Dlaczego samochód pokazał 140 km na godz. w mieście?
Nie spotkałem w nowych samochodach bardziej zawodnego i mylącego się systemu, co ten odpowiedzialny za odczytywanie znaków drogowych. Każda trasa, krótsza czy dłuższa, to festiwal pomyłek. Najczęściej drobnych, ale... zdarzają się kwiatki. Przyznam, że pojawienie się autostradowych 140 km na godz. w Warszawie na al. Wilanowskiej mnie zszokowało. Od razu poprosiłem pasażera, żeby zrobił mi zdjęcie, bo to dobry pretekst do przypomnienia, jak zawodny to system.
Poznaj kontekst z AI
Dlaczego do adaptacyjnego tempomatu (może mieć jakąś ciekawą nazwę jak Autopilot) trzeba mieć ograniczone zaufanie?
Zwróćcie uwagę na to "OK?" jednym przyciskiem kierownicy mogłem poprosić samochód, by zaczął jechać sam, korzystając z adaptacyjnego tempomatu. SUV by się nagle zaczął rozpędzać do tych 140 km na godz. A co jeślibym już jechał w trybie automatycznym, a auto miałoby włączoną funkcję, że ma samodzielnie dostosowywać prędkość do rozpoznanych znaków? Nagle zaczęłoby nabierać prędkości, żeby dobić do tych 140 km na godz.
Przeczytaj także: Przed każdą jazdą wciskam przycisk z lizakiem. Wyłącza ISĘ. Inni mogą zazdrościć
Oczywiście bym tu od razu zareagował, bo wystarczy wcisnąć hamulec, a samochód od razu oddaje pełną władzę kierowcy. Jest jednak znacznie groźniejszy scenariusz - to trasa szybkiego ruchu. Popisową sztuczką systemów rozpoznawania znaków jest przeczytanie ograniczenia prędkości z drogi serwisowej lub pasa do zjazdu. Wtedy auto zaczyna nagle hamować ze 120-140 km na godz. do np. 40 km na godz. Kierowca musi reagować jeszcze szybciej, bo za nami ekspresówką lub autostradą jadą bardzo szybko przecież kierowcy, którzy kompletnie nie spodziewają się awaryjnego hamowania.
Właśnie dlatego nie można pod żadnym pozorem aktualnych systemów wsparcia traktować jako inteligentnych systemów autonomicznych. Owszem, można oddać samochodowi kontrolę nad utrzymywaniem pasa ruchu oraz dostosowywania prędkości i odległości do auta z przodu, ale cały czas musimy go kontrolować. Reakcja kierowcy może być potrzebna w każdej chwili. Musicie być gotowi od razu przejąć kontrolę, kiedy auto się pogubi.
To przez system rozpoznawania znaków kierowców tak nienawidzą ISY
Czysto w teorii system ostrzegania przed przekraczaniem prędkości ISA, obowiązkowy w nowych samochodach, to świetne rozwiązanie. Ostrzega, więc pomaga w bezpieczniejszej jeździe, a kierowcom-gapom pozwala uniknąć mandatu. W teorii. Bo w praktyce ISA to jeden z najgorszych systemów, jakie aktualnie istnieją. Dlaczego? Bazuje właśnie na rozpoznawaniu znaków.
Przecież nagminnie zdarza się, że pokładowe komputery błędnie interpretują znaki lub opierają się na nieaktualnych danych mapowych. W efekcie kierowcy mogą otrzymywać mylne informacje, jak choćby możliwość jazdy z prędkością 90 km na godz. na ulicy, gdzie obowiązuje znacznie niższe ograniczenie (albo 140...). Częstsze jest jednak zaniżanie dozwolonej prędkości. Auto np. nie zauważa, że wyjechaliśmy z terenu zabudowanego albo wyświetla zwyczajowe 50 km na godz. w mieście, bo nie wie, że na tej ulicy można jechać np. 70 km na godz.
W praktyce samochód bez powodu cały czas na kierowcę krzyczy. Nawet, jeśli ten jedzie dobrze. A to kontrskuteczne. System, która ma poprawiać bezpieczeństwo, zraża do siebie kierowców i ich irytuje. Sam mam z ISĄ bardzo trudną relację, a staram się jeździć zawsze zgodnie z przepisami. Praktycznie każdą jazdę zaczynam od jej wyłączenia. Mam nadzieję, że ISA z czasem się wyrobi i będziemy mogli razem jeździć bez jej ciągłych nieuzasadnionych pretensji.
Jak wyłączyć krzyczącą na ciebie ISĘ? Każdy producent robi to inaczej
Sposób dezaktywacji systemu ISA zależy od marki i modelu samochodu. Producenci, zdając sobie sprawę z niedoskonałości systemu, coraz częściej umożliwiają kierowcom szybkie wyłączenie ostrzeżeń. W niektórych autach, jak nowy Citroen C3, wystarczy przytrzymać dedykowany przycisk, aby wyłączyć system. Inne marki, takie jak Renault, pozwalają na skonfigurowanie ustawień bezpieczeństwa za pomocą specjalnego przycisku, który aktywuje spersonalizowane opcje.
W przypadku marek takich jak BMW czy Kia, wyłączenie ISA może być możliwe poprzez dłuższe przytrzymanie jednego z przycisków na kierownicy, który zwykle pełni inną funkcję. Niektórzy producenci umożliwiają także przypisanie tej funkcji do wybranego przycisku lub skrótu na ekranie dotykowym.