Jeszcze tylko kilka miesięcy trzeba poczekać na pierwszą dostawę nowych samochodów terenowych dla wojska. W tym roku do jednostek trafi 160 egzemplarzy Nissanów Navara dostosowanych do wymagań określonych w przetargu. Modyfikacją fabrycznie nowych aut zajmie się w Polsce firma z Czech, która do tej pory realizowała kontrakty dla Straży Granicznej, SOP oraz różnych rodzajów wojsk (lądowych, specjalnych, sił powietrznych). Firma obsługuje również flotę samolotów VIP dla czeskiego rządu.

„Bardzo cieszymy się z zaufania okazanego przez polską armię. To dla nas do powód dumy. Na pewno nie zawiedziemy polskich żołnierzy. Siłą naszej oferty były mocny silnik, wydłużona gwarancja oraz atrakcyjna cena” – wyjaśnia Łukasz Nowak, kierujący polskim oddziałem firmy Glomex.

W miejsce najbardziej wysłużonych Honkerów pojawią się Navary Double Cab Acenta MT z podwójną kabiną, napędem na 4 koła oraz silnikiem wysokoprężnym 2,3 l o mocy 140 kW (190 KM, czyli o 30 kW więcej ponad wymagania). Wojsko zażyczyło sobie, aby samochody dostosowano do paliwa lotniczego F34, z którego na co dzień korzysta się w wojskach NATO.

Każdy egzemplarz zostanie wyposażony w zabudowę HardTop z uchylanymi bokami oraz osłonę pod silnikiem. Na liście wyposażenia znalazły się także opony All Terrain z wkładkami typu Run Flat, klimatyzacja, łańcuchy przeciwpoślizgowe czy komputer pokładowy. Za tak wyposażony pojazd armia zapłaci 155 243 zł (w cenie nie uwzględniono podatku).

Na zakup następcy Honkera wojsko przeznaczyło łącznie 121 mln złotych. W ciągu najbliższych 3 lat do jednostek trafi łącznie 485 nowych samochodów wyprodukowanych w europejskiej fabryce Nissana. W ramach opcji może się pojawić kolejne 150 sztuk. Dodatkowo wojskowi mogą skorzystać z opcji zamówienia dodatkowych 50 sztuk jeszcze w tym roku.

A jak będą wyglądać polskie wojskowe Navary? Póki co ani Glomex, ani Nissan nie udostępnili żadnych zdjęć.