan”, czyli w wolnym tłumaczeniu „furgonetka na pieczywo (pizzę?)”, wziął się zapewne stąd, że sylwetka tylnej części nadwozia – wówczas dla wielu szokująca, ale mająca dobre własności aerodynamiczne! – faktycznie przypomina roboczą furgonetkę. Istnieją nawet zdjęcia, na których widać ubranego w klasyczny biały strój kucharza pakującego do tylnej części nadwozia produkty spożywcze. Silnik? V12, a jakże. Wszak pizza musi dojechać zanim ostygnie.

Ale żarty na bok. Współczesny model nazywa się „Breadvan Hommage” i jest dziełem Holendra Nielsa van Roija. Też ma silnik V12 i powstał na bazie nienowego już 550 Maranello. Chodziło jednak o to, by znaleźć model z taką właśnie jednostką, na dodatek umieszczoną nad przednią osią i sprzężoną z manualną skrzynią biegów. Wolnossąca jednostka rozwija 480 KM, które przenoszone są na tylną oś.

Projekt nadwozia był dość czasochłonny i – jak wyjaśnia van Roij – wymagał wielu prób, błędów i poprawek. Dużo pracy włożono też w układ jezdny – ponieważ oryginalny Breadvan korzystał z regulowanych amortyzatorów Koni, to również i jego nowoczesne wcielenie musiało takowe dostać. Najciekawsze jest jednak to, że Koni dostało zlecenie opracowania elementów specjalnie pod ten jeden egzemplarz i... zadanie wykonało. Dość powiedzieć, że mamy do czynienia z amortyzatorami powstałymi na bazie serii 8211, stosowanej w bolidach F1 (!). Jak mówią twórcy auta, zawieszenie jest „wystarczająco komfortowe” w mieście, ale świetnie radzi sobie też na torze.

Auto dostało opony marki Vredestein, opracowane we współpracy z firmą ItalDesign Giugiaro. W środku znajdziemy m.in.: małą włoską flagę, zjawiskowe fotele obite alcantarą i mechanizm zmiany biegów z frezowanego aluminium. Całość możecie podziwiać w galerii – warto!