Czy brak numeru VIN w ogłoszeniu oznacza, że sprzedawca ma coś do ukrycia? Nietrudno o takie wrażenie po stronie kupującego, szukającego jak najlepszej oferty dla siebie. Niemniej nawet z numerem VIN nie możemy mieć stuprocentowej pewności, że trafiliśmy na dobre auto, a nie pojazd przygotowany przez handlarza-cwaniaka, które ostatecznie zrujnuje nasz budżet.
Przeczytaj też:
- Auta bez ściemy, czyli sprawdzanie numeru VIN
- Dekodery numeru VIN. Sprawdzamy, czego dowiemy się, dekodując numer vin
- Co ujawni numer VIN: rocznik, silnik, przebieg, serwisy a może wypadek?
Z pozoru niewinny numer VIN ma jednak duże znaczenie. Otomoto, które do tej pory nie wymagało podawania numeru identyfikacyjnego pojazdu, w końcu zmienia zdani, tłumacząc to potrzebą poprawy transparentności rynku i świadomości. Lukas Draginas z Otomoto wyjaśnia: „Stawiamy pierwszy krok w tym kierunku i wprowadzamy obowiązek publikacji VIN w ogłoszeniach”.
Już za kilka dni (od 2 marca) publikacja VIN staje się obowiązkowa, jeśli zechcemy zamieścić ogłoszenie o sprzedaży samochodu w popularnym serwisie. To kolejny krok, gdyż od stycznia mechanizm wyszukiwania wzbogacono o filtr „Ma VIN”, co ułatwia znalezienie pojazdów, których historię łatwiej zweryfikować bez potrzeby kontaktu ze sprzedawcą. Ponadto w każdym ogłoszeniu będzie można łatwo pobrać raport z historią pojazdu opracowany przez Carfax. Niestety jest to płatna opcja. Za jednorazowe sprawdzenie samochodu trzeba bowiem zapłacić co najmniej 39,99 zł.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Auto Świat
Napisz ogłoszenie, zrób zdjęcia