O zdarzeniu poinformowała Ochotnicza Straż Pożarna w Olszynie na swoim facebookowym profilu oraz "Gazeta Wrocławska". Na miejscu — oprócz olszyńskich strażaków — zjawiła się również Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza Państwowej Straży Pożarnej w Lubaniu oraz policja. Na szczęście nie była potrzebna pomoc pogotowia ratunkowego, choć i tak zdjęcia z miejsca zdarzenia przyprawiają o dreszcze.
Pożar samochodu pod lasem
Przebieg zdarzenia wyglądał najprawdopodobniej tak: bladym świtem w pierwszą wrześniową niedzielę 2026 r. mężczyzna wsiadł w samochód i pojechał do lasu na grzyby — w końcu sezon na nie trwa w najlepsze. Gdzieś pomiędzy wsią Bożkowice a czterotysięcznym miasteczkiem Leśna (oba w powiecie lubańskim w województwie dolnośląskim) mężczyzna zaparkował kombi pod lasem, zamknął pojazd i udał się na grzybobranie. A później samochód stanął w płomieniach.
Z koszmarnie wyglądających zdjęć zamieszczonych na Facebooku przez Ochotniczą Straż Pożarną w Olszynie wynika, że z kombi zostały tylko zgliszcza. Spłonęło dosłownie wszystko: od opon przez silnik po wnętrze. Na szczęście nikt nie ucierpiał — w zaparkowanym samochodzie nikogo nie było, a ściółka nie zajęła się od płonącego pojazdu i nie doszło do pożaru lasu.
Dlaczego samochód spłonął?
Cytowany przez "Gazetę Wrocławską" przedstawiciel Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lubaniu powiedział, że przyczyną pożaru samochodu zaparkowanego obok lasu mogło być zwarcie instalacji elektrycznej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo