Koncern Volkswagena właśnie opublikował wyniki za pierwsze półrocze 2026 r. Są słodko-gorzkie.
O ile jeszcze przychody ze sprzedaży samochodów zmniejszyły się nieznacznie (do 158,1 mld euro ze 158,4 mld w I poł. 2025 r.), o tyle już zysk operacyjny spadł o 11,6 proc. — do 5,9 mld euro. Spadła też liczba aut dostarczonych klientom — tym razem o 6 proc. do 4,13 mln sztuk. Najbardziej niepokojąca sytuacja jest w Chinach.
W pierwszej połowie 2026 r. koncern VW dostarczył tam aż o 26 proc. mniej samochodów niż w tym samym okresie 2025 r. Wolumen wzrósł za to w Europie Środkowo-Wschodniej (o 7 proc.), w Europie Zachodniej (o 3 proc.) i w Ameryce Południowej (o 8 proc.).
Volkswagen szuka rozwiązań jak poprawić sytuację. Jednym z nich jest redukcja gamy. I to największa w historii, bo nawet o połowę.
Czy auta marek koncernu VW ze sobą konkurują?
Niestety, tak. Pomimo starań dziesiątek tysięcy specjalistów koncernu VW, samochodom marek Audi, Volkswagen, Skoda, Seat i Cupra wciąż się zdarza rywalizować o tego samego klienta. To nic dobrego — jedynie zmniejsza sprzedaż.
Z drugiej strony to efekt posiadania wielu marek o podobnym charakterze. Część klientów może się zastanawiać, czy kupić VW Golfa, czy może lepiej dopłacić do Audi A3 i cieszyć się samochodem premium. Albo zamiast Golfa hatchbacka wydać podobne pieniądze na Skodę Octavię liftback i mieć znacznie większe auto. Lub zamiast VW T-Roca kupić Audi Q3. Takie przykłady — i dylematy — można mnożyć.
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Audi Q3 Sportback (3. generacja)
Redukcja gamy koncernu VW ma właśnie polegać m.in. na zmniejszeniu tej wewnętrznej rywalizacji. Lepiej oferować mniej podobnych modeli, ale skuteczniej pozyskujących klientów, generujących wyższą sprzedaż, zyski i rentowność.
Jak będzie wyglądać redukcja gamy koncernu VW?
Na razie Grupa Volkswagena milczy, które modele miałyby paść ofiarą największych redukcji gamy w historii niemieckiego producenta. Za to cytowany przez magazyn "Autocar" prezes koncernu VW Oliver Blume ujawnił, od czego się zacznie ten proces.
Na początek producent zmniejszy liczbę wersji wyposażenia standardowego i pakietów. Wbrew pozorom generują one całkiem spore koszty. Z drugiej strony zbyt duży wybór i skomplikowana oferta potrafią być nużące dla klienta i wręcz zniechęcać go do zakupu. Po cięciach podjęcie decyzji będzie łatwiejsze i zajmie mniej czasu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Prezes VW przyznał, że kasowanie z oferty konkretnych modeli — a nie jedynie ich wybranych wersji — potrwa dłużej. Wydaje się, że firma po prostu poczeka do planowanego końca cyklu produkcyjnego danego samochodu i pozostawi go bez następcy. Wcześniejsze wycofanie go z oferty byłoby bardzo kosztowne — także z powodu strat, jakie poniosłaby fabryka poprzez nieplanowane przerwanie produkcji i "bezczynnych" linii montażowych.