Wyobrażacie sobie elektryczną Mazdę MX-5? W motoryzacyjnym pejzażu spowodowałoby to taką anomalię, jak niedawno zaprezentowany ciężki SUV ze znaczkiem Lotusa. Mazda nie musi jednak walczyć o przetrwanie, więc taki scenariusz nam nie grozi. Joachim Kunz, szef działu rozwoju produktu i inżynierii w Mazda Europe, zapewnił magazyn "Autocar", że MX-5 to oczko w głowie zarządu i nikt nie planuje przeprowadzać zamachu na japońską ikonę.

Mazda MX-5 pozostanie Mazdą MX-5

"To ikona naszej marki, która od zawsze może liczyć na specjalne traktowanie. W tej chwili wygląda na to, że zawsze będziemy mieć ten samochód – w takim rozmiarze, w takiej koncepcji i z silnikiem spalinowym" – wyjaśnił Kunz. A skoro przepis się nie zmieni, to szykuje nam się smakowita następczyni Mazdy MX-5!

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Kiedy zobaczymy ją na rynku? Inżynier z europejskiego oddziału Mazdy powiedział magazynowi, że "jedna generacja na 10 lat nie jest dla marki problemem". To oznaczałoby, że Mazda MX-5 ND zrobi miejsce dla młodszej siostry najwcześniej w 2024 r. Kunz przyznał też, że będą musieli kiedyś zelektryfikować MX-5, ale chcą zachować "tradycyjną formułę".

Lekka konstrukcja i platforma z napędem na tył są zatem bezpieczne. A co z silnikiem? Japończycy chcieliby, żeby do 2030 r. każdy z ich modeli był w chociaż małym stopniu zhybrydyzowany. Jeśli Mazda MX-5 ma pozostać lekka jak piórko (a przecież to jeden ze składników tej formuły), to w grę wchodzi tylko jednostka z rodziny Skyactiv połączona z 48-woltowym układem łagodnej hybrydy. Da się przeżyć!