Progi zwalniające na ulicy Solnej w Krakowie to reakcja na wypadek, którym pod koniec sierpnia br. żyła cała Polska. Zginęło w nim młode małżeństwo spacerujące tam ze swoim 8-miesięcznym dzieckiem. Rozwiązanie wprowadzone przez zarządcę drogi miało natychmiast ograniczyć prędkość, ale w praktyce spełnia swoją funkcję tylko częściowo — w dodatku jest niebezpieczne samo w sobie, bo zostawia kierowcom furtkę na groźny manewr. Niektórzy zaczęli jeździć środkiem jezdni.
Jak Kraków zareagował na wypadek na ulicy Solnej?
Według ustaleń śledczych 26-letni kierowca Volkswagena Golfa R stracił panowanie nad samochodem i wjechał na chodnik, po którym szło małżeństwo z dzieckiem w wózku. Rodzice chłopca zginęli, a ośmiomiesięczne dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala. Biegły zajmujący się rekonstrukcją wypadków wstępnie ocenił, że samochód jechał około 70 km na godz. Tymczasem jest to miejsce, w którym obowiązuje ograniczenie do 30 km na godz.
barytek86 / Shutterstock
Znak wskazujący ograniczenie prędkości do 30 km na godz.
Medialny wypadek pokazał, że ustawiony w tym miejscu znak nie spełnia swojej funkcji. Mieszkańcy od lat domagali się skuteczniejszego rozwiązania. Dopiero po tragedii, która wydarzyła się 22 sierpnia br., Stanisław Kracik, pełniący obowiązki prezydenta Krakowa, zapowiedział uspokojenie ruchu w rejonie ul. Solnej. Urzędnicy przeanalizowali kilka wariantów, ostatecznie decydując się na tzw. progi poduszkowe. Jak wyjaśnia magistrat, miały one przynieść szybki efekt bez przebudowy całej ulicy, a przy tym pozwolić zachować działanie obecnego układu drogowego. Nowa stała organizacja ruchu na ulicy Solnej obowiązuje od piątku, 4 września.
Czy progi zwalniające na ulicy Solnej w Krakowie są skuteczne?
Miasto wykazało się działaniem, ale postawiło na rozwiązanie, które na dłuższą metę nie zdaje egzaminu. W każdym miejscu w Polsce, w którym się pojawia, kierowcy znajdują sposób na to, by objechać przeszkody. Powód? Odległość pomiędzy "kwadratami" na dwóch pasach jest tak duża, że można przejechać między progami — nielegalnie, bo wymaga to przekroczenia podwójnej linii ciągłej.
Nagranie opublikowane na X (powyżej) pokazuje kierowców omijających progi właśnie w ten sposób. Zamiast przejechać przez wyniesiony element i ograniczyć prędkość, zjeżdżają oni ku osi jezdni. W efekcie nie tylko nie muszą zwalniać, ale też najeżdżają na podwójną linię ciągłą i doprowadzają do niebezpiecznej sytuacji — pokusa uniknięcia wciśnięcia hamulca (lub nadwyreżania zawieszenia w aucie) jest tak duża, że niektórzy ryzykują nawet czołowe zderzenie.
Oczywiście w tym miejscu nie powinno być pieszych, ale siła uderzenia może przemieścić pojazd uczestniczący w kolizji prosto na chodnik. Mamy tu zatem przykład przeciwskutecznego środka bezpieczeństwa — zamiast poprawiać bezpieczeństwo, sprawia, że wciąż jest niebezpiecznie, tylko w trochę inny sposób. Niektórzy kierowcy rzeczywiście zwalniają i jadą prawidłowo swoim pasem, trudno jednak mówić o pełnym uspokojeniu ruchu w tym miejscu.
Dlaczego Kraków zdecydował się na progi poduszkowe?
Przede wszystkim ze względu na możliwość błyskawicznej interwencji — montaż takich progów nie wymaga przebudowy drogi, jest tani i trwa maksymalnie kilka godzin. Takie progi nie zaburzają też działania opracowanego wcześniej odwodnienia drogi. Szczególną popularnością cieszą się w miejscach, gdzie często jeżdżą autobusy miejskie — dzięki szerokiemu rozstawowi kół takie pojazdy nie podskakują na przeszkodach tego typu, więc nie odbija się to negatywnie na komforcie pasażerów.
Niestety, przerwa pozostawiona między poduszkami sprawia, że wymuszenie zredukowania prędkości jest tylko teoretyczne i zależy od tego, czy coś jedzie z naprzeciwka. Progi poduszkowe byłyby w pełni skuteczne, gdyby w okolicy stał dodatkowo patrol policji, ale żaden komendant nie przypisze przecież funkcjonariuszy na stałe do monitorowania jednego miejsca. Nowe progi na pewno są krokiem w dobrą stronę, ale pokazują, że ulicy Solnej w Krakowie nie ominie poważna modernizacja — taka, jaką przeszły choćby ulice Sokratesa i Woronicza w Warszawie, gdzie doszło do innych, szeroko omawianych w mediach wypadków śmiertelnych. Na nich też miasto zaczęło od progów, ale było to rozwiązanie doraźne.