Kiedy wydaje nam się, że dany segment jest już przesycony modelami, pojawia się samochód, który udowadnia, że jesteśmy w błędzie. Właśnie dzięki takim nowinkom, na rynku motoryzacyjnym nigdy nudno nie będzie. Jedną z takich nowinek jest Hyundai Tucson. Najnowsze dzieło koreańskiej marki ma zastąpić przestarzały już nieco model ix35 i zapowiada się, że wyjdzie mu to całkiem nieźle.

W porównaniu do poprzednika, nowy SUV jakby pokonał stylistyczną przepaść. Niby to tylko kilka poprawek tu i tam, ale samochód wreszcie potrafi przyciągnąć uwagę przechodniów. Podstępne spojrzenie kanciastych reflektorów zdaje się prawie mówić do nas "ze mną nie ma żartów", a groźny wygląd potęguje sporej wielkości sześciokątny grill. Atrakcyjnie prezentuje się również profil Tucsona, który zakończono subtelnym spoilerem.

Zasiadając we wnętrzu pojazdu, nie spodziewajmy się jednak żadnych szaleństw. Wygląd jest co najwyżej poprawny. Zamiast designerskich kształtów i wykończeń Hyundai zadbał o to, by ani kierowcy, ani pasażerom niczego zabrakło. Już na pierwszy rzut oka widać bogate wyposażenie egzemplarza testowego, aż roi się tu od przycisków odpowiedzialnych za liczne systemy wspomagające pracę kierowcy.

Ilość samych systemów również można mnożyć. Mamy tu asystent parkowania, system awaryjnego hamowania, rozpoznawania pojazdu w martwym punkcie, asystent pasa ruchu i wiele, wiele innych. Praktycznie każda funkcja ma tutaj osobny guzik, a na dodatek wszystko mamy tuż, tuż na wyciągnięcie ręki. Siedząc za kierownicą, możemy nawet operować tylną klapą. Jest ona wysoko podnoszona, dzięki czemu łatwo wpakujemy do środka nasze walizki. Pojemność wynosi 513 litrów, natomiast po złożeniu tylnych foteli zmieścimy 1503 litry ekwipunku.

Pozycja za kierownicą jest dosyć wysoka, ale na brak komfortu z pewnością nie będziemy narzekać, zwłaszcza że podczas jazdy nie męczy nas ani hałas silnika, ani odgłosy z zewnątrz, producent wyraźnie przyłożył się do wytłumienia kabiny. Samochód dysponuje nawigacją Tom Tom, a jej trasa jest wyświetlana na kolorowym 8-calowym wyświetlaczu.

Aby zwiększyć przyjemność podróżowania przy wyższych prędkościach, za pomocą jednego guzika możemy uruchomić tryb sport zmieniający charakterystykę układu kierowniczego oraz skrzyni biegów. Najmocniejszy wariant Tucsona, bo taki dostaliśmy do testów, jakby tylko czekał na ten ruch.

Pod maską drzemie 2-litrowa jednostka wysokoprężna, generująca 185 KM mocy oraz 400 Nm momentu obrotowego w zakresie 1750 - 2750 obr/min. Samochód z przyjemnością wchodzi w wyższe prędkości i jak na pojazd o podwyższonym zawieszeniu zachowuje się stabilnie. Z kolei poruszając się w ruchu miejskim, Tucson potulnie podążał za sznurkiem przepisowych Niemców.

Obserwując ruch drogowy we Frankfurcie i okolicach wydawałoby się, że nikt się tutaj nie śpieszy. Jeśli mamy ograniczenie do 30 to każdy jeden samochód porusza się dokładnie prędkością z 30 km/h i ani 1 km/h więcej. Nowego Hyundaia jakby nieco drażniła ta sytuacja, a swoje niezadowolenie ujawniał mruczeniem po nieco mocniejszym naciśnięciu na pedał gazu.

Hyundai Tucson dysponuje napędem na wszystkie koła, który automatycznie dostosowuje się do warunków jazdy. W razie potrzeby przy prędkości do 40 km/h możemy rozdzielić moment obrotowy w stosunku 50/50 na przednie i tylne koła i to również za pomocą jednego przycisku. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje modelowi 9,5 sekundy, natomiast średnie spalanie w czasie testu wyniosło 8,3 l/100 km.

W gamie silnikowej Tucsona znajdziemy jeszcze dwie jednostki benzynowe o pojemności 1,6 litra generujące odpowiednio 132 oraz 177 KM mocy, a także trzy wersje wysokoprężne. Wśród diesli, oprócz najmocniejszej opcji Hyundai oferuje motor 1.7 o mocy 115 KM, a także 2 litrową jednostkę generującą 136 KM mocy.

Hyundai Tucson ma za zadanie uderzyć w nową grupę klientów, a marka chce za wszelką cenę wykorzystać rosnącą popularność SUV-ów w Europie. Od 2000 roku marka sprzedała europejskim klientom 1,2 mln samochodów, które określa jako SUV. W sumie aż 25 proc. wszystkich sprzedanych pojazdów marki mieści się właśnie w tej grupie. Tucson ma spory potencjał, ale do pokonania pokaźne grono rywali takich jak Nissan Qashqai, Kia Sportage czy niedawno zaprezentowany Renault Kadjar. Duży wpływ na pewno będzie miała cena, na której ujawnienie wszyscy czekamy z niecierpliwością. Producent trzyma nas jeszcze w niepewności.

Samochód trafi na nasz rynek na przełomie sierpnia i września. Jeszcze przed oficjalną premierą w salonach, Hyundai wypuści specjalną wersję Tucsona z okazji Tour de Pologne. Nie będzie to jednak tani model. Samochód ma zachęcać ciekawym stylem i bogactwem wyposażenia.