• Kierowca i jego zmiennik wiozący 40 pasażerów byli nietrzeźwi
  • Tego rodzaju "urobek" funkcjonariuszy ITD oraz Policji jest jednak dość wyjątkowy: większość kierowców, zwłaszcza zawodowców kierujących autobusami, jeździ na trzeźwo
  • Badając w ciągu jednego dnia blisko 1100 kierowców na okoliczność jazdy po alkoholu, funkcjonariusze przez przypadek potwierdzili wnioski zawarte w unijnym raporcie dotyczącym jazdy po alkoholu w różnych krajach UE

Autobusem jechało 40 pasażerów, podróżowali do Francji, załoga składała się z dwóch osób: kierowcy i jego zmiennika. Podobnie jak wiele innych kierujących funkcjonariusze poprosili kierowcę o dmuchnięcie w alkotester przesiewowy: rozległ się alarm. Kolejne badanie potwierdziło: kierowca był nietrzeźwy.

Autobus dalej z tą załogą nie pojechał

W takiej sytuacji – poza tym, że kierowca dalej nie jedzie, tylko bierze udział "w czynnościach" jako podejrzany o popełnienie przestępstwa, autokar można od razu wypuścić – kierownicę przejmuje zmiennik, który w porozumieniu z pracodawcą organizuje sobie drugiego zmiennika. Jednak nie tym razem: panowie najwyraźniej pili razem. Kierowca miał w wydychanym powietrzu 0,74 promila alkoholu, a jego zmiennik 0,84 promila.

Trzeba jednak przyznać, że polscy kierowcy co do zasady są coraz trzeźwiejsi: na blisko 1100 badanych zaledwie sześciu kierowców wsiadło za kierownicę pojazdu po alkoholu. Trzech „wydmuchało” ponad 0,7 promila, kolejny miał niecałe 0,7 promila, a dwóch pozostałych po 0,34 promila.

To zgadza się z danymi zawartymi w raporcie Komisji Europejskiej na temat jazdy po alkoholu w różnych krajach UE: średnio tylko 0,3 proc. badań u polskich kierowców daje wynik pozytywny, który oznacza, że kierują, mając we krwi przekroczony limit alkoholu. To jeden z najniższych wyników w Europie.