W Polsce panuje powszechne przekonanie, że kierowcy z Polski, kiedy tylko przekroczą granicę, zaczynają jeździć przepisowo i kulturalnie, zupełnie inaczej niż we własnym kraju. To nieprawda, fakty temu przeczą.
Poznaj kontekst z AI
Co roku trafiają do naszych służb miliony zagranicznych zapytań o dane kierowców i właścicieli aut zarejestrowanych w Polsce, którzy dali się przyłapać na wykroczeniach. Z samych tylko Niemiec w 2024 roku było ich 1,98 mln, z Austrii ponad 281 tys., z Czech ponad 192 tys., nieco tylko mniej z Włoch i z Francji. Te zapytania dotyczą jednak głównie wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary lub związanych z niewłaściwym parkowaniem. Wielu kierowców z Polski jest też za granicą zatrzymywanych na gorącym uczynku, a te przypadki nie wliczają się do powyższych statystyk.
Miałem okazję porozmawiać z austriackim policjantem z popularnej, turystycznej miejscowości, który ma sporo doświadczeń z kierowcami z Polski. Opowiedział mi, jakie najczęściej popełniają wykroczenia i z jakimi problemami spotyka się podczas ich kontroli.
Przeczytaj także: Kiedy trzeba wozić ze sobą prawo jazdy? W tym przypadku koniecznie. Policjant nie puści tego płazem
Polacy wjeżdżają tam, gdzie im nie wolno
Poza łamaniem ograniczeń prędkości, polskim kierowcom w Austrii zdarzają się też problemy z parkowaniem w niewłaściwych miejscach i z wjeżdżaniem tam, gdzie nie powinni. Podobnie jak w Niemczech, w Austrii w wieku miejscowościach obowiązują zakazy wjazdu i parkowania z wyłączeniami np. dla uprawnionych mieszkańców (Ausgenommen Anreiner) lub dla mieszkańców i ich gości czy dostawców (Ausgenommen Anreinerverkehr). W Austrii te znaki są interpretowane bardziej rygorystycznie niż w Niemczech, gdzie zwykle wystarczy wskazać, że się miało coś do załatwienia pod konkretnym adresem, w Austrii policjant może wymagać udokumentowania np. meldunku czy prawa do nieruchomości.
— "Wjeżdżają na drogę z zakazem, a jak im zwracamy uwagę, to mówią, że przecież inni też tam wjeżdżają i parkują, albo próbują kłamać, że są mieszkańcami. Trudno czasem wytłumaczyć, dlaczego innym wolno, a im nie" — opowiada austriacki policjant.
Jeżdżą jak po Polsce. Za granicą mObywatel nie obowiązuje
— "Kiedy dochodzi do kontroli, to z Polakami często mamy jedn problem, który rzadko się pojawia z innymi obcokrajowcami. Jak proszę o dokumenty, to pokazują mi swój telefon z dokumentami na ekranie. To są moje dokumenty, innych nie mam — mówią" — opowiada policjant.
— "Kierowcy z Polski często nie mają ze sobą dokumentów samochodu ani prawa jazdy. Opowiadają, że w Polsce nie trzeba ich wozić ze sobą. Muszę im tłumaczyć, że dla mnie, to, co widzę na ich telefonach, to nie są ważne dokumenty. Potrzebuję oryginału, a nie zdjęcia czy elektronicznego dokumentu. Mandaty za brak prawa jazdy czy dokumentów samochodu przy sobie nie są wysokie, ale nie mogę pozwolić takiej osobie na kontynuowanie podróży bez dokumentów, do czasu sprawdzenia, czy samochód jest legalny i czy kierowca ma uprawnienia do prowadzenia samochodu. Bo jazda bez uprawnień albo samochodem bez dopuszczenia do ruchu to w Austrii poważne sprawy. Ze zwykłej kontroli albo z próby wystawienia mandatu po drobnym wykroczeniu robi się duży problem. Szkoda na to i mojego czasu i czasu turystów, ale nie mam wyboru. Zabierajcie ze sobą dokumenty" — radzi kierowcom z polski.
Warto wiedzieć, że w Austrii, podobnie jak w Polsce obowiązują elektroniczne dowody osobiste ("eAusweis"), prawa jazdy i dokumenty samochodu. Wprowadzono je znacznie później niż w Polsce i podobnie jak ich polskie odpowiedniki, ważne są tylko na miejscu!
- Wyjeżdżając za granicę samochodem, należy zabrać ze sobą prawo jazdy i dowód rejestracyjny pojazdu.
- Nie wystarczą kopie dokumentów, wymagane są oryginały.
- Prawo jazdy nie jest dokumentem uprawniającym do przekroczenia granicy — nawet na terenie Strefy Schengen wymagany dowód osobisty lub paszport.
- Także dzieci podróżujące za granicę w towarzystwie rodziców muszą mieć wymagane dokumenty — w zależności od kraju: paszport lub dowód osobisty. Legitymacja szkolna nie wystarczy.