• Maxda CX-5 to przebój japońskiej marki i obecnie jeden z najważniejszych jej modeli
  • W nowym wydaniu CX-5 nie przeszła rewolucyjnych zmian, nawet wyglądem różni się niewiele od poprzedniej generacji
  • Mazda idzie pod prąd modzie na zmniejszanie silników i konsekwentnie stosuje jednostki benzynowe bez turbo - z dobrym skutkiem

Model CX-5 jest bardzo ważny dla Mazdy. W ostatnich latach to właśnie ten SUV nabił japońskiej marce 25 procent światowej sprzedaży. Bez wątpienia pierwsza generacja była rynkowym hitem – od debiutu sprzedano jej aż 1,5 mln sztuk. Nowy model, jak nazywają go Japończycy, zbudowano na starej platformie – rozstaw osi pozostał ten sam, karoseria wydłużyła się tylko o 10 mm, a karoseria jest niższa o 35 mm. Jeszcze bardziej wyrazisty stał się też design, ale czy to wystarczy, żeby pokonać nowych rywali w klasie – Seata Altece i Volkswagena Tiguana?

Mazda CX-5 – niby nowy, ale ze starą techniką

Konstruktorzy podczas prezentacji nowej Mazdy CX-5 mocno podkreślali, jak wielkie zmiany zaszły w nowej generacji Mazdy CX-5. Patrząc jednak na nowy model, wielkiego przełomu na pierwszy rzut oka nie widać. Jak już wspominałem, nowa generacja bazuje na starej platformie, ma znane silniki, ale z drugiej strony czy to jest ważne? Istotniejsze jest, czy czuć różnicę, a te w przypadku nowej CX-5 widać i czuć. Choć poprzedni projekt był udany, styliści odświeżyli bryłę nowej CX-5. Ostrzej narysowane światła i potężna, pionowa atrapa wyglądają naprawdę dobrze. Mazda nabrała charakteru. Konstruktorzy też popracowali nad oporami toczenia – pochylono nieco przednie słupki. Modyfikacje aerodynamiczne pojawiły się także w podwoziu. Wszystko po to, aby obniżyć poziom szumów podczas jazdy, na które narzekali właściciele pierwszej generacji japońskiego SUV-a. I rzeczywiście pierwsze wrażenia za kółkiem Mazdy potwierdzają, że jest ciszej.

Przeprojektowano także wnętrze. Jest ładniej i lepiej jakościowo, choć nie w każdym miejscu. W testowanym egzemplarzu mieliśmy białą tapicerkę skórzaną, która wygląda efektownie. Gorzej już z utrzymaniem jej w czystości, ale czego nie robi się dla dobrego wyglądu. Ponarzekać za to można na fotele, które wyglądają dobrze, ale mają zbyt krótkie siedzisko i niewystarczające podparcie lędźwiowe. Niestety, w nowej generacji CX-5 pozostał przestarzale wyglądający już system multimedialny z 7-calowym ekranem, który w dalszym ciągu można obsługiwać dotykowo tylko na postoju – w czasie jazdy system obsługuje się pokrętłem. Trzeba przyznać, że większość konkurentów ma znacznie nowocześniejsze systemy multimedialne.

Mazda CX-5 – dwa litry to... za mało

Istotniejsze niż wygląd są jednak wrażenia z jazdy. Jak już wspominaliśmy, jest zdecydowanie ciszej w kabinie. Niestety, w przypadku wersji z 2-litrowym benzyniakiem i napędem 4x4, jaki trafił do naszego testu, wszystkie starania konstruktorów w celu wyciszenia kabiny, niweczy... silnik. Jednostka nieprzyjemnie buczy już po przekroczeniu 3,5 tys. obrotów, a żeby dynamicznie poruszać się Mazdą CX-5, dość często trzeba wkręcać ją w jeszcze wyższe zakresy. Kiepsko też wypada dynamika auta na autostradzie, zwłaszcza że skrzynia manualna jest dość krótko zestrojona. Przy 140-150 km/h silnik łapie już zadyszkę, jest głośny i niestety paliwożerny. Na trasie z Warszawy do Gdańska z 2 osobami na pokładzie samochód potrzebował ponad 9 litrów na 100 km.

Ewidentnie 2-litrowy benzyniak jest za słaby do dużego SUV-a. Szkoda, bo zestrojenie zawieszenia, sztywność nadwozia (poprawiono ją znacznie w drugiej generacji) i bezpośredni układ kierowniczy prowokują do agresywniejszej jazdy.

Trzeba przyznać, że nowa Mazda CX-5 pod kątem prowadzenia to ścisła czołówka w klasie, są jednak koszty tak sportowo zestrojonego zawieszenia. Japoński SUV zdecydowanie gorzej czuje się poza utwardzonymi szlakami. Jeśli zdecydujecie się na wyboisty skrót lub zjedziecie na polne ścieżki, zostaniecie solidnie „wytrzęsieni”.

Mazda CX-5 – podsumowanie

Nowa Mazda CX-5 niby nie różni się zbytnio od poprzedniczki, ale zarówno z zewnątrz, jak i w środku robi znacznie lepsze wrażenie. Poza tym świetnie się prowadzi. W testowanej wersji dobry efekt jednak popsuł 2-litrowy benzyniak – jest po prostu za słaby i zbyt głośny. Tę jednostkę polecamy wyłącznie spokojnym kierowcom. Inną kwestią jest cena samochodu – tani nie jest. Podstawowa wersja z 2-litrowym silnikiem benzynowym o mocy 150 KM połączonym z 6-biegową skrzynią manualną i napędem na cztery koła kosztuje 120 900 zł. Za wersję testowaną SkyPassion trzeba już zapłacić ponad 150 tys. zł.

Mazda CX-5 – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1998 cm3, R4, benzynowy
Moc 160 KM przy 6000 obr./min
Moment obrotowy 208 Nm przy 4000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa ręczna, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 198 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 10,9 s
Średnie zużycie paliwa 7,6 l/100 km (producent)
Masa własna 1594 kg
Cena od 120,9 tys. zł